Inflacja skipassów. Tak drogo jeszcze nie było

W ciągu kilku lat ceny skipassów w alpejskich kurortach wzrosły o przynajmniej 50%. Ekonomiści z Incrementum sugerują, że to nie tyle kwestia aprecjacji narciarskich karnetów, co spadku siły nabywczej wspólnotowej waluty.

Inflacja Skipassoacutew Tak Drogo Jeszcze Nie Bylo 7317e72, NEWSFIN

fot. Tomas Marek / / Shutterstock

Nastały ciężkie czasy dla miłośników szusowania po alpejskich stokach. Chodzi o galopujące ceny karnetów. W popularnym także wśród Polaków austriackim Zillertalu 6-dniowy skipass dla osoby dorosłej w sezonie 2023/24 kosztuje 349 euro. Licząc po bieżącym kursie EUR/PLN (ok. 4,33 zł), daje to przeszło 1 500 złotych, czyli nie jest tanio. Zwłaszcza gdy planuje się wyjazd z rodziną. Karnety dla dwojga dorosłych, „młodzieżowca” (w cenniku ujmowany jako osoba w wieku 7-15 lat) oraz dziecka to wydatek 1106€ na 6 dni, a więc już prawie 4800 zł za tygodniowy wypad. Do tego trzeba jeszcze doliczyć noclegi (choć te potrafią być w Alpach tańsze niż w Polsce), wyżywienie, paliwo i ubezpieczenie.

Było drogo, jest jeszcze drożej

Wiadomo, że narty w Alpach to nie jest sport dla ubogich. Zwłaszcza w Polsce od lat był to wyznacznik „przynależności” do lepiej niż dobrze zarabiającej części społeczeństwa. Rzecz jednak w tym, jak koszty takiego wyjazdu wzrosły w ciągu ostatnich kilku lat. Rok temu wspomniany wcześniej skipass kosztował 315€. Tegoroczna podwyżka wyniosła zatem prawie 11%. Rok wcześniej podrożał o blisko 10%. Łącznie przez pięć ostatnich sezonów zillertalski skipass stał się droższy o 31%, znacznie przewyższając raportowaną inflację CPI dla Austrii.

ReklamaZobacz takżePlanujesz urlop? Mamy dla ciebie 10% znizki na ubezpieczenie, z kodem 02346

Zillertal Superskipass dla osoby dorosłej
Sezon Cena karnetu 6-dniowego  Zmiana rdr
2023/24 349,00 € 10,8%
2022/23 315,00 € 9,8%
2021/22 287,00 € 3,6%
2020/21 277,00 € 3,9%
2019/20 266,50 €  b.d.

Jeszcze z 10-15 lat temu podobną przyjemność kupowało się po ok. 200 euro (za 6 dni). Mowa zatem o wzroście cen alpejskich skipassów o ok. 90% w ciągu zaledwie kilkunastu lat. I nie jest to tylko moja osobista obserwacja dotycząca jednego czy dwóch ośrodków narciarskich. Okazuje się, że temat jest znacznie starszy – „inflacja skipaasów” nie zaczęła się w ostatnich kilku sezonach, jedynie mocno przyspieszyła.

„Zły dzień na stoku jest lepszy od dobrego dnia w pracy”

Tak podobno mawiają Austriacy i nie sposób nie przyznać im racji. W krajach alpejskich jazda na nartach jest rozrywką dość powszechną i uczoną dzieci od wieku przedszkolnego. Można by rzec, że w Austrii ceny skipassów są wręcz sprawą narodową. Dlatego za temat wzięli się ekonomiści z funduszu Incrementum, słynącego ze swych odważnych (lecz nie zawsze trafnych) prognoz dla złota.

Panowie z Incrementum obliczyli, że ceny karnetów w najpopularniejszych austriackich ośrodkach narciarskich są w obecnym sezonie o 10,2% wyższe niż w poprzednim (dane dotyczą Stubaier Gletscher, Kitzbühel, Obertauern, Kleinwalsertal, Arlberg, Wilder Kaiser, Sölden, Wagrain/Snow Space, Fiss, Steinplatte oraz Schmittenhöhe). W poprzednim sezonie ceny w 11 resortach Salzburga, Tyrolu i Voralbergu wzrosły „tylko” o 8,1%.

Licząc od sezonu 1990/91, ceny karnetów narciarskich w Austrii rosły w średniorocznym tempie 3,5% – a więc znacznie powyżej oficjalnego wskaźnika inflacji konsumenckiej (CPI). Średnia inflacja konsumencka w tym okresie wynosiła średnio 2,4% rocznie. Oznacza to, że w nieco ponad trzy dekady ceny w sklepach więcej niż się podwoiły, ale ceny skipassów poszły w górę ponad trzykrotnie.

Oczywiście można narzekać, że szusowanie po alpejskich stokach robi się coraz droższe i że część konsumentów nie może sobie już na nie pozwolić (albo musi ograniczyć czas lub częstotliwość wyjazdów). Z drugiej strony operatorzy ośrodków narciarskich zapewne wyjdą z setką przyczyn, dla których życzą sobie więcej pieniędzy: wzrost kosztów pracy, energii elektrycznej, paliwa do ratraków, amortyzacji wyciągów etc. I zapewne mają sporo racji. Tak samo jak konsumenci, którzy narzekają, że „białe szaleństwo” osiągnęło szalone ceny.

Istota problemu nie tkwi bowiem w tym, że ceny rosną. Chodzi o to, że siła nabywcza euro – oraz praktycznie wszystkich innych walut fiducjarnych* – cały czas maleje. A w ostatnich kilku latach spadała wręcz w zastraszającym tempie. Ponadto „urokiem” inflacji jest to, że nie wszystkie ceny rosną w tym samym tempie. Jak widzimy, ceny skipassów rosną znacznie szybciej od wskaźnika inflacji w postaci indeksu CPI. Dla przykładu, cena pracy (czyli płace) rośnie zdecydowanie wolniej niż ceny karnetów. I chyba tu tkwi największy cierń wbity w (portfel) narciarza-konsumenta.

Źródłem zła jest kiepski pieniądz

Tego problemu by nie było, gdybyśmy otrzymywali wynagrodzenia w jakimś „twardym” pieniądzu, który nie traci siły nabywczej tak szybko jak polska waluta. Gdybyśmy przykładowo otrzymywali wynagrodzenie w złocie, to austriackie skipassy by nawet… potaniały. W obecnym sezonie uncję złota można wymienić na 27,6 dziennych karnetów narciarskich. Czyli tyle samo co poprzedniej zimy – obliczyli ekonomiści Incrementum.

Incrementum

Gdybyśmy porównali relację cen złoto/skipass w dłuższym okresie, wnioski byłyby jeszcze bardziej zachęcające. Wyższą od tegorocznej wartość tego wskaźnika zaobserwowano w sezonach 2012/13 (29,0 dni jazdy za uncję złota) oraz 2011/12 (28,3), a także podczas covidowych lockdownów w latach 2021/22 (28,0) – zwracają uwagę analitycy Incrementum. Najdroższe karnety w relacji do złota były w sezonie 1998/99 oraz 1990/91, gdy uncja królewskiego metalu kupowała zaledwie 8,5 dni oraz 12,0 dni szusowania po alpejskich stokach. A dodajmy, że od tego czasu znacznie poprawiła się oferta: przybyło wyciągów, stały się one bardziej komfortowe i zwiększono liczbę tras zjazdowych.

Wniosek stąd jeden: to nie tyle alpejskie skipassy stały się droższe, tylko wspólnotowa waluta z roku na rok jest coraz mniej warta. Na to wszystko nakłada się jeszcze deprecjacja złotego względem euro. Teraz europejska waluta kosztuje ok. 4,33 zł. W latach 2000-19 jej średnioroczne kursy przez prawie cały ten okres wahały się w przedziale 3,80-4,30 zł. To zestawienie podkreśla też rolę złota jako jedynej waluty, która utrzymuje siłę nabywczą w długim terminie.

 *w najmniejszym stopniu dotyczy to franka szwajcarskiego. Być może dlatego helwecka waluta jest ostatnio rekordowo mocna względem euro.

Źródło

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *