Wielkie aglomeracje oprą się zmianom demograficznym. Metropolie przyjazne singlom i cudzoziemcom, a peryferie dla rodzin?

Rynek lokali mieszkalnych w aglomeracjach miejskich utrzyma odporność na przesunięcia demograficzne wynikające z procesu starzenia się populacji – taki wniosek płynie z raportu sporządzonego przez ośrodek analiz PKO BP. Obniżce ulegną ceny m.in. nieruchomości wymagających gruntownej renowacji oraz położonych na słabo dostępnych obrzeżach.

Duże miasta obronią się przed demografią. Metropolie dla singli i imigrantów, przedmieścia dla rodzin?

fot. Elena Kirey / / Shutterstock

Zdaniem ekspertów, w nadchodzących dziesięciu latach wpływ na zapotrzebowanie i ceny nieruchomości, będą miały nie tylko stawki procentowe czy rządowe programy pomocowe, ale przede wszystkim czynniki takie jak: proces starzenia się społeczeństwa, transformacje na rynku pracy wynikające z rozwoju technologicznego, a także klasa nieruchomości trafiających do obrotu.

Przewidują m.in., że w większych miastach spadnie popyt na standardowe „mieszkania dla rodzin”, zwiększy się natomiast zapotrzebowanie na lokale jednoosobowe i dwuosobowe. Będzie to wynikać nie tylko ze zmiany w strukturze gospodarstw domowych (większa ilość singli i par bez dzieci), ale także z przepływów ludności. Wyjaśnili, że chodzi nie tylko o migracje z rejonów, gdzie możliwości rozwoju są mniejsze, ale również z innych państw. Dodatkowo, uważają, że to imigranci będą odgrywali istotną rolę w podtrzymywaniu popytu na miejskie nieruchomości, a ich potomstwo w dłuższej perspektywie czasowej, zrównoważy obniżkę liczby narodzin. „W praktyce oznacza to, że aglomeracje miejskie mogą utrzymać tendencję wzrostową liczby mieszkańców pomimo malejącej rozrodczości lokalnej społeczności” – czytamy.

Podkreślają również, że w największych metropoliach coraz mocniejszym „podłożem popytu mieszkaniowego” będzie segment wynajmu. „Duże miasta będą coraz bardziej przypominały system obiegów, a rynek mieszkaniowy będzie musiał tę płynność obsługiwać” – napisali.

Z publikacji wynika, że w nowym modelu polskiej demografii przestrzennej, metropolie będą stanowiły „centrum pracy i usług”, natomiast życie rodzinne przesunie się do gmin podmiejskich, które oferują dostęp do rynku pracy w miastach oraz warunki bardziej sprzyjające rodzinom (niższe ceny zakupu czy najmu, większe powierzchnie). Uważają, że wzrostowi zainteresowania nieruchomościami w podmiejskich okręgach sprzyjać będzie rozwój sztucznej inteligencji, a także automatyzacja i cyfryzacja, co w istotny sposób usprawni pracę wykonywaną na odległość i ograniczy potrzebę codziennych dojazdów.

Co więcej, wraz z procesem starzenia się społeczeństwa należy oczekiwać wzrostu popytu na „formaty” odpowiadające wymaganiom osób starszych, czyli mieszkania z odpowiednim wykończeniem wnętrz (np. z szerszymi przejściami), z dobrym dostępem do usług publicznych i opieki zdrowotnej.

Eksperci przewidują, że lokale w dobrym stanie, w dobrze skomunikowanych i funkcjonalnych lokalizacjach, będą stosunkowo mocno zyskiwały na wartości. Natomiast na nieruchomości, które wymagają kosztownej renowacji, modernizacji termicznej oraz generują wysokie opłaty za energię, zapotrzebowanie niemal ustanie, a ceny spadną. Taki sam los spotka nieruchomości na oddalonej wsi (wyjątkiem są tzw. wsie o charakterze turystycznym).

„W takim otoczeniu nie wystarczy już mówić o wzrostach i spadkach cen w skali całego kraju – należy nauczyć się analizować rynek jak mapę, na której poszczególne regiony tętnią życiem i kapitałem, a inne stopniowo ograniczają swoją aktywność. To właśnie to narastające zróżnicowanie staje się jedną z najważniejszych cech rynku mieszkaniowego nadchodzącej dekady” – podsumowali. (PAP)

ewes/ drag/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *