Podwyżki cen biletów lotniczych w wyniku zawieszenia lotów przez Emirates, Qatar Airways i Etihad.

Usunięcie z rynku przewoźników znad Zatoki Perskiej spowodowało natychmiastową zwyżkę kosztów podróży lotniczych. Jeszcze przed 28 lutego jedynie do Dubaju przylatywało ponad 1000 samolotów pasażerskich dziennie.

Podwyżki cen biletów lotniczych w wyniku zawieszenia lotów przez Emirates, Qatar Airways i Etihad. 2

Ceny biletów samolotowych do Azji z Europy szybują w górę po zawieszeniu operacji Emirates, Qatar Airways oraz Etihad

Foto: AFP

Danuta Walewska

Reklama

Kolejne tysiące maszyn obsługiwały lotniska w Ad-Dausze i Abu Zabi. Na wszystkich tych trzech lotniskach największą część stanowiły lokalne linie – Emirates, flydubai, Etihad i Qatar Airways. Od pięciu dni takie trasy są niedostępne.

Reklama Reklama

Z niniejszego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są konsekwencje wycofania się linii znad Zatoki Perskiej z branży lotniczej?
  • Czemu ceny biletów lotniczych poszybowały gwałtownie w górę?
  • Jakie opcje mają przewoźnicy lotniczy w obliczu zamkniętej przestrzeni powietrznej?
  • W jaki sposób obecny kryzys wpływa na działalność lotnisk w różnych częściach świata?

Okazja dla linii azjatyckich

Zniknięcie konkurencji linii z regionu Zatoki, które, jeśli wznowiły operacje, to wciąż realizują loty repatriacyjne, a nie komercyjne, jest szansą na zapełnienie samolotów przewoźników azjatyckich i europejskich.

I ochoczo z tej szansy korzystają. Obecnie znalezienie biletu z dowolnego europejskiego miasta, na przykład do Tokio, w cenie poniżej 10 tys. zł za podróż w obie strony, jest prawie niemożliwe. Dotyczy to zarówno LOT-u, jak i zwykle bardziej przystępnego cenowo Finnaira. A ceny lotów w kwietniu, w czasie słynnego sezonu kwitnienia japońskiej wiśni, są co najmniej dwukrotnie wyższe.

Przed eskalacją konfliktu między USA i Izraelem a Iranem w Etihad lub Qatar Airways można było nabyć bilet o połowę taniej. Analogiczna sytuacja dotyczy cen za podróże w przeciwnym kierunku, a samoloty są zarezerwowane na wiele dni naprzód. Pierwsze „okazje”, choć wciąż bardzo drogie, pojawiają się dopiero po 18 marca.

Reklama Reklama Reklama

Właśnie na ten dzień można było w środę, 4 marca, nabyć bilet powrotny na linie Cathay Pacific z Hongkongu do Londynu. Cena? 2705 dol. razy dwa. Tydzień temu za taką samą podróż należało uiścić opłatę w wysokości 648 dol. Koszty lotów z Australii do Europy wzrosły co najmniej dwukrotnie, a i tak bilety na najbliższe terminy są niedostępne, a jeśli się pojawią, to wyłącznie w wyższych (a więc droższych) klasach podróży.

Transport Powoli powraca ruch lotniczy. Rejsy regularne wciąż odwoływane

Zjednoczone Emiraty Arabskie zainicjowały pierwsze loty repatriacyjne. Do Rosji i Indii odleciały s…

Naturalnie, powodem skoku cen jest nie tylko brak konkurencji, lecz również drożejące paliwo (nie wszystkie linie nabyły zabezpieczenia przed wzrostem cen nafty lotniczej), a także wydłużone trasy lotów, przynajmniej o pół godziny, ale często o godzinę lub więcej.

Zdaniem ekspertów w najlepszej sytuacji są właśnie przewoźnicy azjatyccy. Nie tylko Cathay Pacific, lecz również Singapore Airlines i Thai Airways rejestrują gwałtowny wzrost liczby rezerwacji, również na odległe terminy. Chińskie China Airlines zmagają się z nadmiarem popytu, a dodatkowo mają przewagę, ponieważ w trakcie podróży do Europy mogą korzystać z prawa przelotu nad Syberią.

Przewoźnicy europejscy cechują się mniejszą elastycznością. Na przykład Lufthansa ogłosiła w środę nowe połączenie z Niemiec do stolicy Malezji, Kuala Lumpur. Jednakże dopiero od przyszłego sezonu zimowego — czyli od listopada 2026.

Dwa korytarze powietrzne. Każdy obarczony ryzykiem

W trakcie podróży między Azją i Europą, gdy przestrzeń powietrzna jest zamknięta, linie lotnicze mają, póki co, dwie opcje wyboru. Pierwsza to korytarz nad Kaukazem i Afganistanem, gdzie także toczy się konflikt zbrojny. — Nasze samoloty korzystają ze specjalnie wyznaczonej, bezpiecznej trasy przelotu — informuje Krzysztof Moczulski, rzecznik prasowy LOT-u.

Reklama Reklama Reklama

Druga trasa prowadzi nad Kairem, Omanem i Arabią Saudyjską, która w każdym momencie może zostać wyłączona z użytku ze względu na rozszerzający się zasięg irańskich rakiet oraz dronów. W takim wypadku przepustowość korytarza nad Kaukazem może ulec znacznemu zmniejszeniu.

Transport Lotniczy chaos na Bliskim Wschodzie. Pasażerowie uwięzieni w złotych klatkach

W dalszym ciągu nikt nie ma pewności, kiedy zostanie otwarta przestrzeń powietrzna nad państwami Bliskiego Wschodu, na które wpłynął…

Wyniki finansowe linii lotniczych nie osiągną rekordowych wartości

Już teraz wiadomo, że nie ma możliwości, aby utrzymać prognozowane wysokie zyski linii lotniczych.

— Obecnie cały Bliski Wschód jest poza naszym zasięgiem, co dla niektórych przewoźników łączy się z ogromnymi kosztami. Jeżeli zaś mają zostać utrzymane połączenia z Europą, wpłynie to negatywnie na wyniki finansowe. W tej sytuacji należy spodziewać się ograniczenia liczby połączeń, co bezpośrednio przełoży się na wzrost kosztów biletów — oznajmił Reutersowi Subhas Menon, prezes Stowarzyszenia Linii Lotniczych Azji i Pacyfiku.

Firmy analityczne z sektora lotniczego szacują, że w dłuższej perspektywie, do końca bieżącego roku, ceny biletów na trasy długodystansowe wzrosną co najmniej o 8 proc., bez uwzględnienia obecnych wygórowanych taryf. Ostateczny wynik zależy jednak od tego, jakie korytarze lotnicze będą dostępne i jak bardzo podrożeją paliwa. Część przewoźników będzie również zmuszona do ograniczenia przewozu cargo, aby zatankować większą ilość paliwa na dłuższych trasach.

Kryzys dotyka także lotniska

Obecny konflikt negatywnie wpływa także na lotniska, które korzystały z rozwoju linii arabskich oraz napływu obsługiwanych przez nie pasażerów. Dziś porty lotnicze nie tylko na Bliskim Wschodzie, lecz także w Bangkoku, Singapurze, Kuala Lumpur i Hongkongu, nie są w stanie ani dostosować się do zmieniającego się niemal z godziny na godzinę rozkładu lotów, ani poradzić sobie z tłumem zdesperowanych pasażerów, których rejsy zostały odwołane.

Reklama Reklama Reklama

Stoją również w obliczu ogromnej niepewności, ponieważ obecnie nikt nie może przewidzieć, jak i jak długo ruch lotniczy będzie się odradzał oraz ile potrwa konflikt zbrojny. Ich przyszłość jest także uzależniona od cen paliw, ponieważ im wyższe będą, tym mniejszy będzie ruch lotniczy.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *