Kickstarterowa zbiórka nie idzie po Twojej myśli? Oto co robić.

Wpłacasz 500 zł, wyczekujesz cztery lata, by na końcu usłyszeć, że albo dołożysz się do kosztów przesyłki, albo nie ujrzysz produktu. To nie scenariusz filmowy, lecz realna historia z popularnego Kickstartera, a konkretnie akcji finansowania gry planszowej Darkest Dungeon. Osoby, które wsparły kwotą ponad 5 mln dolarów wytwór od Mythic Games, dotkliwie przekonały się, że crowdfunding to nie transakcja kupna-sprzedaży, a wyłącznie dofinansowanie inicjatywy biznesowej.

Inwestycja czy zakup? Gorzka lekcja z Kickstartera za 5 milionów dolarów

fot. II.studio / / Shutterstock

Kickstarter, będący najpopularniejszą platformą crowdfundingową na całym świecie, nie potrzebuje rekomendacji. Każdy, kto chociaż raz wszedł na tę stronę, wie, że można tam znaleźć zarówno pomysłowe, jak i dyskusyjne inicjatywy, jednak zdarzają się projekty, które wydają się być pewnym sukcesem. Tak miało być z Darkest Dungeon, planszową adaptacją gry komputerowej o tej samej nazwie. Niestety, to, co zapowiadało się doskonale, skończyło się bankructwem wydawcy gry, Mythic Games, a znaczna część osób wspierających nie otrzymała tego, za co uiściła opłatę.

Kickstarterowy przebój stał się fiaskiem

Historia planszowej wersji gry Darkest Dungeon miała być ogromnym triumfem. W roku 2020 prawie 29 tys. osób wpłaciło w sumie 5,65 mln USD, żeby sfinansować to przedsięwzięcie, ale okazało się, że zamiast perfekcyjnie zaprojektowanej gry, niektórzy wspierający zostali z niczym.

Kickstarterowa zbiórka nie idzie po Twojej myśli? Oto co robić. 5

Kickstarterowa zbiórka nie idzie po Twojej myśli? Oto co robić. 6

Kickstarter

W toku prac nad projektem zaistniała konieczność podziału dostawy na dwie transze, ponieważ rozesłanie podstawowej wersji gry wraz ze wszystkimi dodatkami jednocześnie okazało się niewykonalne. W lipcu 2022 r. wydawca Darkest Dungeon (Mythic Games) poinformował, że w związku z 600-procentowym wzrostem wydatków na transport oraz 30-procentowym podniesieniem kosztów materiałów, spółce brakuje aż 1,75 mln dolarów na uregulowanie zobowiązań wobec wykonawców, stąd potrzebuje od osób wspierających dodatkowych wpłat – od 18 do 69 USD, aby w ogóle zrealizować wysyłkę gier z pierwszej puli.

Mythic Games zbankrutował, osoby wspierające zostały bez zamówień

Żądanie twórców wywołało oburzenie wśród wspierających, którzy otwarcie nazywali to haraczem, pomimo to ok. 80% użytkowników zdecydowało się na dopłacenie do uprzednio wpłaconych 100-330 USD (w zależności od wybranych elementów); Mythic Games zapewnił przy tym, że jeśli wspierający zamówili również towary z drugiej tury, nie będą musieli ponosić dalszych kosztów. Pozostali do dziś nie otrzymali zamówień, a dodatkowo w październiku 2023 r. wydawca zażądał… dopłat do drugiej transzy, tym razem 13 dolarów za każdy zamówiony dodatek plus opłaty za wysyłkę.

Ostatecznie okazało się, że Mythic Games popadło w tak poważne tarapaty finansowe, że nie było w stanie ani wyprodukować, ani wysłać komponentów z drugiej części zamówień. Spółka w październiku 2025 r. ogłosiła niewypłacalność, a swoich gier nie doczekali się nie tylko wspierający Darkest Dungeon, lecz także innych akcji finansowania tego wydawcy. Prawa do marki powróciły do twórców pierwowzoru (Red Hook Studios), którzy w styczniu 2026 r. wykonali rozpaczliwy krok: pozwolili na udostępnienie osobom wspierającym cyfrowych plików gry do samodzielnego wydruku, które znajdowały się w posiadaniu byłego pracownika Mythic Games. Ten gest miał być ostatnim pozytywnym akcentem w całym zajściu, choć osoby, które zamówiły gry, bezpowrotnie straciły swoje środki.

Polscy miłośnicy gier planszowych mogą mówić o sporym szczęściu, ponieważ jeszcze przed upadkiem Mythic Games, polski wydawca, Lucrum Games, odkupił od niego prawa do wydania polskiej wersji Darkest Dungeon. Gra wciąż jest dostępna w niektórych sklepach, jednak jej cena sięga obecnie ok. 800 zł (wcześniej ok. 500 zł), a Lucrum prawdopodobnie nie wyda kolejnych egzemplarzy.

Kickstarterowa zbiórka nie idzie po Twojej myśli? Oto co robić. 7

Kickstarterowa zbiórka nie idzie po Twojej myśli? Oto co robić. 8

fot. AD / Bankier.pl

9% projektów na Kickstarterze kończy się fiaskiem

Historia akcji Darkest Dungeon pokazuje, że nie każdy projekt na Kickstarterze musi zakończyć się powodzeniem. Nie jest znana aktualna skala porażek, jednak pewne oszacowania prezentuje jedyne jak dotąd badanie z 2015 r. przeprowadzone przez prof. Mollicka z Uniwersytetu Pensylwanii. Autor przepytał 500 tys. wspierających i doszedł do wniosku, że 9% akcji na Kickstarterze kończy się klęską, rozumianą jako brak gratyfikacji dla osób wspierających. Pozostałe ustalenia także nie były obiecujące:

  • 8% środków wpłaconych na Kickstarterze jest przeznaczanych na projekty, które kończą się niepowodzeniem,
  • 7% osób wspierających nie dostaje obiecanych nagród,
  • Akcje, które zebrały mniej niż 1000 USD, częściej kończą się porażką.

Jak funkcjonują platformy crowdfundingowe?

Zanim ktokolwiek zdecyduje się wesprzeć autora na Kickstarterze lub innym podobnym portalu, powinien pamiętać o jednym: wpłacone środki to nie zakup. Platformy crowdfundingowe nie są sklepami, lecz jedynie miejscem, gdzie twórcy przedstawiają swoje projekty, za które sami odpowiadają. Wsparcie w akcji to porozumienie pomiędzy twórcą a użytkownikiem, a nie z Kickstarterem, o czym serwis przypomina w warunkach użytkowania. Osoby wspierające powinny pamiętać o kilku sprawach:

  • Platformy crowdfundingowe nie ponoszą odpowiedzialności za nieudane projekty,
  • Termin dostawy podany na stronie akcji jest tylko orientacyjny i nie jest gwarantowany, może się zmienić,
  • W przypadku problemów ze zbiórką należy kontaktować się z jej autorem, jednak serwis ma możliwość zawieszenia twórcy, który nagminnie narusza swoje zobowiązania wobec osób wspierających.
  • Twórcy powinni publikować aktualizacje dotyczące swoich projektów, zobowiązując się do ich realizacji.

W przypadku Darkest Dungeon problemem okazało się zaniżenie kosztów przez wydawcę, który winą za dodatkowe wydatki obarczył pandemię i wojnę w Ukrainie. Dla kontrastu warto spojrzeć na inne zbiórki z obszaru gier planszowych, np. Nemesis od Awaken Realms lub Frostpunk od Glass Cannon Unplugged. Oba tytuły zebrały odpowiednio 3 mln funtów i blisko 2,5 mln euro, będąc przykładami profesjonalnie zorganizowanych akcji, w których osoby wspierające otrzymywały aktualne informacje, a pomimo opóźnień produkty zostały im dostarczone.

Crowdfunding nie jest również pojęciem jednoznacznym, gdyż platformy umożliwiające gromadzenie funduszy na konkretny cel funkcjonują w odmiennej formie, co wpływa na zakres ich odpowiedzialności wobec użytkowników.

Crowdfunding to nie jednolity koncept. I od modelu zależy, co dzieje się ze środkami, gdy coś pójdzie nie pomyśli.

Crowdfunding jest często opisywany jednym zwrotem: „zbiórka online”. Jednakże pod tą nazwą kryją się zasadniczo różne modele prawne, biznesowe i regulacyjne. A to, który model jest zastosowany przez daną platformę, ma kluczowe znaczenie w sytuacjach kryzysowych – gdy projekt nie zostanie zrealizowany, organizator zniknie albo cel zbiórki nie może być osiągnięty.

Dopóki wszystko przebiega bez problemów, różnice między platformami wydają się drugorzędne. Problemy pojawiają się, gdy coś pójdzie nie tak.

1. Reward-based crowdfunding, inaczej model „wszystko albo nic” – na przykładzie Kickstartera

Kickstarter działa w modelu reward-based crowdfunding, który opiera się na zasadzie „wszystko albo nic”. Autor określa minimalną kwotę finansowania, a środki są pobierane od osób wspierających dopiero wtedy, gdy projekt osiągnie 100% celu.

Jeśli kwota minimalna nie zostanie osiągnięta – środki w ogóle nie są pobierane.
Takie rozwiązanie redukuje ryzyko niedofinansowania projektu, ale nie eliminuje wszystkich kłopotów. Jeśli projekt zostanie sfinansowany, lecz nie zostanie zrealizowany zgodnie z założeniami, odpowiedzialność za realizację spoczywa na autorze. Platforma nie jest stroną porozumienia między osobą wspierającą a twórcą projektu – pełni funkcję pośrednika.

W praktyce oznacza to, że użytkownik musi dochodzić roszczeń bezpośrednio od organizatora.

2. Crowdfunding inwestycyjny/udziałowy (equity/lending) – ryzyko kapitałowe

Zupełnie inaczej wygląda crowdfunding inwestycyjny (equity lub lending), regulowany w Unii Europejskiej rozporządzeniem 2020/1503.

W tym przypadku osoby wspierające:
 – udzielają pożyczki,
 – albo nabywają udziały w przedsięwzięciu.

To nie jest już datek ani wsparcie projektu, lecz inwestycja, która wiąże się z ryzykiem utraty kapitału. Platformy tego typu podlegają odrębnym regulacjom oraz obowiązkom informacyjnym, a ryzyko jest wpisane w konstrukcję modelu.

W tym przypadku odpowiedź na pytanie „co się dzieje ze środkami, gdy coś zawiedzie” jest zupełnie inna — inwestor może stracić środki, jeśli przedsięwzięcie zakończy się niepowodzeniem.

3. Model donacyjny – ale w różnych wariantach

Najczęściej w Polsce używane są platformy bazujące na darowiznach (donation-based crowdfunding). W tym obszarze pojawia się największe uproszczenie: założenie, że wszystkie działają tak samo.

Tymczasem różnice są znaczące.

1.    Model fundacyjny

Niektóre platformy działają jako fundacje (np. Siepomaga.pl, ratujmyzwierzaki.pl). W takim modelu środki oficjalnie trafiają do organizacji pożytku publicznego i są datkiem na rzecz fundacji. Oznacza to, że wpłaty formalnie należą do fundacji, która następnie rozdysponowuje je zgodnie ze swoim statutem i regulaminem.

Fundacja finansuje swoją działalność m.in. z określonego procentu wpłat (np. 6%), który zgodnie z regulaminem przeznaczany jest na koszty prowadzenia zbiórek i utrzymania portalu. Odpowiedzialność i kontrola wynikają tu z zasad działania fundacji i przepisów dotyczących organizacji pożytku publicznego, a nie z prawa płatniczego.

Dla użytkownika oznacza to, że formalnym beneficjentem środków jest fundacja, a nie bezpośrednio osoba, której pomaga.

2.    Model platformy pośredniczącej (bez statusu instytucji płatniczej)

W tym modelu platforma działa jako portal internetowy udostępniający narzędzie technologiczne do organizowania zbiórek (np. Pomagam.pl). Serwis może deklarować brak prowizji i utrzymywać się z dobrowolnych wpłat użytkowników.

Tego rodzaju podmioty nie posiadają statusu instytucji płatniczej i w zakresie świadczenia usług płatniczych (prowadzenie kont zbiórek, realizacja wypłat, przechowywanie środków należnych użytkownikom) nie podlegają nadzorowi KNF.

Oznacza to, że nie podlegają one pełnemu zakresowi prawa o usługach płatniczych ani wszystkim obowiązkom AML/KYC właściwym dla sektora finansowego. Odpowiedzialność platformy ogranicza się głównie do funkcji technologicznej i regulaminowej.

3.    Model licencjonowanej instytucji płatniczej

W tym modelu platforma działa jako krajowa instytucja płatnicza pod nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego (np. Zrzutka.pl). Posiada zezwolenie KNF na świadczenie usług płatniczych, w tym prowadzenie rachunków dla organizatorów zbiórek oraz realizację ich zleceń płatniczych (wypłat).

Kluczowe różnice:

  • od momentu wpłaty środki pozostają własnością organizatora zbiórki (nie są datkiem dla platformy),
  • platforma ma obowiązek stosować przepisy AML/CFT i przeprowadzać identyfikację oraz weryfikację użytkowników (KYC),
  • obowiązuje monitoring transakcji i analiza ryzyka,
  • w razie podejrzenia nieprawidłowości możliwe jest wstrzymanie wypłaty środków,
  • przy określonych limitach (np. po przekroczeniu 20 000 zł) uruchamiane są obowiązkowe, rozszerzone procedury weryfikacyjne,
  • platforma podlega stałemu nadzorowi KNF w zakresie świadczonych usług płatniczych.

W praktyce oznacza to, że crowdfunding funkcjonuje w reżimie zbliżonym do sektora finansowego, a odpowiedzialność operatora nie ogranicza się jedynie do udostępnienia narzędzia technologicznego.

Tomasz Chołast, współzałożyciel Zrzutka.pl

Czy osoba wspierająca ma jakieś możliwości w przypadku problemów ze zbiórką?

Jeśli dokonaliśmy wpłaty na Kickstarterze, a autor zbiórki unika dostarczenia produktu, to jako użytkownicy niestety mamy ograniczone możliwości działania. Z relacji osób, które znalazły się w podobnej sytuacji, wynika, że można spróbować powołać się na chargeback, jednak ta opcja jest dostępna tylko w ciągu ok. 120 dni od dokonania płatności/realizacji usługi. W przypadku platform crowdfundingowych dostawa zamówionych towarów zazwyczaj następuje nawet rok lub dwa lata po zakończeniu zbiórki, więc nie ma pewności, czy bank pozytywnie rozpatrzy wniosek.

W kontekście ochrony prawnej, crowdfunding funkcjonuje w „szarej strefie”, gdzie konsumenci muszą liczyć się z prawdopodobieństwem strat finansowych. Pozwanie samej platformy zazwyczaj nie jest możliwe, ponieważ nie ponoszą one odpowiedzialności za porażki twórców, sytuacja wygląda inaczej, jeśli ktoś zdecyduje się skierować sprawę przeciwko autorom projektu. Taka sytuacja miała miejsce w USA w 2014 r. i zakończyła się nałożeniem kary na twórcę, który nie dotrzymał swoich obietnic, lecz w przypadku polskich użytkowników skierowanie sprawy do sądu amerykańskiego może być nierealne.

Crowdfundingowi przyglądał się również UOKiK, jednak jedynie w kontekście trzech serwisów: Siepomaga, Zrzutka i Pomagam. Zarzuty Urzędu dotyczyły stosowania mylących interfejsów, technik manipulacyjnych lub niewłaściwego informowania o charakterze darowizn, lecz nie odnosiły się do zbiórek, których autorzy nie realizują swoich zobowiązań po ich zakończeniu.

Kickstarter to nie sklep, lecz inwestycja

Korzystając z jakiegokolwiek serwisu crowdfundingowego, trzeba pamiętać, że nie nabywamy produktu, a jedynie finansujemy projekt, który może okazać się fiaskiem, nie mamy więc prawa do reklamacji, jak w sklepie. Kickstarter zapewnia, że obciążenia kart klientów następują tylko w przypadku zbiórek, które zakończą się sukcesem, natomiast polskie Wspieram.to zwraca środki, jeśli cel finansowy akcji nie zostanie osiągnięty, jednak platformy nie informują, jak postępować, gdy osoba wspierająca nie otrzyma tego, za co uiściła opłatę.

Zanim podejmiemy decyzję o wsparciu nieznanego projektu, zawsze warto sprawdzić twórcę oraz jego dotychczasowe akcje. Jeśli autor regularnie kontaktuje się z odbiorcami i realnie szacuje wydatki, uwzględniając ewentualne opóźnienia, świadczy to o fachowym przygotowaniu kampanii, natomiast gdy kontakt jest utrudniony, a cel podejrzanie niski, warto ostrożnie podchodzić do finansowania takiej zbiórki.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *