Jeden trend bardziej niepokoi prezesów banków niż wojny i koszt pieniądza.

Napięcia i trudności w globalnej gospodarce stały się czymś powszechnym. Instytucje bankowe nauczyły się funkcjonować w dobie ciągłej dynamiki, wzmacniając swoją wytrzymałość na wstrząsy z zewnątrz. Prawdziwym problemem w nadchodzących latach – dotychczas niemal ignorowanym w planach banków – będzie niekorzystna sytuacja demograficzna. Perspektywy nie są obiecujące. Można wiele obiecać temu, kto odnajdzie skuteczny sposób, by zachęcić Polaków do gromadzenia środków na przyszłość.

To już nie wojny i stopy procentowe. Ten jeden trend spędza sen z powiek szefom polskich banków

fot. Marek Wiśniewski / / Bankier.pl

Na całym świecie trwają ponad 50 konflikty zbrojne. Konflikt na Bliskim Wschodzie jeszcze się nie zakończył, a walki w Ukrainie wciąż trwają. Otoczenie dla działalności gospodarczej staje się coraz bardziej wymagające, ale banki wyciągnęły wnioski z poprzednich kryzysów i zwiększyły fundusze własne. W tegorocznej dyskusji przywódców polskiego sektora bankowego towarzyszącej uroczystości wręczenia nagród Złoty Bankier nadzieja przeplata się z pesymistycznymi wizjami.

– Jestem optymistą. Dostrzegam pewne pozytywne sygnały – np. wstrzymanie ognia sugeruje, że obie strony zdają sobie sprawę, że przedłużanie się tej sytuacji przyniesie poważne konsekwencje dla ekonomii światowej. Jeśli konflikt zakończy się stosunkowo szybko, będziemy o nim pamiętać jako o chwilowym szoku, rynek się ustabilizuje, inflacja nie zdąży się utrwalić i będziemy mogli patrzeć w przyszłość z optymizmem i oczekiwaniem na rozwój. Jeżeli potrwa pół roku, rok lub dłużej, nastąpi nawrót inflacji i gwałtowne spowolnienie tempa ekspansji światowej gospodarki – stwierdza Przemek Gdański, prezes BNP Paribas Banku Polska.

Entuzjazm Michała Gajewskiego, prezesa Santander Banku Polska (24 kwietnia bank rozpocznie zmianę marki na Erste Bank Polska), ma inne podłoże i nie wynika z wiary w rozsądek polityków. – Naszą reakcją na sytuację geopolityczną – w duchu Taleba [Nassim Nicholas Taleb, autor publikacji „Antykruchość. Jak żyć w świecie, którego nie rozumiemy" – red.] – jest stworzenie organizacji antykruchej, to znaczy takiej, która wręcz czerpie korzyści z chaosu i kryzysu, jest nim pobudzana i potrafi go wykorzystać jako impuls do zmiany i wzrostu.

– Cechy, które charakteryzują tego rodzaju organizację, to w przypadku banków mocne, nawet nadmierne wskaźniki kapitałowe i płynnościowe, ale również pozostawienie kadrze zarządzającej lokalnych banków uprawnień do podejmowania decyzji w odpowiedzi na kryzys – tłumaczy Michał Gajewski.

Nakładanie się negatywnych czynników jest niebezpieczne

Krzysztof Bratos, wiceprezes mBanku ds. bankowości detalicznej, odnosi się do schematu światowego indeksu akcji z ostatnich 50 lat, na którym uwzględnione są wszystkie kryzysy, w tym katastrofa elektrowni w Fukushimie, spór handlowy Chiny-USA, pandemia COVID-19 czy wojna na Ukrainie.

– Do tej pory świat pokazywał, że kryzys jest integralną częścią tego wzrostu, i obecny nie jest wyjątkowy, który zmodyfikuje ten schemat. Miejmy nadzieję, że nie jestem nadmiernym optymistą – dodaje Krzysztof Bratos.

W bardziej ponurych odcieniach przyszłość przedstawia Cezary Stypułkowski, prezes Pekao. Jego zdaniem aktualnie ma miejsce kumulacja niekorzystnych uwarunkowań, a dla gospodarki szczególnie groźny jest wysoki poziom deficytów budżetowych państw.

– W odpowiedzi na obecną sytuację geopolityczną rządy będą gwarantowały poziom cen, realizowały dopłaty, co pogłębi deficyt budżetowy, a to oznacza, że oprocentowanie wzrośnie. To jest nieuniknione. Koszt pozyskiwania pieniędzy przez państwo będzie większy. W związku z tym aktywność gospodarcza samoczynnie osłabnie. Koszt obsługi zadłużenia stanie się znacznie wyższy, co negatywnie wpłynie na możliwości pożyczania środków. Powstała w wyniku tej sytuacji przecena papierów wartościowych – a w bilansach naszych banków ich udział sięga około 30 proc. – sprawi, że będziemy mieli zbyt mało kapitału. To jest pewna sekwencja zdarzeń, która w negatywnym scenariuszu może nastąpić. Czy mamy możliwość obrony przed tym? Do pewnego stopnia tak, ale w tym scenariuszu, który przedstawiłem, nie – mówi Cezary Stypułkowski.

Klienci korporacyjni szybko adaptują się do nowych realiów

Elżbieta Czetwertyńska, prezeska Citi Handlowego, zaznacza, że przynajmniej od czasu pandemii kryzysy to już norma. W jej opinii głównym zadaniem banków w tych warunkach jest wzmacnianie odporności korporacyjnej, ponieważ nawet jeśli wojna na Bliskim Wschodzie dobiegnie końca, niebawem może pojawić się kolejna destabilizacja. Niepewność na światowych rynkach to dla banku, którym zarządza, okazja do zacieśnienia współpracy międzynarodowej.

– Z perspektywy Citi jako globalnego banku możemy stwierdzić, że kryzysy sprawiają, że znacznie ściślej współpracujemy z jednostkami w innych krajach, aby zrozumieć, jaki wpływ na naszych klientów ma sytuacja na Bliskim Wschodzie czy – choć w mniejszym zakresie – w Ukrainie. Chcemy dostarczać rozwiązania, które pozwolą klientom łagodnie przejść przez kryzysy o zasięgu globalnym – wyjaśnia prezeska Citi Handlowego.

Prezes BNP Paribas Polska podkreśla, że wśród klientów korporacyjnych nie obserwuje się jeszcze obaw o globalny kryzys energetyczny, a nakłady inwestycyjne klientów korporacyjnych w skali roku znacząco się zwiększyły. Potwierdza to wiceprezes mBanku, podkreślając, że klienci korporacyjni coraz aktywniej zaczynają inwestować w offshore defense i wykazują coraz większą odporność oraz zdolność szybkiego powrotu do stanu sprzed wstrząsów zewnętrznych.

Wzrost stóp procentowych spowolni akcję kredytową

Korzyści obecnej sytuacji geopolitycznej dostrzega Michał Bolesławski, prezes ING Banku Śląskiego. Jego zdaniem konflikt na Bliskim Wschodzie sprawił, że w ocenie inwestorów Polska przestała być krajem na linii frontu.

– Jeżeli dotychczas przedsiębiorstwa uważały, że np. centra usług wspólnych czy inne inwestycje warto ulokować np. w Portugalii, Hiszpanii albo na Florydzie, to w tej chwili punkt ciężkości ponownie przesuwa się w kierunku Polski – mówi Michał Bolesławski.

Komentując kolejny aspekt w dyskusji, dotyczący przewidywań dotyczących kształtowania się stóp procentowych, szef ING Banku Śląskiego zauważa, że z punktu widzenia wyników finansowych zatrzymanie cyklu podwyżek będzie miało pozytywny wpływ.

– Z perspektywy banków chyba nikt nie będzie niezadowolony, że zniknęła perspektywa obniżki stóp w tym roku, a wręcz rozważany jest odwrotny scenariusz. I o ile po stronie akcji kredytowej być może będzie miało to jakiś negatywny wpływ, to po stronie pasywów rzeczywiście sektor bankowy znowu na tym zyska – argumentuje Michał Bolesławski.

Z poglądem prezesa ING Banku Ślaskiego nie zgadza się prezes Santander Banku Polska.

– Nie cieszyłbym się z potencjalnego wzrostu stóp procentowych lub ich utrzymania na obecnym poziomie. Uważam, że jest to jedna z głównych przeszkód powodujących niski popyt na kredyt wśród klientów. Mieliśmy nadzieję na wzrost nakładów inwestycyjnych w 2026 r. Minister finansów wspominał o około 10-procentowym wzroście. Niestety ta perspektywa może znów się oddalić – dodaje Michał Gajewski.

Problem tkwi nie tylko w otoczeniu zewnętrznym

Piotr Mazur, wiceprezes PKO BP ds. ryzyka, zauważa, że dzięki wyższym buforom kapitałowym i płynnościowym polski sektor bankowy budował odporność na różnego rodzaju wstrząsy zewnętrzne. Problem polega na tym, że zagrażają mu również wstrząsy wewnętrzne związane z ryzykiem, którego wcześniej w sektorze nie było.

– Kilka lat temu byliśmy bliscy kryzysu, kiedy nagle stopy procentowe gwałtownie wzrosły, a z sektora bankowego ulotniło się 40 mld zł kapitału, czego nie odzwierciedlały nasze rachunki wyników. Równocześnie rozpoczęliśmy tworzenie odpisów z powodu ryzyka prawnego kredytów hipotecznych na kwotę 100 mld zł. Dwa kryzysy – pandemia COVID-19 i wojna – nie spowodowały strat w sektorze bankowym wyższych niż 5-10 mld zł. Natomiast my byliśmy już blisko tego kryzysu. Gdyby stopy procentowe nie zaczęły rosnąć, kilka banków by nie przetrwało – podkreśla Piotr Mazur.

Trendy demograficzne przyprawiają o zmartwienie

Rywalizacja o nowych klientów wymusza opracowywanie strategii, które umożliwią dalszy wzrost pomimo niekorzystnych zmian demograficznych. Podobnie jak wiele państw na świecie Polska systematycznie traci mieszkańców. Na kurczącym się rynku coraz trudniej jest pozyskiwać klientów, a będzie jeszcze trudniej, ponieważ niemal wszyscy konkurują o kawałek coraz mniejszego tortu.

Bank, którym zarządza Michał Bolesławski, w minionym roku zaskoczył rynek strategią rozplanowaną aż na 10 lat. Jej zasadniczą osią jest demografia. Prezes ING Banku Śląskiego ostrzega, że za parę dekad liczba Polaków spadnie do 19 mln, a w 2200 r. zmniejszy się do 4 mln. Na świecie sytuacja nie wygląda lepiej, a przekonanie o znacznym przyroście naturalnym w Afryce czy Azji jest mitem.

– Wszystkie kryzysy – jak perski, wenezuelski, grenlandzki, a wkrótce kubański, a potem tajwański – nie zmienią tego, co długoterminowo będzie się działo z naszym społeczeństwem. Ludzie będą się starzeć, nie będą modyfikować nawyków lub nastawienia do posiadania dzieci dlatego, że gdzieś toczy się konflikt – mówi Michał Bolesławski.

Jego obawy podziela Przemek Gdański, powołując się na dane, zgodnie z którymi do 2100 г. Polska straci proporcjonalnie najwięcej obywateli w całej Unii Europejskiej, a pod względem liczbowym będzie zaraz po Włoszech.

– W minionym roku ubyło prawie 170 tys. Polaków i trudno przypuszczać, że ta tendencja ulegnie zmianie. Od lat zwracam uwagę na to, że bardzo brakuje nam przemyślanej polityki imigracyjnej. Mieliśmy ogromną szansę wraz z napływem ukraińskich uchodźców, ale nie w pełni ją wykorzystaliśmy. Bez tego jako kraj będziemy mieli problem – mówi prezes BNP Paribas Banku Polska.

Emerytury to wciąż niezagospodarowany obszar

Bankowcy są zgodni co do tego, że przy obecnym systemie emerytalnym opartym głównie na ZUS-ie i prognozowanym niskim wskaźniku zastępowalności pokoleń świadczenia emerytalne obecnych trzydziestolatków czy dwudziestolatków będą bardzo niskie. Kluczowa jest zatem ciągła edukacja klientów.

– Właściwa polityka imigracyjna jest istotna, ale nie rezygnowałabym mimo wszystko z analizy, jak nasze dzieci zachęcić do tego, by rzeczywiście oszczędzały na starość. Nikt od lat nie ma na to konceptu. Młodzi ludzie nie myślą o emeryturze, natomiast bardzo chętnie inwestują, nie łącząc tego z zabezpieczeniem finansowym, odkładaniem na przyszłość. Trzeba ich zachęcać do oszczędzania i myślenia o przyszłości – podkreśla Marta Życińska, dyrektorka generalna polskiego oddziału Mastercard Europe.

Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium, zwraca uwagę, że choć edukacja jest bardzo ważna, to ostatecznie w produktach emerytalnych kluczowy jest element podatkowy motywujący do oszczędzania w perspektywie długoterminowej.

– W USA przez lata zbudowano mechanizmy oszczędnościowe dzięki tax benefit. W Polsce PPK są dobrym przykładem rozwiązania, w którym firma partycypuje do wysokości zgromadzonego kapitału, ale tylko wtedy, gdy pracownik zdecyduje się przeznaczać część swojego wynagrodzenia na przyszłą emeryturę. Bez ulg podatkowych bardzo trudno nakłonić klientów do odkładania pieniędzy na bardzo odległą przyszłość – tłumaczy Joao Bras Jorge.

Cyberbezpieczeństwo nie zależy jedynie od banków

Istotną kwestią jest cyberbezpieczeństwo i odpowiedzialność za nie obu stron – banków i klientów. Prezes BNP Paribas Banku Polska podkreśla, że infrastruktura, którą zarządzają banki, jest bardzo dobrze zabezpieczona. Ryzyko pojawia się natomiast po stronie klientów poddawanych manipulacji, zabiegom socjotechnicznym i technologii wykorzystującej AI do cyberprzestępstw. Dlatego niezwykle ważna jest edukacja klientów i rozwiązania biometryczne minimalizujące ryzyko.

– Wprowadzamy coraz nowocześniejsze narzędzia, ale po stronie klienta powinno być jakieś minimum odpowiedzialności. Nie można zwolnić klienta z myślenia i edukowania się i wszystko przerzucić na banki. A organy regulacyjne, niestety, próbują na nas zrzucić tę odpowiedzialność – zaznacza Michał Gajewski.

W opinii Przemka Gdańskiego doszło do paradoksu – konsument w relacji z bankiem za nic nie odpowiada.

– W tej kwestii jestem pesymistą, ponieważ widać wyraźnie, że regulacje konsumenckie w Europie idą tak daleko, że zatrzymanie tego będzie trudne – stwierdza prezes BNP Paribas Banku Polska.

Odrobinę optymizmu do rozmowy wnosi Cezary Stypulkowski, wskazując, że banki w Polsce mogą cieszyć się atutem zaufania, a stwierdzenie „pewne jak w banku” nie traci na aktualności.

– Zainwestowaliśmy miliony i na szczęście nie doszło jeszcze w Polsce do sytuacji, w której ktoś faktycznie włamał się do systemu bankowego. Są to m.in. autoryzacje mobilne, tożsamości cyfrowe, panic buttony. Dzisiaj jest bezpiecznie, ale wciąż musimy edukować klientów w kwestiach bezpieczeństwa. Tutaj żadne rozwiązanie systemowe nie pomoże – mówi Cezary Stypułkowski.

Bezpieczeństwo jest priorytetem dla klientów korzystających z usług finansowych, a banki cieszą się w tej dziedzinie największym zaufaniem. Według Marty Życińskiej nie należy spodziewać się masowego odpływu klientów do fintechów.

– Polacy bardzo wysoko cenią bezpieczeństwo, którego gwarantem są banki. To jest podejście niezależne od wieku. Młodszy klient również jest przekonany, że bezpieczeństwo jest jednym z ważniejszych elementów. To nie zmienia faktu, że duże fintechy również inwestują w bezpieczeństwo w sposób zaawansowany – tłumaczy dyrektorka generalna polskiego oddziału Mastercard Europe.

Przytacza również raport firmy Forrester, z którego wynika, że zaufanie polskich konsumentów do banków, choć okresowo nieco się waha, cały czas jest znacznie wyższe niż do banków europejskich.

Debata liderek i liderów bankowości odbyła się już po raz szósty. Tradycyjnie organizowana jest na zakończenie badania Złoty Bankier. W tym roku odbyła się 10 kwietnia.

Jeden trend bardziej niepokoi prezesów banków niż wojny i koszt pieniądza. 3

Jeden trend bardziej niepokoi prezesów banków niż wojny i koszt pieniądza. 4

Bankier.pl

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *