Danuta Walewska
Po miesiącach wahania i wymijających odpowiedzi na pytania o latanie z najmłodszego polskiego lotniska, Węgrzy ostatecznie zdecydowali się na otwarcie operacji w Radomiu.
Kierunek jest jednak sporym rozczarowaniem. Powszechnie oczekiwano, że Wizz Air jeśli już się zdecyduje latać z Radomia, to będzie to któryś z topowych kierunków zapewniających przyzwoite wypełnienie samolotów. Prognozowano, że może to być Wielka Brytania, bądź któreś z lotnisk skandynawskich. Stało się inaczej.
— Jest nam niezmiernie miło ogłosić nową trasę z Radomia. Cieszymy się, że możemy zaoferować nowe miejsce wypoczynku dla podróżnych z Radomia. Z niecierpliwością czekamy na obsługę pasażerów na tej trasie i zapewnienie im wyjątkowych wrażeń — mówiła Sasha Vislaus, managerka ds. komunikacji korporacyjnej w Wizz Air cytowana w komunikacie prasowym przewoźnika.
O ile Węgrzy trochę zawiedli, to PPL, właściciel radomskiego lotniska ma powody do zadowolenia, bo ostatecznie Wizz Air zdecydował się na wejście do Radomia. — Bardzo cieszę się z decyzji Wizz Air. Jest to fantastyczna wiadomość nie tylko dla Lotniska Warszawa-Radom, ale również dla naszych pasażerów. Jestem przekonany, że połączenie naszego partnera zyska popularność, a nasza baza pasażerska będzie dynamicznie rosła. W krótkim czasie od otwarcia pobiliśmy zbiorczy wynik z kilku lat działalności starego portu – cieszył się Stanisław Wojtera, prezes Polskich Portów Lotniczych.
To oznacza, że kierunkami biznesowymi w Radomiu pozostaną Paryż i Rzym, dokąd lata LOT i utrzyma operacje także w sezonie zimowym. Dojdą natomiast nowe kierunki wakacyjne.
Radomskie lotnisko zostało otwarte w końcu kwietnia 2023. Według prognoz na ten rok ma odprawić ok. 100 tys. pasażerów.