W czwartek, 12 lutego niemiecka spółka lotnicza Lufthansa anulowała mnóstwo kursów. Pilotujący załogi domagają się korzystniejszego planu emerytalnego, a personel pokładowy dogodniejszego systemu świadczeń socjalnych. Kierownictwo uważa, że to „całkowicie zbędna eskalacja”.
Frankfurt nad Menem: Andreas Pinheiro, lider związku zawodowego Vereinigung Cockpit e.V., wypowiada się podczas komunikatu na lotnisku we Frankfurcie
Danuta Walewska
Reklama
Z tego tekstu poznasz:
- Jakie są motywacje strajku pilotów i załogi pokładowej Lufthansy?
- Jakie następstwa niesie za sobą strajk dla połączeń lotniczych Lufthansy w określonych aglomeracjach Niemiec?
- Jakie inne rozwiązania dla podróżnych proponuje Lufthansa w związku z odwołaniami lotów?
- Jakie jest nastawienie organizacji zawodowej pilotów Vereingung Cockpit w sprawie nasilenia sporu?
- Dlaczego zarząd Lufthansy sądzi, że protest jest bezzasadny i jak argumentuje brak środków na żądania pracowników?
- Jakie kroki poczyniła Lufthansa w ramach programu „Turnaround”, celem zredukowania wydatków operacyjnych?
Na witrynach internetowych portów lotniczych we Frankfurcie, Monachium, Hamburgu, Bremie, Stuttgarcie, Kolonii, Düsseldorfie, Berlinie i Hanowerze pojawiła się wiadomość dla podróżnych, aby nie udawali się z domu, dopóki nie otrzymają potwierdzenia, że ich lot nie został unieważniony.
Reklama Reklama
Okazuje się, że przewoźnikowi udało się zebrać kilka ekip na trasy dalekobieżne, ponieważ ich likwidacja jest operacyjnie najbardziej złożona i kosztowna. Równocześnie Lufthansa oznajmia, że trudności w rozkładzie utrzymają się co najmniej do piątku, 12 lutego.
Na konflikcie w Lufthansie zyskuje LOT
Z tablicy prezentującej stan lotów na stołecznym lotnisku Chopina wynika, że wszystkie czwartkowe rejsy do Monachium i Frankfurtu zostały odwołane. Również dwa (z Monachium i Frankfurtu) realizowane późnym wieczorem. Samoloty nocują w Warszawie i startują wczesnym rankiem następnego dnia, co implikuje, że Lufthansa nie odleci z Warszawy również w piątek rano. Zazwyczaj te maszyny są pełne, bowiem znajdują się tam pasażerowie tranzytowi. Odwołane są także kursy do Krakowa i Wrocławia.
– Wszystkie loty do Niemiec są dzisiaj obłożone – oznajmia Krzysztof Moczulski, rzecznik prasowy LOT-u. Ale nie tylko te. – Pomimo spokojnego okresu na naszej półkuli, nasze dzisiejsze loty do Stanów Zjednoczonych, Kanady, jak również do Delhi są „zapełnione do ostatniego miejsca” – dodaje.
Reklama Reklama Reklama
Lufthansa nie precyzuje, ile finalnie połączeń będzie zmuszona skasować. Dotychczas w oświadczeniu podała, że jest to „znacząca ilość”. Bowiem Niemcy starają się zaproponować alternatywne rejsy pasażerom o wysokim statusie, bądź podróżującym w lepszych klasach. Proponuje także zamianę swoich biletów na przejazdy kolejami Deutsche Bahn, dodając, że „nie wiąże się to z jakikolwiek dodatkowymi kosztami”.
O co chodzi strajkującym w Lufthansie
W proteście uczestniczy 4,8 tys. pilotów Lufthansy i Lufthansy Cargo. Wszyscy oni wnioskują o większe wpłaty na program emerytalny, który, w ich opinii, jest bardzo skromny. O tym, że nie zamierzają odstąpić od swoich żądań związek zawodowy pilotów Vereinigung Cockpit (VC) informował jeszcze w listopadzie 2025.
Obecnie prezes VC, Andreas Pinheiro, zapewnia, że on i jego współpracownicy usilnie pragną uniknąć zaostrzenia konfliktu, a związek jest otwarty na kolejną serię negocjacji. I że jeszcze we wrześniu związkowcy dawali do zrozumienia pracodawcy o wzrastającym konflikcie. – Chcieliśmy dać im czas do zastanowienia – oznajmił Andreas Pinheiro. Za obecną sytuację w pełni obwinia pracodawcę.
Do protestu VC dołączył również związek pracowników pokładu UFO, który liczy ponad 20 tysięcy członków. Im nie zależy na programach emerytalnych, lecz na odmowie zarządu negocjowania nowego układu zbiorowego obejmującego również programy socjalne. W tym wypadku rozmowy trwają od wielu miesięcy i także nie przyniosły jakichkolwiek rezultatów.
Zarząd niemieckiego przewoźnika argumentuje, że nie ma funduszy
Dalsze rozmowy będą z pewnością bardzo utrudnione. Zarząd Lufthansy nie kryje, że nie posiada środków, z których można byłoby pokryć wydatki, o które apelują związkowcy.
– Eskalacja tego sporu jest kompletnie niepotrzebna – wyjaśniał w środę wieczorem Michael Niggermann, szef działu HR w Lufthansie. W jego opinii żądania pracowników są zawyżone, a konflikt można zażegnać jedynie poprzez dialog. Nie ukrywał, że pracodawca nie posiada w tej chwili funduszy, aby pokryć z nich dodatkowe koszty.
Reklama Reklama Reklama
Lufthansa jest obecnie w trakcie programu „Turnaround” wprowadzonego w 2024 r. po tym, jak główna linia zanotowała stratę. Od tego czasu wprowadziła w strukturach całej Grupy LH zasadnicze zmiany, których nadrzędnym celem jest zredukowanie wydatków operacyjnych. Zlikwidowano wówczas darmowe przekąski, kawę i herbatę na lotach europejskich, oferując podróżnym jedynie butelkę wody i drobną czekoladkę, oraz wprowadzono płatny serwis.
Niemiecki przewoźnik właśnie inwestuje w nową flotę, w tym także modernizację mocno nadwątlonej czasem klasy biznes oraz z trudnościami instaluje specjalne fotele w Dreamlinerach. Obchodzi także 100-lecie swojego istnienia, ale bez szczególnych celebracji. Pasażerowie najczęściej dowiadują się o tym, widząc samoloty LH z okazjonalnym malowaniem.
