Kolejny raz konflikt z pilotami, którzy żądają polepszenia warunków finansowych, rzuca cień na reputację Lufthansy jako rzetelnego operatora. W minionych 4 tygodniach piloci LH protestowali dwukrotnie. Ogłaszają, że to dopiero początek.
Danuta Walewska
Reklama
Z niniejszego artykułu zrozumiesz:
- Co stanowi zasadniczy powód obecnego sporu między pilotami a kierownictwem Lufthansy.
- Jakie bezpośrednie konsekwencje dla sieci połączeń i podróżnych generują obecne demonstracje.
- O co konkretnie wnioskują piloci różnych firm wchodzących w skład Grupy Lufthansy.
- Czy wyniki finansowe Lufthansy mają wpływ na realizowane pertraktacje z załogami.
W trakcie protestu w ubiegły czwartek i piątek, którego następstwa odczuwane są przez cały weekend, skasowano 70 proc. lotów krótko-dystansowych i 75 proc. długo-dystansowych. Wzięło w nim udział 5,3 tysiąca pilotów. A organizator akcji strajkowej, związek Vereinigung Cockpit oświadczył, że 95 proc. jego członków poparło zaostrzenie protestu.
Reklama Reklama
Dla podróżnych niemieckich linii to poważny sygnał, że powinni skrupulatnie sprawdzać wiadomości, jeśli zamierzają podróżować, szczególnie z przesiadką we Frankfurcie czy Monachium. Spór jest złożony i coraz bardziej skomplikowany do rozwiązania.
Strajk Lufthansy, Lufthansy Cargo i, pierwszy raz, LH Cityline nie dotyczy rejsów bliskowschodnich. Niemiecki przewoźnik, zgodnie z rekomendacjami Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) nie realizuje lotów planowych do państw dotkniętych obecnym konfliktem, ale nadal do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Omanu, Kuwejtu, Bahrajnu, Izraela i Jordanii realizowane są rejsy repatriacyjne.
Transport Linie arabskie w kryzysie wizerunkowym. Lufthansa chce to wykorzystać
Nieśmiało powraca ruch lotniczy na Bliskim Wschodzie. A arabscy przewoźnicy stanęli w obliczu kryzysu wizerunkowego. Ten moment wykorzystuje Lufthansa, aby…
Reklama Reklama Reklama
Czego żądają piloci
Piloci Lufthansy i Lufthansy Cargo domagają się powstrzymania niekorzystnych dla nich modyfikacji w funduszu emerytalnym, ich koledzy z LH Cityline większych wynagrodzeń. I są gotowi do walki o podwyżki.
Zasięg obecnej akcji strajkowej okazał się większy, niż przewidywał zarząd, który jeszcze w zeszły czwartek przypuszczał, że protest pilotów dotknie 60 proc. siatki długodystansowej. Najbardziej ucierpiały największe porty lotnicze przesiadkowe, czyli Monachium i Frankfurt, a straty przewoźnika szacowane są już teraz jako większe, niż w czasie ostatniego protestu, 12/13 lutego.
Jako głównego winowajcę w tym sporze piloci wskazują na prezesa Grupy LH, Carstena Spohra, który pozostaje nieprzejednany w negocjacjach. Twierdzą, że Spohr umyślnie odwleka wszelkie zmiany w programie emerytalnym i siatce płac, aby zaprezentować jak najwyższy dochód. Zresztą ostatnio mu się to powiodło. Zysk operacyjny za 2025 r. wzrósł o 20 proc. Przy przychodach w wysokości 39,6 mld euro (wzrost o 5 proc.), Niemcy wypracowali zysk w wysokości 2 mld euro. Wszystkie linie należące do Grupy LH przewiozły 135 mln podróżnych, a obłożenie samolotów sięgało 83,2 proc., co nie jest wynikiem zadowalającym. Na rok 2026 Lufthansa prognozuje wzrost zysków i to pomimo turbulencji geopolitycznych. Tyle że problemy wewnętrzne stanowią poważne ryzyko w realizacji prognoz.
Transport Samoloty Lufthansy zostały na ziemi. Strajkują piloci i personel pokładowy
W czwartek, 12 lutego niemiecka Lufthansa odwołała setki lotów. Piloci domagają się lepszego programu emerytalnego, a pracownicy pokładu lepszego p…
Nie chodzi o nowe podwyżki, tylko dotrzymanie obietnic
Piloci Cityline wskazują, że zarząd nie zrealizował obietnic wprowadzenia podwyżek, które zostały wynegocjowane wcześniej. Wynagrodzenia miały wzrosnąć o 3,3 proc. od 2 lutego 2024 r., a potem sukcesywnie, o taką samą wartość od stycznia 2025 r. i stycznia 2026 r., a podwyższone zarobki powinny wpłynąć na ich konta najpóźniej do końca lutego 2026 r. Zgodnie z tym porozumieniem łącznie wynagrodzenia pilotów powinny w tym czasie zwiększyć się o ok. 11 proc. do końca 2026 r. Podwyżka była umotywowana rosnącymi kosztami życia, zwłaszcza w okolicach Frankfurtu i Monachium. Tymczasem zarząd Lufthansy wprowadził nowy warunek: wynagrodzenia wzrosną, zgodnie z ustaleniami, ale pod warunkiem, że dodatkowe środki zostaną gdzie indziej wygenerowane.
Prezes Grupy Lufthansy ma nowe idee
Według Carstena Spohra jakikolwiek wzrost kosztów pracy musi być zrekompensowany wzrostem efektywności w innych dziedzinach. A ostatni wzrost zysku nie ma z tymi negocjacjami nic wspólnego i nie może być uznany za podstawę do roszczeń strony społecznej. Zaś jako nową formę presji i to nie tylko na Cityline, ale i samą LH, oraz inne linie wchodzące w skład Grupy LH, czyli Discover, Eurowings, Germanwings, Lufthansa wykorzystuje teraz utworzenie nowego taniego przewoźnika, City Airlines (czyli nazwa jest bardzo zbliżona do Cityline), gdzie nie ma układu zbiorowego. Zatrudnionych w niej jest już 800 osób.
Reklama Reklama Reklama
W City Airlines niższe są nie tylko wynagrodzenia, ale i gorsze ogólne warunki pracy. Więc cały spór może zakończyć się tym, że załogi niemieckich przewoźników z Grupy LH będą miały do wyboru zaakceptować gorsze warunki albo liczyć się z utratą pracy.
