PiS forsowni lansuje ideę wzniesienia portu ro-ro w sąsiedztwie planowanej siłowni nuklearnej w Choczewie, jednakże brak jest kalkulacji, które by uzasadniały tą inwestycję pod względem finansowym. Co się tyczy zdolności wojskowych, siły zbrojne wybrały już inne rozwiązania.
Szef Partii Prawo i Sprawiedliwość Jarosław Kaczyński (L) i poseł PiS Kacper Płażyński (P) podczas konferencji dla prasy w siedzibie ugrupowania na ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie, 13 bm. W trakcie spotkania przedstawiono zamiar nowego polskiego portu morskiego "Port Haller".
Maciej Miłosz
Reklama
Z niniejszego artykułu zaczerpniesz wiedzę:
- Jakie argumenty przemawiają za budową portu Haller w rejonie Elektrowni Jądrowej w Choczewie?
- Dlaczego aktualnie nie istnieje ekonomiczne podparcie dla ulokowania kapitału w nowy port ro-ro?
- Jakie zastrzeżenia wnoszą eksperci?
Port Haller to idea spożytkowania infrastruktury towarzyszącej powstającej Elektrowni Jądrowej (EJ) „Lubiatowo-Kopalino” w gminie Choczewo, parędziesiąt kilometrów na zachód od Gdyni, do stworzenia terminala ro–ro, innymi słowy takiego, w którym będą przeładowywane samochody ciężarowe, a nie kontenery.
Reklama Reklama
„Na mapie portowej Polski odczuwalny jest deficyt okazałego terminala ro–ro przeznaczonego do masowego transportu drogowego naczep – zwłaszcza do Skandynawii oraz na Wyspy Brytyjskie”, czytamy w prezentacji poświęconej temu zamysłowi. Inicjatorzy, np. poseł Kacper Płażyński z PiS, zaznaczają, że na inwestycje pod zaplecze dla elektrowni jądrowej państwo polskie i tak wyda ponad 4 mld zł, zatem zostaną one lepiej wykorzystane, jeśli w tym miejscu wzniesie się również port. Wobec tego warto wybudować „czwarty pełnomorski port ro–ro”, po Gdańsku, Gdyni oraz Szczecinie-Świnoujściu.
Kontrowersyjne walory bezpieczeństwa
Twórcy koncepcji wymieniają takie walory rzeczonej inwestycji jak duża ilość dostępnej przestrzeni (wspomina się nawet o 300 ha) oraz fakt, że „port będzie zlokalizowany w strefie oddziaływania bazy antyrakietowej w Redzikowie i poza zasięgiem haubic dalekiego zasięgu z Obwodu Królewieckiego”.
Modernizacja Sił Zbrojnych Program Orka i nowe fregaty. Nadchodzi duża zmiana w polskiej flocie
Środowe zwodowanie Delfina, drugiego z cyklu okrętów rozpoznania radioelektronicznego, to następny…
Reklama Reklama Reklama
Wydaje się jednak, iż w tym założeniu kryją się dwa błędy, albo, jak kto woli, niedokładności. Po pierwsze, tarcza antyrakietowa w Redzikowie to instalacja amerykańska, która stanowi fragment systemu Aegis Ashore. Jego celem jest przechwytywanie rakiet balistycznych odpalonych np. z Iranu, a nie np. Iskanderów z Obwodu Królewieckiego. Do tego posłuży polska bateria systemu Patriot, którą Wojsko Polskie będzie zmuszone ulokować w rejonach Redzikowa. Na tej samej zasadzie Choczewo będzie chronione przez jednostki obrony przeciwlotniczej rozmieszczone wokół Trójmiasta. Autorzy propozycji zbudowania portu argumentują, że to „skrót myślowy”.
Z kolei, jeśli chodzi o zasięg haubic z Obwodu Królewieckiego, to z obserwacji ukraińskich wynika, że odległość jest raczej zbyt znaczna, aby tego typu rosyjskie uzbrojenie raziło skutecznie nawet porty Trójmiasta. Nie stanowi ona natomiast przeszkody dla dronów czy pocisków Iskander. Nie zmienia to faktu, że w założeniach nie powinno to stwarzać większego problemu, bowiem jak mawiał śp. gen. Waldemar Skrzypczak, w razie konfliktu z Rosją ten obwód zostanie zajęty w parę dni. A nawet, jeśli tak się nie stanie, to dysponując pokaźnymi zdolnościami artyleryjskimi, z pewnością będziemy w stanie unieszkodliwić środki ofensywne, które przeciwnik tam umieści.
