Prezes Cinkciarz.pl jest teraz oficjalnie objęty nakazem aresztowania, choć jego miejsce pobytu jest dobrze znane klientom kantoru. Skonsultowaliśmy się z prawnikami ekstradycyjnymi w sprawie przyszłych działań prokuratury mających na celu jego powrót i potencjalnego harmonogramu tego procesu.
11 lipca sąd w Poznaniu wydał postanowienie o tymczasowym aresztowaniu Marcina P. Wyrok ten nie jest prawomocny, a prezes Cinkciarz.pl teoretycznie ma możliwość odwołania się, choć biorąc pod uwagę jego ucieczkę, mało prawdopodobne jest, aby odwołanie zostało złożone. Następnie, 25 lipca, prokurator wydał nakaz aresztowania Marcina P.
Według naszej redakcji, w związku z kontrowersjami wokół internetowej giełdy walut Cinkciarz.pl, prezes firmy wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Informację tę potwierdziła grupa poszkodowanych klientów Cinkciarz.pl, którzy wskazali dokładny adres, pod którym Marcin P. mógł mieszkać zaledwie pół roku temu.
Reklama Zobacz także: Z nami możesz „kupować drogo i sprzedawać tanio” bez żadnych konsekwencji. W najlepszym razie nauczysz się, jak tego uniknąć.
Lokalizacja postów udostępnianych przez państwa P. w mediach społecznościowych ułatwiła identyfikację adresu w USA. Szef kantoru wymiany walut, którego klienci, według prokuratury, stracili co najmniej 112 milionów złotych, zapewnia o swojej niewinności i twierdzi, że cała sytuacja wokół jego firmy to „spektakl medialny” mający na celu zmianę opinii publicznej.
„(…) odrobina pokory. Już 12 razy triumfowałem nad gigantem Mastercard, więc bez problemu poradzę sobie z wyzwaniami, jakie stawia polski system. Na Ciebie też przyjdzie czas; mam na to trzy lata, więc radzę nie przesadzać” – skomentował Marcin P.