Paliwo osiąga rekordowe ceny, a sytuacja geopolityczna znacznie utrudnia obniżenie kosztów podróżowania. Nie należy się spodziewać, że ceny biletów lotniczych, które tak szybko poszły w górę, szybko zmaleją. Wciąż istnieją jednak możliwości wyszukania korzystniejszych cenowo połączeń.
Wakacje 2026 droższe. Jak znaleźć okazyjny bilet lotniczy
Danuta Walewska
W niniejszym artykule znajdziesz odpowiedzi na pytania:
- W jaki sposób przewoźnicy lotniczy radzą sobie z narastającymi kosztami działalności i jak to wpływa na ceny oferowanych połączeń?
- Jakie instrumenty, zarówno jawne, jak i ukryte, są wykorzystywane do podnoszenia cen biletów lotniczych?
- Jakie taktyki umożliwiają skuteczne poszukiwanie atrakcyjnych cenowo biletów, z uwzględnieniem możliwości dostosowania planów podróży?
- W jaki sposób można skorzystać z programów punktowych oraz wyboru alternatywnych portów lotniczych, aby zmniejszyć wydatki na przeloty?
– Nie ma innej drogi, ceny biletów lotniczych będą musiały wzrosnąć. Już obecnie obserwujemy na rynku wzrost o 15-20 proc. u niektórych przewoźników. W Ryanairze staramy się utrzymać ceny na poziomie sprzed konfliktu. Na szczęście na bieżący rok obrotowy mamy bardzo dobre zabezpieczenie przed wzrostem cen paliwa. 80 proc. naszych zakupów jest zagwarantowane na poziomie poniżej 70 euro za baryłkę, czyli 700 euro za tonę, podczas gdy obecnie na rynku paliwo lotnicze kosztuje 1700 euro za tonę. Mamy zatem większą odporność niż reszta rynku, gdzie niektórzy przewoźnicy zabezpieczyli się minimalnie lub wcale, czyli muszą kupować po cenach bieżących. Dlatego w naszym przypadku presja na podwyższenie cen będzie mniejsza i z pewnością przesunięta w czasie – mówi Michał Kaczmarzyk, szef struktur Ryanaira na Europę Środkową i Wschodnią i prezes linii Buzz.
Reklama Reklama Transport Szef IATA ustępuje. Willie Walsh ma zażegnać kryzys w IndiGo
Willie Walsh, jedna z kluczowych postaci w branży lotniczej, przejdzie z Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) do i…
Europa odczuwa konsekwencje wysokich cen paliw
W liniach niskobudżetowych paliwo stanowi połowę wszystkich wydatków. W liniach tradycyjnych zwykle około 30 proc. Obecnie jest to jednak znacznie więcej. W przypadku niektórych przewoźników, którzy postanowili zaoszczędzić na zabezpieczeniu przed wzrostem cen, sięga to nawet 40 proc.
Problem tkwi również w dostawach. Negatywne skutki przynosi także europejska strategia likwidacji rafinerii, rezygnacji z produkcji paliwa lotniczego i oleju napędowego, i skupienia się na imporcie, który odbywał się przez Cieśninę Ormuz. Obecnie w Europie ropa może i jest, ale paliwa lotniczego jest coraz mniej.
Biznes Wielkanoc w Polsce zamiast za granicą. Polacy stawiają na bezpieczny odpoczynek
Geopolityka, trudne doświadczenia turystów, których za granicą zaskoczył atak USA i Izraela na Iran, a także poprawa jakości polskiej bazy hotelowej…
– Ostatnie lata przyzwyczaiły nas do niskich cen ropy. Paliwo lotnicze kosztowało 600-650 euro za tonę. Gdyby cena paliwa wzrosła do 700-800 euro za tonę, większość przewoźników byłaby w stanie pokryć część tego kosztu, a bilety podrożałyby nieznacznie. Ale gdy cena przekracza 1000 euro, sytuacja staje się bardzo trudna. Nie należy się więc dziwić, że wiele linii ogranicza liczbę lotów i podnosi ceny. Europa jest już poważnie dotknięta konfliktem – dodaje Michał Kaczmarzyk.
Linie lotnicze podwyższają ceny biletów i opłat
Aktualnie można zauważyć, że lotnicze „rachunki grozy” pojawiają się przede wszystkim w Azji, która niemal w 100 proc. importuje paliwo lotnicze z Bliskiego Wschodu. Air France KLM ogłosiła wzrost cen biletów na dłuższych trasach o 50 euro. SAS otwarcie przyznaje, że również musiała podnieść ceny. Drożej jest w USA, gdzie za bilety na trasach krajowych trzeba obecnie zapłacić o 20 proc. więcej niż przed atakiem USA i Izraela na Iran. Jednak w lotach międzykontynentalnych wzrost ten wynosi już tylko 3 proc.
