Reglamentacja na stacjach paliw. Pierwszy koncern wprowadza limit

Na poszczególnych stacjach paliw koncernu Shell obowiązuje limit tankowania diesla dla klientów detalicznych – informuje „Fakt”. Odpowiednie informacje można było znaleźć przy dystrybutorach w m.in. Warszawie oraz Toruniu. Jak wynika z ustaleń dziennika, wprowadzona reglamentacja wynika z „dużego popytu” na paliwo krajowe. Zdjęcie

Reglamentacja Na Stacjach Paliw Pierwszy Koncern Wprowadza Limit D1d90ed, NEWSFIN

Na stacjach Shella w Polsce można znaleźć informacje o wprowadzonym limicie na zakup diesla dla klientów detalicznych. To efekt „wysokiego popytu” /123rf.com; serwis X/Twitter, konto Wojciech Mazurkiewicz /

Reklama

Jak informuje „Fakt”, przy dystrybutorach na stacjach paliw Shella pojawiła się informacja, która świadczy o wprowadzonym przez koncern limicie na zakup paliwa przypadającym na jednego klienta. Dokładnie chodzi o ograniczenie tankowania do 100 l diesla, przypadające na kierowcę.

„W związku ze zwiększonym zapotrzebowaniem informujemy: Jednorazowy limit tankowania poniższych paliw Shell V-Power Diesel oraz Shell Fuelsave Diesel wynosi 100 litrów. Przepraszamy za niedogodności” – treść takiej informacji można znaleźć na zdjęciach publikowanych przez użytkowników serwisu X/Twitter, którzy nagłośnili sprawę.  

Shell wprowadza ograniczenia na stacjach. To efekt „dużego popytu”

Jednocześnie jak ustalił dziennik, kontaktując się z pracownikami z jednej z warszawskich stacji, odpowiednie ograniczenie objęło na razie sprzedaż oleju napędowego, ale niewykluczone, że może to niedługo także dotyczyć benzyny. Natomiast biuro prasowe koncernu wskazało, że „aktualna sytuacja na rynku paliw, tj. najniższe ceny w hurcie w Unii Europejskiej, spowodowała duży popyt na paliwo krajowe”.

„To skutkuje ograniczeniem dostępności paliwa, co jest najbardziej odczuwalne w przypadku oleju napędowego, którego dużą częścią odbiorców są klienci biznesowi. W celu zachowania ciągłości operacyjnej na stacjach i zapewnienia wszystkim naszym klientom potrzebnego paliwa dbamy o stałe zaopatrzenie i kierujemy klientów na stacje z dużą dostępnością diesla” – wyjaśniła Anna Papka z biura prasowego Shell Polska, cytowana przez „Fakt”. 

Natomiast z informacji udostępnianych przez użytkowników serwisu X wynika, że nie tylko w Warszawie można było spotkać takie ogłoszenie. Podobna treść widniała jeszcze we wtorek na stacji paliw w Toruniu, ale także we Wrocławiu.

Spadki cen na polskich stacjach paliw to anomalia

Jak informujemy od ponad tygodnia na łamach Interii Biznes, obecne spadki cen paliw na stacjach w Polsce nie są podyktowane warunkami rynkowymi. Ostatnie trendy panujące na międzynarodowych giełdach wskazują, że ropa naftowa stale drożeje, natomiast złoty w stosunku do dolara traci na wartości.  

Przypomnijmy, że ropa Brent przebiła poziom 90 dol. za baryłkę już na początku września i stale się na nim utrzymuje. Wtorkowy kurs wskazuje na cenę 91,5 dol., co stanowi jeden z najwyższych poziomów od co najmniej pół roku. Podobne podwyżki objęły także surowiec produkowany przez kraje Ameryki Północnej. Choć tu doszło do nieznacznego spadku poniżej 90 dol. za baryłkę – dokładnie 89,5 dol. we wtorek, tak jest to jeden z najwyższych poziomów od listopada ubiegłego roku.

Do tego dochodzi wspomniane osłabienie się złotego na tle dolara. Amerykańska waluta jest o tyle kluczowa, że na większości międzynarodowych rynkach to właśnie nią płaci się za zakup ropy.

Wtorkowe kursy sugerują, że za jednego dolara należało zapłacić 4,34 zł, co oznacza powrót do poziomu widzianego ostatnim razem pod koniec marca br. To właśnie blisko pół roku temu polska waluta weszła w proces umacniania się nie tylko do amerykańskiej, ale także m.in. europejskiej czy szwajcarskiej waluty. Jednak z tego marszu złotego nie pozostało nic, na co wpływ miała decyzja Rady Polityki Pieniężnej o zaskakującej dla inwestorów obniżce stóp procentowych o 75 punktów bazowych na wrześniowym posiedzeniu.

W ubiegłotygodniowej analizie ekonomiści z mBanku napisali, że obecna sytuacja na polskich stacjach to „anomalia”. Jak zauważyli, we wszystkich państwach w regionie ceny benzyny i diesla rosną, tymczasem w naszym kraju jest wręcz odwrotnie.

Z obliczeń ekspertów wynika, że gdyby zostały zachowane historyczne relacje, to cena oleju napędowego powinna wynieść ok. 7,40 zł za litr. Tymczasem na niektórych stacjach w Polsce na pylonach pojawił się dawno niewidziany gość, ponieważ ceny osiągnęły „piątkę z przodu”.

Źródło

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *