TikTok reaguje na oskarżenia po zdarzeniu w Polsce

TikTok stanowi potencjalne niebezpieczeństwo dla dzieci i nastolatków – zaalarmowali specjaliści po aktach samobójczych trzech młodych ludzi z Pomorza, którzy wcześniej raportowali w aplikacji treści o charakterze rezygnacyjnym. Platforma zaprzecza oskarżeniom, zaznaczając, że kasuje tego rodzaju materiały i nie zaistniało żadne zjawisko trendu.

TikTok odpowiada na zarzuty po tragedii w Polsce

fot. Ascannio / / Shutterstock

TikTok zagrożeniem dla młodzieży

Akty samobójcze trójki nastolatków z województwa pomorskiego ponownie wywołały dyskusję o wpływie mediów społecznościowych na kondycję psychiczną dzieci i nastolatków. Młodzi ludzie ponieśli śmierć pod kołami pociągu. Jak wynika z ustaleń medialnych, wcześniej zamieszczali w serwisie TikTok materiały o charakterze rezygnacyjnym. Sytuacja zbiegła się z ostrzeżeniem opublikowanym w aplikacji KidsAlert, dotyczącym rosnącej liczby niepokojących treści ukazujących się na platformie.

KidsAlert doniósł o wzroście publikacji określanych przez młodych użytkowników jako „moja data”, obejmujących krótkie pożegnania, zapowiedzi odejścia lub symboliczne wskazywanie dnia śmierci (PAP informowała o tym w depeszy 10 grudnia br.)

Według twórców alertu zjawisko przybrało na sile w październiku i listopadzie, a niektóre materiały osiągały zasięgi przekraczające milion odtworzeń. Organizacja zaalarmowała, że algorytm platformy może wzmacniać kontakt nastolatków z analogicznymi treściami, jeśli użytkownik natrafi na nie w trudnym momencie psychicznym. Podkreślono, że pomimo iż publikacje te nie muszą stanowić bezpośredniej przyczyny tragedii, mogą pośrednio oddziaływać na psychikę młodych osób.

TiKTok odpowiada

Do zarzutów ustosunkowało się biuro prasowe TikToka, które w odpowiedzi dla PAP zdecydowanie odrzuciło sugestie o istnieniu niebezpiecznego zjawiska i o odpowiedzialności algorytmu za propagowanie treści rezygnacyjnych. Platforma zakomunikowała, że nie dopuszcza treści przedstawiających, zapowiadających lub promujących samobójstwo czy samookaleczenia, a każdy tego typu materiał jest usuwany niezwłocznie po wykryciu. Jak poinformowano, ponad 99 proc. treści naruszających zasady społeczności jest usuwanych proaktywnie, jeszcze zanim zostaną zgłoszone przez użytkowników, a możliwość wyszukiwania pewnych fraz jest blokowana.

TikTok podważył również wnioski zawarte w alercie KidsAlert, uznając je za spekulatywne i pozbawione dowodów. W ocenie platformy autorzy alertu nie zwrócili się o dostęp do narzędzi analitycznych udostępnianych niezależnym badaczom ani nie przedstawili metodologii analizy zjawisk. TikTok wskazał także, że Instytut Monitorowania Mediów nie przygotował raportu, który potwierdzałby związek pomiędzy wzrostem zainteresowania takimi treściami a działaniem algorytmu rekomendacji. Zdaniem platformy opis mechanizmu rekomendacji zawarty w alercie jest wprowadzający w błąd, a doświadczenie nastolatków w aplikacji jest bardziej ograniczone niż w przypadku kont dorosłych użytkowników – zarówno pod względem funkcji, jak i rodzaju wyświetlanych treści.

Platforma poinformowała także, że po otrzymaniu sygnałów skontrolowała treści oznaczone wskazanymi hasztagami, usuwając wszystkie materiały naruszające zasady, oraz prewencyjnie zmodyfikowała mechanizmy wyszukiwania, aby ograniczyć potencjalny wzrost zainteresowania wynikający z rozgłosu medialnego. Przy wyszukiwaniu haseł związanych z samobójstwem użytkownicy mają być kierowani do lokalnych linii pomocowych i sprawdzonych źródeł wsparcia.

TikTok odniósł się także do listu otwartego twórców aplikacji KidsAlert, odrzucając zawarte w nim zarzuty o wywieranie nacisków na instytucje lub próby tuszowania poruszanych kwestii. Platforma podkreśliła, że pozostaje otwarta na współpracę z organizacjami pozarządowymi i przypomniała, iż już rok temu zaproponowała twórcom KidsAlert dołączenie do programu Community Partner Channel, umożliwiającego bezpośredni kontakt z zespołami bezpieczeństwa.

Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości zabiera głos

W kwestii rzekomego „trendu” głos zabrało również Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. W odpowiedzi na pytania PAP rzecznik CBZC kom. Marcin Zagórski podkreślił, że zadaniem Biura nie jest ocenianie, czy dane zjawisko stanowi trend. Jak zaznaczył, CBZC monitoruje sieć 24 godziny na dobę i reaguje na każdy przypadek zagrożenia życia lub zdrowia, zarówno na podstawie własnych ustaleń, jak i informacji przekazywanych przez współpracujące instytucje, m.in. Fundację Dajemy Dzieciom Siłę oraz Biuro Rzecznika Praw Dziecka.

Rzecznik zaprzeczył także doniesieniom medialnym, jakoby funkcjonariusz CBZC miał stwierdzić, że zjawisko „moja data” nie istniało. Wyjaśnił, że w wypowiedzi post. Michała Pietraszko nie pojawiła się ani potwierdzająca, ani negująca ocena istnienia jakiegokolwiek trendu, a odnosiła się ona wyłącznie do ogólnych zagrożeń i działań podejmowanych przez policjantów. CBZC podkreśliło również, że nie prowadzi śledztwa w sprawach dotyczących samobójstw nastolatków z Pomorza i nie zna okoliczności tych zdarzeń.

Ekspert: Platformy powinny ponosić odpowiedzialność

Z kolei w opinii prof. Mariusza Jędrzejki, badacza tzw. nowych mediów i ich wpływu na psychikę i bezpieczeństwo dzieci, brak formalnej definicji trendu w mediach społecznościowych nie powinien zwalniać platform z odpowiedzialności.

Jak ocenił, wszelkie powtarzające się schematy publikacji w mediach społecznościowych, zwłaszcza dotyczące zagrożenia życia i zdrowia, powinny być nadzorowane i automatycznie wyłapywane przez systemy platform.

Stowarzyszenie  o ostrzeżeniach prewencyjnych KidsAlert

Do sprawy odniosło się także Stowarzyszenie Pravda, zajmujące się fact-checkingiem i edukacją medialną. Organizacja potwierdziła obecność na TikToku treści określanych jako „moja data”, wskazując, że pomimo iż nie można mówić o powszechnym trendzie ani wiązać ich bezpośrednio z tragicznymi wydarzeniami, to ich obecność i sposób dystrybucji uzasadniały ostrzeżenia prewencyjne KidsAlert. Pravda zaznaczyła, że ograniczanie debaty wyłącznie do pytania o istnienie trendu upraszcza problem i odwraca uwagę od rzeczywistego wpływu treści na wrażliwych odbiorców.

Stowarzyszenie zaznaczyło również, że brak dowodów na bezpośredni związek publikacji z konkretnymi tragediami nie neguje faktu istnienia takich materiałów, z których część osiągała wysokie zasięgi. W opinii Pravdy algorytmy rekomendacyjne mogą zwiększać ekspozycję na treści o podobnym, emocjonalnie obciążającym charakterze, co stanowi czynnik ryzyka dla młodych użytkowników w kryzysie. Organizacja wskazała także na ograniczony dostęp badaczy do pełnych danych platformy i rolę organizacji społecznych jako elementu systemu wczesnego ostrzegania.

Kontekst międzynarodowy

Sprawa wpisuje się w szerszy kontekst międzynarodowy. W Australii w tym miesiącu weszło w życie ograniczenie korzystania z platform społecznościowych przez osoby poniżej 16. roku życia, a podobne rozwiązania zapowiada Malezja. Również Parlament Europejski wyraził zaniepokojenie wpływem mediów społecznościowych na zdrowie psychiczne nieletnich, postulując ograniczenia wiekowe lub obowiązkową zgodę rodziców.

Jak podkreśliła medioznawczyni z UMCS dr Ilona Dąbrowska, obowiązujące w Polsce prawo nie zapewnia skutecznej ochrony dzieci przed niebezpieczeństwami w sieci. Jej zdaniem regulacje nie stanowią ograniczenia swobody młodych użytkowników, lecz formę zabezpieczenia przed treściami, z którymi nie są w stanie samodzielnie sobie poradzić. Wskazała, że wzrastająca liczba samobójstw wśród młodych osób może być pośrednim rezultatem niekontrolowanego dostępu do treści w internecie.

Według danych Komendy Głównej Policji w 2024 r. samobójstwo popełniło w Polsce 127 dzieci w wieku od 7 do 18 lat. Z kolei badania Fundacji Dbam o Mój Zasięg i Banku Gospodarstwa Krajowego wskazują, że treści związane z samookaleczeniem lub samobójstwem pojawiają się w mediach społecznościowych u 40 proc. uczniów siódmych klas szkół podstawowych i 50 proc. uczniów szkół ponadpodstawowych.

Debata o odpowiedzialności platform cyfrowych toczy się także na poziomie UE i USA. Komisja Europejska niedawno nałożyła pierwszą karę na platformę X za naruszenia Aktu o usługach cyfrowych, jednocześnie zamykając jedno z postępowań wobec TikToka w zakresie przejrzystości reklam. W Stanach Zjednoczonych TikTok podpisał umowę o sprzedaży części swoich aktywów amerykańskim inwestorom, co – według zapowiedzi – ma zwiększyć kontrolę nad algorytmem i bezpieczeństwem danych.

Sprawa treści rezygnacyjnych wśród młodzieży pozostaje otwarta, a eksperci i organizacje społeczne podkreślają potrzebę systemowych rozwiązań oraz większej odpowiedzialności platform za bezpieczeństwo najmłodszych użytkowników internetu.

Mira Suchodolska (PAP)

mir/ mark/ mhr/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *