Remont wielkiej płyty to dopiero początek. Będą musiały go przejść nie tylko bloki

PiS ogłosił wielki program modernizacji budynków z wielkiej płyty. Zakłada on m.in. budowę wind, miejsc parkingowych w garażach podziemnych, a także termomodernizację. Obietnica wyborcza pokrywa się z koniecznością realizacji przez Polskę unijnej dyrektywy EPBD w znowelizowanej wersji. Zmiany obejmą nie tylko bloki. Eksperci szacują, że łącznie do remontu będzie musiało pójść nawet 5 mln budynków w Polsce i ostrzegają, że skumulowany w czasie program może wywołać wzrost cen materiałów budowalnych.

Zdjęcie

Remont Wielkiej Płyty To Dopiero Początek Będą Musiały Go Przejść Nie Tylko Bloki E82eaa1, NEWSFIN

Remont wielkiej płyty. Co tak naprawdę się kryje za nową obietnicą PiS? /Wojciech Stóżyk /Reporter

Reklama

Ogłoszony przez PiS w poniedziałek program „Przyjazne Osiedle” zakłada modernizację i rewitalizację osiedli oraz bloków z tzw. wielkiej płyty.

– Nasz program musi oznaczać przełom dla mieszkańców tych osiedli. Rewitalizacja tysięcy bloków, nowa termoizolacja, nowoczesne windy, nowe parki i miejsca odpoczynku dla rodzin – zapowiada w spocie wyborczym premier Mateusz Morawiecki.

Na osiedlach z wielkiej płyty mieszka 8 mln Polaków. Cała Polska powinna być przyjazna dla ludzi. Nie chcemy lepszych i gorszych dzielnic. Chcemy aby mieszkańcy tych osiedli mieli jak najlepszy standard życia i mieszkania. Nie chcieliśmy podziału na Polskę A i Polskę B, i sporo tu zrobiliśmy. Teraz chcemy jak najwyższego poziomu życia dla ludzi mieszkających w osiedlach z wielkiej płyty – mówi premier.

Rewitalizacja jest konieczna, bo wymaga tego UE

Na razie to tylko hasło, program nie został opublikowany. Z zapowiedzi wynika, że ma obejmować rewitalizację tysięcy bloków, nową termoizolację, nowoczesne windy.

Jednak to co ogłasza PiS w ramach programu wyborczego, to w dużym stopniu coś co i tak musi być zrobione, bo wymaga tego dyrektywa unijna.

Program UE zakłada zwiększanie efektywności energetycznej – tak, aby ogrzewanie było bardziej wydajne, a co za tym idzie, aby można było zużywać mniej energii. Tym wymaganiom będzie się musiała podporządkować też Polska.

– Rządową propozycję, która na razie pozbawiona jest szczegółów, warto oceniać w kontekście nowelizowanej dyrektywy EPBD. Ta nowelizacja znajdująca się aktualnie na etapie uzgodnień wewnątrzwspólnotowych (tzw. trilogów) wskazuje, że państwa członkowskie powinny zapewnić osiągnięcie do 2030 r. przez budynki mieszkalne co najmniej klasy energetycznej E. W 2033 r. analogiczny wymóg będzie dotyczył klasy D jako minimum – mówi Interii Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

– Można szacować, że nieocieplone bloki wielkopłytowe zaliczyłyby się najwyżej do nowej klasy energetycznej E. Zatem wspomniane budynki tak czy inaczej trzeba będzie dość szybko zmodernizować pod względem zużycia energii – dodaje. 

Zdaniem naszego rozmówcy przy okazji termomodernizacji warto zadbać o windy i otoczenie budynków, co przewiduje rządowa propozycja. Starzenie się populacji sprawia, że brak wind jest dokuczliwy dla mieszkańców niższych, czteropiętrowych bloków z czasów PRL-u. Istniejące windy w wyższych budynkach bywają z kolei mocno wyeksploatowane.

Nawet 5 mln budynków mieszkalnych do remontu

Tyle tylko, że coś, co wygląda dobrze w zapowiedziach, musi się zderzyć z rzeczywistością. Wiele osiedli z wielkiej płyty jest zarządzanych przez duże spółdzielnie mieszkaniowe. Ich system działania i dysponowania funduszami jest nieprzejrzysty, a zarządy nie podlegają realnej kontroli członków spółdzielni.

