Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie najdotkliwiej wpłynęła na indeksy giełdowe w Europie oraz na gospodarki rozwijające się. Natomiast amerykańskie parkiety obroniły się, a wartość dolara wzrosła. Wall Street wyraża obawy, że przewlekła wojna może podnieść wartość ropy naftowej ponad próg 100 dolarów za jednostkę. Niepewność związana z konfliktem zbrojnym i inflacja stanowią poważne ryzyko dla tamtejszej ekonomii.

Bank of America: Kapitał przemieszcza się do ropy i dolara
W przypadku dalszej eskalacji konfliktu w Iranie, negatywne konsekwencje odczują przede wszystkim rynki europejskie i japońskie, które wcześniej wykazywały wzrost dzięki koniunkturze w sektorze bankowym. Wynika to głównie z faktu, że inwestorzy będą transferować zasoby finansowe z tych obszarów do branży ropy naftowej i w stronę waluty amerykańskiej.
„Inwestorzy prawdopodobnie skierują fundusze do aktywów, które zyskują na przedłużającym się konflikcie, kosztem rynków importujących ropę, gdzie obecność firm energetycznych jest ograniczona, takich jak Korea Południowa, Japonia czy Europa” – zaznaczył Michael Hartnett, czołowy strateg Bank of America, w komunikacie skierowanym do inwestorów.
Natomiast amerykańskie akcje przedsiębiorstw technologicznych oraz światowy sektor zbrojeniowy mogą skorzystać na tym przemieszczeniu aktywów.
Ten scenariusz zaczął się realizować już w pierwszych dniach konfliktu. Dla europejskich i japońskich akcji był to najsłabszy tydzień od kwietnia ubiegłego roku, kiedy to na świecie zawrzało z powodu ceł ogłoszonych przez Donalda Trumpa.
Pierwszy tydzień konfliktu spowodował najpoważniejsze straty na rynkach wschodzących. To właśnie te regiony, szczególnie Azja, najmocniej odczuwają skutki podwójnego wstrząsu: zakłóceń w dostawach surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu oraz wzrostu wartości dolara.
Przed nasileniem się napięć rynki wschodzące, zwłaszcza w Azji, cieszyły się większym zainteresowaniem inwestorów. Kapitał napływał głównie do szybko rozwijających się firm z branży sztucznej inteligencji.
Mimo że w pierwszym tygodniu akcje te wyraźnie potaniały, a indeks MSCI Emerging Markets obniżył się o około 7 proc., uczestnicy rynku wciąż mają nadzieję.
„Inwestorzy nie wydają się chętni do rezygnacji ze swojego optymistycznego nastawienia strukturalnego, przynajmniej na razie” – podkreślają stratedzy Bank of America.
Przed rozpoczęciem konfliktu środki finansowe szerokim strumieniem płynęły do państw wschodzących w Azji, Ameryce Łacińskiej, Europie Wschodniej, na Bliskim Wschodzie i w Afryce, przyciągnięte silnym wzrostem gospodarczym, umiarkowaną inflacją oraz swobodną polityką monetarną.
Inwestujesz na rynkach zagranicznych? Odbierz 250 EUR na prowizje!
Jeśli poszukujesz dywersyfikacji geograficznej i bezpośredniego dostępu do globalnych giełd, zapoznaj się z ofertą Saxo Banku. Jest to stabilny duński bank inwestycyjny, który oferuje dostęp do ponad 70 tysięcy instrumentów. Dlaczego warto rozważyć posiadanie tu rachunku?
Bonus na start: Otwierając konto za pośrednictwem linku na Bankier.pl, zyskujesz 250 EUR do wykorzystania na opłaty transakcyjne przez pierwsze 90 dni.
Maksymalne bezpieczeństwo: Twoje fundusze są chronione przez duńską jurysdykcję. Bank posiada państwowy status SIFI (instytucja o znaczeniu systemowym) oraz gwarancję depozytów do kwoty 100 tys. EUR.
Niskie koszty: Obrót na giełdach w USA to prowizja tylko 0,08% (minimum 1 USD). Broker nie pobiera opłat za przechowywanie aktywów ani za brak aktywności.
Wygodne podatki: Otrzymasz gotowy raport do prostego rozliczenia z polskim systemem podatkowym oraz formularz W8-DEN (obniżony podatek od amerykańskich dywidend).
Konto w Saxo Banku w promocji założysz na tej stronie »
Informacja: Niniejsza publikacja ma charakter afiliacyjny. W przypadku skorzystania z oferty Saxo Banku, możemy otrzymać honorarium.
BTIG: Osiągnęliśmy dno, czas na odważniejsze inwestycje
Podczas gdy inwestorzy na rynkach europejskich i wschodzących ulegli panice w związku z atakami rozpoczętymi przez USA i Izrael, amerykańskie rynki akcji zanotowały w tym tygodniu spadek o mniej niż 1 proc.
Lepsza kondycja amerykańskich parkietów w czasie konfliktu stoi w sprzeczności z tegorocznymi tendencjami, kiedy to kapitał przemieszczał się z Ameryki na inne rynki.
Analitycy z grupy finansowej BTIG uważają, że właśnie pojawia się korzystna okazja do inwestowania w amerykańskie akcje.
„Doszliśmy do dna i teraz powinniśmy działać bardziej ofensywnie, a nie defensywnie” – oceniają eksperci BTIG.
Ich zdaniem minimum osiągnęło już co najmniej kilka amerykańskich branż giełdowych.
„Dostrzegamy dołki w sektorze lotniczym, konsumpcyjnym, bankowym, kryptowalutowym, oprogramowania oraz w Chinach, podczas gdy sektory energetyczny i dóbr podstawowych, z perspektywy taktycznej, wydają się mieć już szczyt za sobą” – uważają specjaliści z BTIG.
Przykładowo, akcje przedsiębiorstw energetycznych, korzystając z wzrostu cen ropy, podrożały w tym roku o około 25 proc., natomiast akcje linii lotniczych staniały o około 2,5 proc.
Prezes Goldman Sachs: Reakcja rynków na wojnę zaskakująco stonowana
David Solomon, dyrektor generalny amerykańskiego banku inwestycyjnego Goldman Sachs, przyznał, że jest zaskoczony spokojną reakcją rynków finansowych na sytuację na Bliskim Wschodzie.
– Przyglądam się reakcji rynków i otwarcie mówiąc, jestem zaskoczony. Ta reakcja była umiarkowana – oznajmił Solomon.
Jego zdaniem inwestorzy starają się obecnie ocenić, czy konflikt będzie trwał długo i czy wpłynie na konsumpcję.
– Bardzo trudno jest spekulować na ten temat, ponieważ obecnie istnieje wiele niewiadomych – powiedział Salomon podczas rozmowy z australijskimi mediami.
Dodał również, że rynki będą potrzebowały kilku tygodni, aby w pełni przyswoić te konsekwencje.
Paul Krugman: To może być ten element, który przeważy szalę
Wydarzenia w Iranie mogą mieć znaczące skutki dla amerykańskiej gospodarki. Paul Krugman, ekonomista i laureat Nagrody Nobla, jeszcze przed atakami nie był pełen optymizmu co do kondycji USA, która jego zdaniem cierpi z powodu ceł wprowadzonych przez Donalda Trumpa.
– Nasza gospodarka jest pod ogromną presją i to może być ten ostatni czynnik, który spowoduje kryzys. Czynnik, który staje się coraz bardziej obciążający, im dłużej trwa wojna – napisał Krugman na swoim blogu w serwisie Substack.
Według ekonomisty prawdopodobieństwo szybkiego zakończenia wojny jest coraz mniejsze, a administracja Trumpa nie przedstawiła konkretnego planu ani kalendarza jej trwania.
Krugman uważa, że blokada cieśniny Ormuz może potrwać tygodniami, co utrzyma wysokie ceny ropy naftowej. Kosztowne surowce oraz wydatki na wojnę obciążają amerykańską gospodarkę, która już teraz znajduje się w trudnej sytuacji z powodu sztucznej inteligencji. To prowadzi do niebezpiecznego scenariusza.
– Panuje powszechny niepokój związany ze sztuczną inteligencją, zarówno z powodu spekulacji, które mogą pęknąć, jak i utraty miejsc pracy, do której się przyczynia – zauważa noblista.
– Wiele osób, w tym ja, obawia się o stabilność finansową. W wielu aspektach przywróciliśmy ryzyko związane z „bankowością cieni”, które doprowadziło do załamania w 2008 roku – dodaje.
Prezes JPMorgan: Inflacja może pokrzyżować plany
Jamie Dimon, prezes zarządu banku JPMorgan, ostrzega, że rosnące koszty mogą negatywnie wpłynąć na amerykańską gospodarkę.
– Istnieje prawdopodobieństwo, że inflacja okaże się znacznie wyższa, niż się zakłada, a jeśli tak się stanie, może to zniweczyć pozytywne perspektywy. Miejmy nadzieję, że tak się nie stanie – powiedział szef największego amerykańskiego banku w wywiadzie dla CNBC.
Najnowsze, styczniowe dane dotyczące inflacji w USA wskazują na podwyżkę cen o 0,2 proc. w skali miesiąca i 2,4 proc. rok do roku. Pomimo że inflacja przekracza cel Fedu, tempo wzrostu cen wyraźnie zwolniło w porównaniu z poprzednimi latami. Jednak krótko po ogłoszeniu tych danych na Bliskim Wschodzie wybuchł konflikt, wywołując obawy dotyczące cen surowców energetycznych.
– Na razie nieznacznie podniesie to ceny paliw, a jeśli ten stan nie będzie trwał długo, nie nastąpi wielki wstrząs inflacyjny. Jeśli jednak sytuacja się przeciągnie, wszystko potoczy się inaczej – przestrzega Dimon.
Ekspertka Goldman Sachs: Inwestorzy nie wierzą w zapewnienia Trumpa
Próbując oszacować, jak długo potrwa wywołany konfliktem wstrząs na rynku ropy, uczestnicy rynków finansowych uważnie monitorują sytuację w cieśninie Ormuz, gdzie irańskie groźby i ataki praktycznie zablokowały ruch statków.
Zdaniem analityków Goldman Sachs inwestorzy nie są przekonani, że obiecane przez USA środki bezpieczeństwa dla tankowców transportujących ropę i gaz rozwiążą problem w tym rejonie.
– Pojawia się wiele praktycznych pytań o to, jak będzie funkcjonować eskortowanie statków, biorąc pod uwagę dużą liczbę tankowców – powiedziała w wywiadzie dla telewizji Bloomberga Samantha Dart, współkierująca działem surowców globalnych w Goldman Sachs.
Ekspertka poddała w wątpliwość również to, na ile amerykańska eskorta wojskowa byłaby skuteczna w obronie przed atakami dronów. Wcześniej Donald Trump sugerował, że Stany Zjednoczone mogłyby zapewnić ubezpieczenie oraz ochronę okrętów wojennych, aby zapobiec paraliżowi transportu.
Według przewidywań specjalistki, jeśli ruch tankowców przez Ormuz zostanie wstrzymany na pięć tygodni, cena ropy Brent może przekroczyć poziom 100 dolarów za baryłkę.
Na początku tygodnia analitycy Goldman Sachs podwyższyli prognozę cen ropy Brent na drugi kwartał o 10 dolarów, do poziomu 76 dolarów za baryłkę. Jednak już w piątek późnym popołudniem, wobec nieustających obaw dotyczących dostępności surowca, cena baryłki ropy Brent wzrosła do prawie 90 dolarów.
