Wciąż nie wiadomo, kiedy zostanie udostępniona przestrzeń powietrzna nad obszarami Bliskiego Wschodu dotkniętymi konfliktem pomiędzy USA a Iranem. Tysiące maszyn latających i dziesiątki tysięcy podróżnych pozostaje na ziemi.
Danuta Walewska
Reklama
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie konsekwencje dla branży lotniczej ma starcie USA z Iranem?
- Jak reagują wiodące przedsiębiorstwa lotnicze na Bliskim Wschodzie?
- Jakie trudności pojawiają się przez wstrzymanie kursów w Dubaju, Dosze i Abu Zabi?
- Jak ta sytuacja wpływa na europejskie i azjatyckie firmy lotnicze oraz ceny biletów?
- Jakie kroki podejmują operatorzy?
Część firm lotniczych, w tym Emirates i Etihad, ogłosiło o wstrzymaniu kursów do poniedziałku 2 marca do godzin popołudniowych. Mimo to na tablicach informacyjnych portów lotniczych w węzłach komunikacyjnych w Dubaju, Dosze i Abu Zabi wszystkie loty, zaplanowane na ten dzień, są widoczne jako anulowane. Sytuacja zawieszenia i niepewności prawdopodobnie utrzyma się do najbliższego czwartku 5 marca.
Reklama Reklama
Zapowiadają się trudności w lotnictwie
Dla przedsiębiorstw lotniczych z tego obszaru i rządów państw Zatoki Perskiej, które przez wiele lat budowały ogromne węzły komunikacyjne w tranzycie z Europy do Azji, to poważny problem, ale i moment sprawdzianu. Bowiem od tego, jak poradzą sobie w tym chaosie komunikacyjno-transportowym, zależy, jak prędko odzyskają swoją siłę sprzed starcia. Aktualnie odczucia pasażerów, którzy ucierpieli z powodu tego konfliktu, są w najlepszym przypadku ambiwalentne. Przedłużenie pobytu w luksusowych warunkach nie zawsze sprawia radość. Ponadto nie dla wszystkich znalazły się miejsca w hotelach.
Gospodarka Jak długo utrzyma się wstrząs wojenny na rynkach i w gospodarce?
Irańska zemsta skierowana w kraje arabskie wpłynęła również na tankowce oraz infrastrukturę naftową. C…
Reklama Reklama Reklama
Wyraźnie rysuje się również kryzys w europejskim lotnictwie. W poniedziałek 2 marca spadły notowania akcji największych przewoźników europejskich. Lufthansa straciła na wartości o 11 proc., Air France KLM o 10 proc., a British Airways aż o 13 proc. Obniżały się także ceny akcji największych przewoźników azjatyckich. Nikt nie wątpi, że w niedalekiej przyszłości podrożeją bilety lotnicze, choćby z powodu wyższych kosztów paliw, ponieważ drożeje ropa naftowa.
Setki tysięcy pasażerów w zawieszeniu przez wojnę USA i Izraela z Iranem
– Zamknięcie przestrzeni powietrznej nad większością krajów Zatoki Perskiej, Irakiem, Iranem i Izraelem oznacza poważne komplikacje dla setek tysięcy pasażerów. Z samego portu lotniczego w Dubaju korzysta każdego dnia 250-300 tys. podróżnych, a to tylko jeden z hubów przesiadkowych. Rząd Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) ogłosił, że pokryje koszty zakwaterowania i opieki nad uziemionymi pasażerami, ale przedsiębiorstwa lotnicze i tak poniosą ogromne straty. Samo zażegnanie kryzysu zajmie co najmniej parę dni po wznowieniu kursów – komentuje sytuację Dominik Sipiński, specjalista rynku lotniczego, redaktor naczelny w ch-aviation.