Z dotychczasowych informacji wynika, że pieniądze na spełnienie wymogów dyrektywy mają pochodzić głównie z unijnych źródeł. Jak to dokładnie będzie wyglądało, dopiero się dowiemy.

Eksperci rynku od miesięcy przypominają o tym, że czekają nas ogromne wyzwania, a dotychczas niewiele się o tym mówi.

– Zbliżamy się do unijnej Wielkiej Fali Renowacji budynków. Prawdopodobnie już od 2025 r. czeka nas dostosowywanie istniejącej substancji do obowiązujących norm. Budynki zostaną w 2024 r. oficjalnie podzielone na klasy energetyczne od A+ (wytwarzają więcej energii niż zużywają) do klasy G. Na pierwszy rzut remontowy idą budynki F i G (jest ich w Polsce ponad milion). Z kolejnymi latami obowiązek renowacji będzie dotyczył kolejnych klas energetycznych. Około 5 milionów budynków w Polsce będzie wymagało renowacji – napisał kilka dni temu na platformie X (dawniej Twitter) Tomasz Narkun, ale już od kilku miesięcy zwraca on uwagę na to, że sprostanie unijnym wymogom będzie gigantycznym wyzwaniem. 

Jednocześnie już teraz działają fundusze w BGK, z których można się starać o dofinansowanie tego typu projektów. Jest m.in. premia termomodernizacyjna.

Unijne wymogi obejmą nie tylko wielką płytę

Po ogłoszeniu hasła przez PiS pojawiają się też komentarze w mediach społecznościowych. Niektórzy zwracają uwagę, że lepiej działające wspólnoty i spółdzielnie już własnymi siłami i środkami zrobiły takie remonty.

Od tego są wspólnoty, spółdzielnie mieszkaniowe i fundusz remontowy. Wiele z nich działa prężnie i same już zrobiły w takich blokach ocieplenie, wymiany wind, czy monitoring na terenie osiedla. Te które tego nie robią, zwykle przejadają kasę i mają niski fundusz remontowy, bo na zebraniach nie było większości, by przegłosować podwyżki. Czyli rozumiem, że znowu będziemy się dokładać tym, którzy mieli wszystko gdzieś i nie myśleli długofalowo do przodu – czytamy we wpisie anonimowego twitterowicza.

Specjaliści podkreślają, że unijne wymogi obejmą nie tylko tzw. wielką płytę.

– Pamiętajmy, że unijne wymagania remontowe wynikające z nowelizowanej Dyrektywy EPBD będą w najbliższym czasie dotyczyły również innych starszych budynków wielorodzinnych i domów jednorodzinnych. Być może jeszcze przed październikowymi wyborami pojawi się jakaś rządowa propozycja dla właścicieli takich budynków „nie-wielkopłytowych”. Natomiast w nowej kadencji Parlamentu rząd będzie musiał zająć się tematem modernizacji niemal wszystkich budynków mieszkalnych, które mają osiągnąć bezemisyjność do 2050 r. – mówi Andrzej Prajsnar. 

Mowa o wdrożeniu przez Polskę nowych unijnych przepisów i przygotowaniu wersji roboczej ambitnej strategii renowacji budynków. Koszt wprowadzenia wspomnianej strategii może przekroczyć 1,5 bln zł do 2050 r. Prace nad ostateczną wersją nowej dyrektywy EPBD się przeciągają, ale nie można wykluczyć, że będzie ona gotowa już w I kw. lub II kw. 2024 r.  – dodaje. 

Przedstawiciele branży wskazują też na jeszcze jeden element, że przy tak dużej fali renowacji może zabraknąć rąk do pracy, a do tego popyt na materiały termoizolacyjne spowoduje wzrost cen. To się przełoży na koszty robocizny i materiałów budowlanych. 

Monika Krześniak-Sajewicz

Wideo Odtwarzacz wideo wymaga uruchomienia obsługi JavaScript w przeglądarce. 1992-2022. Najlepszy czas Polski: Pro-Environment – polska firma walczy z mikroplastikiem

Źródło

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *