Handel hurtowy, wytwarzanie artykułów spożywczych, przewóz towarów i usługi turystyczne to sektory, w których już da się zauważyć kryzys surowcowy, wywołany konfliktem w rejonie Zatoki Perskiej. Kupujący na razie obserwują jedynie zmiany w cennikach paliw, lecz jeśli konflikt zbrojny nie zostanie zakończony, mogą wystąpić trudności z dostępnością wielu towarów.
Okręty transportowe w Zatoce Perskiej, niedaleko Cieśniny Ormuz, widziane z północnej części Ras al-Chajma, nieopodal granicy z prowincją Musandam w Omanie
Piotr Mazurkiewicz
Mimo że w nocy z 7 na 8 kwietnia czasu polskiego USA podpisały z Iranem zawieszenie broni na dwa tygodnie, a ceny ropy naftowej zmniejszyły się o ponad 10 proc., to nadal utrzymują się one na wysokim pułapie powyżej 90 dol. za baryłkę (przed wybuchem wojny było to poniżej 70 dol.). Nie wiadomo również, jak długo wstrzymanie walk, zagrażających transportowi przez Cieśninę Ormuz, potrwa. Przedsiębiorcy z obawą przyglądają się sytuacji na Bliskim Wschodzie, ponieważ mimo że jeszcze nie ma trudności z zaprowiantowaniem, to wojna może w ostateczności do tego doprowadzić.
Reklama Reklama
– Statki kontenerowe z Azji płyną zazwyczaj 2-3 miesiące, więc o problemach na rynku na szerszą skalę będzie można mówić, gdy przestaną przybywać zamówienia złożone w lutym czy marcu. Niestety trzeba to uwzględniać, to główne źródło zaopatrzenia dla wielu gałęzi gospodarki – twierdzi Marcin Mielczarek, twórca jednego z najpopularniejszych polskich sklepów E-zabawkowo.pl. Jego zdaniem zamówienia złożone w styczniu dotarły, pierwszy kwartał był zabezpieczony. W drugim kłopoty mogą już się pojawić, z uwagi na fakt, że transport powietrzny podrożał i nie był w stanie również zastąpić morskiego z powodu ograniczonych możliwości – uzupełnia.
Problemy w Cieśninie Ormuz wpływają negatywnie na polskie przedsiębiorstwa
Analiza Dun & Bradstreet, którą „Rzeczpospolita” otrzymałajako pierwsza, dowodzi, że największe zakłócenia występują na początkowych etapach ciągów produkcji i transportu, co w sposób bezpośredni łączy się z pogorszeniem się dostaw półproduktów, surowców mineralnych czy pierwiastków ziem rzadkich. Kryzys w Cieśninie Ormuz w największym stopniu obarcza sektor transportu, którego skondensowany wpływ został przez analityków oszacowany dla tego sektora na 32,3 proc. łącznego wpływu kryzysu w tym rejonie na całą polską gospodarkę.
Handel Dowiadujemy się, ile Europa płaci za konflikty celne Trumpa. Straciliśmy już 7 mld euro
Europejskie artykuły spożywcze zmagają się z jednym z najtrudniejszych okresów w swojej historii, ostrzega unijny raport. W związku z konfliktem celnym Europa straciła 7 mld euro…
– Sektor transportu w sposób bezpośredni odczuwa skutki zaburzeń wkluczowych arteriach handlowych, w tym wydłużonych tras, opóźnień w dostawach oraz obciążenia na zdolnościach przewozowych i magazynowych – tłumaczy Tomasz Starzyk, rzecznik Dun & Bradstreet. Kryzys najbardziej uderza w segment transportu morskiego ze wskaźnikiem 12,5 proc. i polski sektor turystyczny, w tym przede wszystkim w agencje turystyczne i touroperatorów z 10,9 proc.
Na tym jednak sprawa się nie zamyka. W odniesieniu do wytwarzania przemysłowego rezultat to 30,1 proc. polskiego wyniku. Zaburzenia najbardziej obciążają producentów gumy i tworzyw sztucznych oraz pozostałą produkcję artykułów chemicznych. Niepokój budzi także sytuacja u producentów elektroniki, choćby w przypadku smartfonów problemy z dostawami oznaczają zwrot w kierunku modeli używanych. – Mimo że jesteśmy jako państwo mocarstwem w wytwarzaniu sprzętu AGD, to jednak wiele komponentów jest przywożonych z Azji. Problemy z dostawami w trakcie pandemii pokazały, jak jesteśmy zależni od tego zaplecza, teraz niestety może się sytuacja powtórzyć – mówi poufnie jeden z producentów AGD. Aktualnie przestoje w produkcji nie są zagrożeniem, ponieważ przedsiębiorstwa mają rezerwy, ale wiele już szuka alternatywnych źródeł dostaw, z czym jest problem. Oznacza to bowiem powiększenie kosztów produkcji, a przy stale kurczącym się rynku zbytu AGD w Europie, windowanie cen nie jest dobrym rozwiązaniem.
Cieśnina Ormuz
Z kolei nasilenie oddziaływania kryzysu w polskim handlu hurtowym analitycy oszacowali na 16,8 proc. – Zakłócenia w transporcie w sposób bezpośredni wpływają na dostępność, terminowość i koszty dostaw, osłabiając jego rolę jako kluczowego elementu w ciągach dystrybucji dóbr trwałego i nietrwałego użytku – stwierdza Tomasz Starzyk.
– Należy pamiętać, że sytuacja jest zmienna i uwzględniane są rozmaite scenariusze. Obecnie brak trudności z dowozem towarów nieżywnościowych, pomimo tego, że wiele trafia do nas z Azji, a aktualnie problemy z dostawami na najbardziej uczęszczanych szlakach handlowych są realne – mówi Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
Kiedy podwyżka cen paliw znajdzie odzwierciedlenie w cenach dla konsumentów
Kryzys wywiera także wpływ na sprzedaż detaliczną, choć zdaniem analityków jest on wciąż znacznie mniejszy. – Współpracujemy głównie z mniejszymi dostawcami i hurtownikami, co powoduje, że są oni bardziej elastyczni i szybciej mogą reagować na perturbacje na rynku. Nie dysponują jednocześnie dużymi magazynami i zapasami, więc jeśli obecny kryzys będzie się utrzymywał, to niestety pojawią się komplikacje z dostawami i zaprowiantowaniem w niektóre artykuły nieżywnościowe. Miejmy nadzieję, że kryzys i wojna w tym regionie prędko się zakończą. Obecnie nie ma problemów z dostawami – mówi Ryszard Jaśkowski, prezes KZRSS Społem.
Rolnictwo Znaczący skok cen w rolnictwie z powodu wojny. Indeks cen nawozów wzrósł o 26 proc.
Najświeższe zestawienie indeksów Banku Światowego ukazuje obraz podwyżek wywołanych atakiem USA na Iran. Indeks cen energii zwiększył się o 42 proc., indek…
Pytanie, kiedy konsumenci silniej odczują także podwyżkę kosztów paliw, lecz w dalszej perspektywie oznacza to również powszechnie szybsze tempo wzrostu inflacji. – Mechanizm przerzucania wyższych opłat za transport na ceny produktów codziennego użytku potrzebuje co najmniej paru tygodni, a nawet kilku miesięcy. Owszem, incydentalnie ceny niektórych szczególnie wrażliwych towarów mogą wzrosnąć bardziej – wyjaśnia dr Grzegorz Malinowski, Katedra Ekonomii, Akademia Leona Koźmińskiego. – Niemniej jednak nawet jeśli wśród krajowych sieci handlowych pojawi się chęć dokonania nieco większego ruchu cen w górę, to jednak wydaje się, że trwająca wojna cenowa pomiędzy sieciami handlowymi skutecznie zniweluje takie pomysły – uzupełnia.
Polska gospodarka w niebezpieczeństwie. Ryzyko inflacji i spowolnienia gospodarczego rośnie
Według ekonomistów Allianz Trade, obecnie niestety jesteśmy bardziej niż inne gospodarki narażeni na reperkusje kryzysu – nie tylko poprzez znaczne uzależnienie od dostaw z państw rejonu Zatoki Perskiej, lecz także dlatego, że bieżący kryzys surowcowy eksponuje strukturalną słabość – „potrójny deficyt” Polski. Co więcej, ich zdaniem, gdyby doszło do zamknięcia Cieśniny Ormuz trwającego dłużej niż trzy miesiące, znacznie więcej rynków wschodzących będzie narażonych na wysokie prawdopodobieństwo recesji. Wpływ na wzrost PKB rynków wschodzących wyniósłby średnio co najmniej 0,5 pkt proc. Najbardziej zagrożone recesją w wyniku przedłużającego się konfliktu byłyby Bangladesz, Egipt, Etiopia, Jordania, Kenia, Maroko, Pakistan, Polska, Rumunia, Sri Lanka i Tunezja.
Dane gospodarcze Wojna na Bliskim Wschodzie pogorszyła nastroje konsumenckie Polaków
Bieżący i wyprzedzający wskaźnik zaufania konsumenckiego w marcu wyraźnie spadły – wynika z najnowszych danych GUS. Mocno zwiększyły się zaś oczekiwania inf…
– Równocześnie narasta ryzyko ponownego przyspieszenia inflacji. Wyższe ceny paliw i energii działają jak dodatkowy podatek dla przedsiębiorstw i konsumentów, ograniczając popyt i wpływając na strukturę wydatków. Mimo że obecny szok inflacyjny jest łagodniejszy niż ten zaobserwowany po wybuchu wojny w Ukrainie, jego długotrwałość może prowadzić do efektów wtórnych, w tym wzrostu kosztów pracy lub usług. W takim scenariuszu banki centralne mogą być zmuszone do podtrzymania restrykcyjnej polityki monetarnej lub nawet powrotu do podwyżek stóp procentowych, co bezpośrednio wpływa na koszt finansowania działalności – mówi Paweł Kacprzak, członek zarządu BNP Paribas Faktoring. – Zmienia się także klimat rynków finansowych. Wzrost rentowności obligacji oraz większa awersja do ryzyka powodują, że dostęp do kapitału staje się bardziej wymagający, zwłaszcza dla podmiotów o niższej wiarygodności kredytowej. Jednocześnie ewentualne umocnienie dolara oraz wahania kursów walutowych zwiększają niepewność w rozliczeniach międzynarodowych. Dla eksporterów i importerów oznacza to konieczność aktywnego zarządzania ryzykiem walutowym oraz większą ostrożność w planowaniu kontraktów – dodaje.