Brak potwierdzenia zasadności ekonomicznej. Póki co?
Jaki będzie koszt takiej inwestycji? – To zależy od przyjętego modelu biznesowego oraz zaangażowania innych podmiotów. Kwestia, czy angażuje się operatora, czy kogoś, kto współfinansuje projekt. Nasze szacunki wskazują, że wzniesienie podstawy portowej z nabrzeżem, czegoś, co można później rozbudować, to kwota rzędu 2–3 mld zł. Przykładowo, falochron to koszt przynajmniej 1 mld zł. Znaczną część tych kosztów stanowi infrastruktura dostępowa, kolejowa oraz drogowa, która i tak powstanie dla EJ – objaśnia „Rzeczpospolitej” poseł Kacper Płażyński, motor napędowy projektu.
Kiedy port może być ukończony? – Jeśli ta inwestycja miałaby status priorytetowy, to dokumentację da się przygotować w półtora roku. Sam proces budowy nie powinien pochłonąć więcej niż trzy lata – deklaruje polityk PiS.
Czy istnieją jakiekolwiek analizy ekonomiczne udowadniające, że budowa tego portu jest zyskowna? – Nie dysponujemy takimi badaniami dotyczącymi objętości ładunków. Wiemy jednak, że za kilka lat powinien w końcu być gotowy kolejowy szlak transportowy z Werony, największego centrum logistycznego w Europie specjalizującego się w ro–ro i taki port w Polsce mógłby na tym zyskać. Kolejna trasa kolejowa to Rail Intermarium, a więc szlak z Turcji oraz Zakaukazia do Bałtyku. Nie wiemy, jakie to są ładunki, lecz jest rzeczą jasną, że to się opłaca – oznajmia Płażyński i dodaje, że pomysłodawcy chcą rozpocząć debatę i zgromadzą dokładne dane.
Biznes Na Pomorzu przerzut wojsk ma być łatwiejszy
MON wnioskuje do Ministerstwa Infrastruktury o dodatkowe pieniądze na inwestycje w linie kolejowe…
Reklama Reklama Reklama
Jak komentują to eksperci? – Chciałbym ujrzeć konkrety liczbowe. Bez liczb trudno rzeczoną ideę ocenić. Pytanie, czy istnieje popyt na kolejny port do obsługi tego rodzaju transportu, czy ma to uzasadnienie ekonomiczne? – rozważa Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. – PiS lubi rzucać górnolotne hasła wielkich przedsięwzięć, lecz niezbędny jest konkret, aby móc to ocenić i aby nie skończyło się np. jak budowa nowego bloku węglowego w Ostrołęce, na której straciliśmy ok. 1 mld zł. – dodaje.
Wojsko już posiada plan rozbudowy pozostałych portów
Bardziej krytycznie nastawieni są politycy rządzącej koalicji. – Posiadamy Pakt dla Bezpieczeństwa Polski Pomorze Środkowe. Jest to zatwierdzony przez rząd dokument, nad którym przez kilkanaście miesięcy pracowaliśmy w ministerstwie obrony i jest on zaaprobowany przez Sztab Generalny. W kontekście zdolności wojskowej wskazuje on cztery porty, w których trzeba poczynić inwestycje. Są to: Gdynia, Ustka, Kołobrzeg i Świnoujście. One tworzą spójny system komunikacji drogowej i kolejowej konieczny do przerzutu wojsk. Wiadomo, jakie inwestycje należy wykonać i my już to robimy, np. zarezerwowaliśmy fundusze na kluczową dla wojska Drogę Czerwoną w Gdyni – mówi „Rzeczpospolitej” Maciej Samsonowicz, doradca wicepremiera, ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza, który odpowiada za przygotowanie tego projektu, i podobnie jak Płażyński jest politykiem z Pomorza. – Wszystko ma swoją cenę. Kołdra jest zawsze za krótka. Ów projekt pojawia się niejako w opozycji do zatwierdzonych już dokumentów wojskowych. Jeśli podjęte zostały decyzje, to wrzucanie obecnie takiego tematu wszystko opóźnia – uzupełnia.
Nie zmienia to faktu, iż debata o potencjalnym porcie w Choczewie właśnie się rozpoczęła. Lecz, aby trwała dłużej niż zaledwie parę dni, konieczne są analizy ekonomiczne potwierdzające dochodowość tego przedsięwzięcia.