Transport Lufthansa na skraju strajku. Załogi mówią „dość” zarządowi
Ledwo Lufthansa doszła do porozumienia z pracownikami naziemnymi, którzy wynegocjowali nowy układ zbiorowy, pojawił się kolejny konflikt. Tym razem pracow…
Należy jednak pamiętać, że podwyżki często są zamaskowane. Przewoźnicy lotniczy wiedzą, że pasażer, rezerwując podróż, zwraca uwagę przede wszystkim na cenę podstawową, podczas gdy całkowity koszt podróży wzrasta, gdy do tej kwoty doliczymy opłatę za bagaż rejestrowany i wybór miejsca w samolocie. Oczywiście, zawsze można zrezygnować z komfortu siedzenia przy przejściu lub przy oknie, zdać się na szczęście i spakować się oszczędnie, aby podróżować wyłącznie z bagażem podręcznym. Latem jest to z pewnością łatwiejsze niż zimą. Ale w tym przypadku trzeba bardzo uważać, przestrzegać zarówno wymiarów, jak i wagi, ponieważ przewoźnicy poszukują dodatkowych źródeł dochodu, gdzie tylko się da, i jest mała szansa, że przymkną oko na to, że nasz bagaż podręczny waży nie 7-8, ale 15 kg, a jego wymiary znacznie przekraczają ustalone normy. Nie ma też co liczyć, że w przypadku takiego bagażu podczas odprawy zaproponują nam bezpłatne nadanie walizki jako bagażu rejestrowanego. Te czasy właśnie mijają.
Gdzie szukać tańszych biletów lotniczych
Poszukując bardziej ekonomicznych rozwiązań, warto uzbroić się w cierpliwość i szybko reagować na okazje, które nadal się pojawiają. Jedną z nich jest z pewnością najnowsza oferta LOT-u, który właśnie ogłosił przyspieszenie wznowienia lotów z Warszawy do Bangkoku. Polski przewoźnik rozpocznie regularne rejsy do Tajlandii nie 29 października, a trzy tygodnie wcześniej. A październikowe ceny są bardzo atrakcyjne, jak na obecne realia.
Oczywiście nie ma co oczekiwać cen oferowanych jeszcze niedawno przez Qatar Airways, Emirates czy Etihad, kiedy w stosunkowo komfortowych warunkach, z przesiadką w Dosze, Dubaju czy Abu Zabi można było dotrzeć do stolicy Tajlandii za 2,5 tys. złotych.
Biznes Nadchodzi lato w cieniu wojny. Czy Polska może skorzystać na turystyce?
Kiedy kupować bilety i pakiety wakacyjne? Już teraz, bo ceny będą tylko rosły? A może jednak warto poczekać, bo wojna na Bliskim Wschodzie…
Za bilet z wylotem z Warszawy w połowie października i powrotem pod koniec tego miesiąca (klasa ekonomiczna, bagaż podręczny i rejestrowany) zapłacimy 3896 zł. Jest to cena porównywalna z ofertą Emirates (3837 zł). Jednak w obecnej sytuacji geopolitycznej, gdy irańskie rakiety spadają w regionie bez wyraźnego celu, jest to oferta raczej dla osób o mocnych nerwach. Dotychczas bardzo konkurencyjne ceny miał również Finnair (z przesiadką w Helsinkach), ale w tym przypadku przegrywa z LOT-em – najtańszy bilet z tymi samymi warunkami i podróżą w tych samych terminach to wydatek 4300 zł. Najwyżej cenią się Turkish Airlines – tam najniższa cena zaczyna się od 5 tys. zł.
Programy lojalnościowe mogą pomóc zaoszczędzić
Warto również wykorzystywać mile zgromadzone podczas wcześniejszych lotów. W intensywnym poszukiwaniu oszczędności przewoźnicy mogą i tutaj wprowadzić zmiany niekorzystne dla uczestników, a Lufthansa, która zarządza najpopularniejszym w Polsce programem Miles&More, ostrożnie gospodaruje kosztami. Podczas poprzednich programów oszczędnościowych M&M również ucierpiało.
Ale i w tym przypadku zdarzają się promocje. Na przykład majowa podróż do San Francisco z Warszawy w połowie maja z powrotem po tygodniu to koszt 25 tys. mil plus około 800 zł dopłat.
Należy również uważnie śledzić ogłoszenia o nowych połączeniach. Już się one pojawiają, szczególnie w siatce europejskiej, po tym, jak przewoźnicy wycofali się z operacji na Bliskim Wschodzie i przenieśli swoje zasoby na kontynent.
Transport Ceny lotów do Azji gwałtownie wzrosły. LOT i Lufthansa zyskują na kryzysie
Jak kryzys na Bliskim Wschodzie wpływa na transport lotniczy? Dla linii europejskich jest to impuls do wznowienia i rozwoju połączeń Europ…
Inną opcją znalezienia tańszych przelotów jest poszukiwanie biletów z lotnisk, gdzie kilka linii ze sobą konkuruje. Tak jest na przykład w przypadku Modlina (Ryanair i Wizz Air), Lotniska Chopina (LOT, Ryanair, Wizz Air), Krakowa lub Gdańska (LOT, Turkish Airlines, Ryanair, Wizz Air).
I elastyczność. Zarówno dat podróży, jak i miejsca wylotu. Czasami warto gdzieś dojechać, mimo że nie jest to najbardziej komfortowe rozwiązanie. Ale może się okazać, że z Berlina jest taniej niż z Poznania, albo że lecąc z Modlina czy Radomia, bądź z Krakowa, a nie z Warszawy, zapłacimy mniej.
