Guillaume Faury, prezes Grupy Airbusa
Danuta Walewska
Od kilku tygodni obserwujemy – delikatnie mówiąc – bardzo dynamiczną politykę handlową Stanów Zjednoczonych. Jaki to ma wpływ na działalność Airbusa?
Pięć lat temu również mieliśmy do czynienia z napięciami handlowymi pomiędzy Unią Europejską a USA, które dotyczyły sektora samolotów pasażerskich. Światowa Organizacja Handlu początkowo orzekła na korzyść Boeinga, później na korzyść Airbusa, a w połowie 2021 roku ostatecznie zniesiono 10-procentowe cła, które wcześniej zostały nałożone. Wspominam o tym, ponieważ faktycznie operujemy w zmiennym środowisku gospodarczym. Które, na razie, nas jeszcze nie dotyczy.
Ale przecież w handlu stalą i aluminium USA już wprowadziły 25-procentowe cła.
Tak, cła na stal i aluminium są już wprowadzone, ale mają jedynie minimalny wpływ na nasze koszty produkcji. To, co rzeczywiście mogłoby zmienić sytuację, to cła na całą wymianę handlową między UE i USA. Obszar lotnictwa oraz przemysł kosmiczny obecnie nie są obciążone żadnymi cłami. Mimo to w naszej branży już teraz wiele się dzieje, zaszły przetasowania w relacjach między kooperantami, przede wszystkim w USA, UE oraz Wielkiej Brytanii.
Jeśli zatem ten sektor zostanie dotknięty przyszłymi cłami, będziemy musieli dokładnie przeanalizować, jaki rodzaj ceł zostanie wprowadzony, czego dotyczy, w jaki sposób wpływają one na rynek w porównaniu do obecnych regulacji, oraz oczywiście, w jaki sposób Unia Europejska zareaguje na takie działania i czy w ogóle zareaguje. A jeśli tak, to w jakiej formie.
Zatem analizujemy najróżniejsze scenariusze, przewidujemy, co może się wydarzyć. I z tego, co widzimy, wynika, że to amerykańskie firmy mogą ucierpieć bardziej. Ale pow