Paliwa Ceny paliw na polskich stacjach nie powinny gwałtownie rosnąć
Kierowcy nie muszą się obawiać luk w zaopatrzeniu – zapewniają eksperci. Nieco drożej na stacjac…
Jego zdaniem nieuniknione są szkody wizerunkowe związane z obniżeniem rangi węzłów w regionie Zatoki jako bezpiecznych i komfortowych punktów tranzytowych, co może zmniejszyć popyt. – Z drugiej strony, na kryzysie mogą zyskać inne przedsiębiorstwa oferujące połączenia bezpośrednio z Europy do Azji; pewne korzyści mogą również odczuć firmy z Omanu, Jordanii czy Arabii Saudyjskiej: uziemieni podróżni mogą do tych państw dotrzeć samochodami – stwierdza ekspert. – Te niewielkie korzyści znikają jednak w porównaniu z chaosem i problemami dla tysięcy pasażerów – dodaje.
Na chwilę obecną informacje o możliwościach wznowienia lotów są bardzo ograniczone. Konflikt nadal się zaostrza. Po raz pierwszy podczas konfliktu na Bliskim Wschodzie zaatakowane zostały porty lotnicze w Katarze, Dubaju i Bahrajnie.
Arabskie samoloty uziemione na polskich lotniskach
– Kursy do Izraela zawiesiliśmy do 15 marca. Dodatkowo, zgodnie z rekomendacją Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego odwołaliśmy także poniedziałkowy rejs do Rijadu – informuje Krzysztof Moczulski, rzecznik LOT-u.
Reklama Reklama Reklama
Z warszawskiego Lotniska Chopina nie wystartowało w ubiegłą niedzielę 12 rejsów na Bliski Wschód. Podobnie w poniedziałek 2 marca. Samoloty Emirates, Etihadu oraz flydubai, które przyleciały do Warszawy w ubiegłą sobotę, nie rozpoczęły podróży powrotnej do Dubaju i Abu Zabi. W Warszawie stoi także maszyna Qatar Airways, która przyleciała tu w sobotę i nawet rozpoczęła podróż powrotną, ale po zamknięciu przestrzeni powietrznej przez Katar zawróciła do Warszawy. Z portu lotniczego w Katowicach odwołano w niedzielę i poniedziałek po sześć rejsów na Bliski Wschód. Analogiczna sytuacja występuje na krakowskim lotnisku Balice.
Pasażerowie, szczególnie korzystający z połączeń czarterowych, którzy zostali w Polsce, są mimo wszystko w lepszej pozycji od tych, którzy koczują na lotniskach w Dubaju, Abu Zabi czy Katarze. Mogą co najwyżej uskarżać się na nieudane wakacje, wrócić do domu i ubiegać się u przewoźników lub touroperatorów o zwrot pieniędzy.
Sytuacja tych, którzy utknęli za granicą, jest o wiele trudniejsza. Co prawda polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych uruchomiło dla nich specjalne infolinie, a rząd ZEA miał zapewnić, że pokryje koszty ich pobytu w hotelach podczas uziemienia samolotów, ale nie do końca to funkcjonuje. Jak donoszą turyści, nie tylko polscy, nie wszystkie hotele otrzymały taką informację. Niektóre z nich, wykorzystując rosnące zapotrzebowanie, podniosły ceny. Pewne jest tylko to, że wyloty z Dubaju, Abu Zabi i Kataru w tym tygodniu są – w najlepszym przypadku – kłopotliwe.
Na radykalny krok zdecydowały się austriackie linie lotnicze Austrian Airlines, które wysłały specjalny samolot do Maskatu, stolicy Omanu, przetransportowały drogą lądową swoje załogi z Dubaju, Kataru i Abu Zabi i omijając zamkniętą przestrzeń powietrzną – przetransportowały pilotów oraz personel pokładowy do Austrii. Nie ma jednak żadnych wieści, aby inni przewoźnicy zdecydowali się na podobne rozwiązanie. Tym bardziej że irańskie drony zaczęły atakować również Oman.
