Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ogłosił w środę, że wymierzył karę w wysokości 256,3 tys. zł dla spółki Oltens1 za kartel cenowy. UOKiK ukarał również dwie osoby zarządzające przedsiębiorstwem – łącznie uiszczą one blisko 65,8 tys. zł. Spółka oznajmiła, że nie otrzymała jeszcze postanowienia.

„Spółka Oltens 1 – sprzedawca asortymentu łazienkowego marki Oltens – przez co najmniej kilkanaście miesięcy nakazywała sklepom internetowym minimalne ceny sprzedaży detalicznej swoich produktów. Przekładało się to na to, że niezależni sprzedawcy nie mieli możliwości konkurować cenowo, a klienci – kupić taniej w internecie. System był dokładnie kontrolowany, a za naruszenie reguł groziły ostrzeżenia, usunięcie z akcji promocyjnych, a nawet zablokowanie dostępu do platformy zakupowej. Prezes UOKiK ogłosił rozstrzygnięcie, w którym wymierzył kary finansowe dla spółki oraz dwóm osobom nią kierującym” – zawiadomił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) w środowym obwieszczeniu.
UOKiK objaśnił, że najwyższe kary za uczestnictwo w porozumieniu ograniczającym konkurencyjność sięgają 10 proc. rocznego przychodu dla firmy i 2 mln zł dla kadry zarządzającej, jednakże kar maksymalnych można uniknąć dzięki programowi redukcji kar (leniency). Można z niego skorzystać pod warunkiem współdziałania w charakterze „świadka koronnego” z prezesem UOKiK oraz dostarczenia dowodów lub wiadomości dotyczących występowania zabronionego porozumienia.
„W kwestii Oltens 1 Prezes UOKiK zastosował program łagodzenia kar (leniency) – dzięki przekazaniu zasadniczych dowodów i kooperacji z Urzędem spółce oraz dwóm osobom zarządzającym zredukowano kary o 45 proc. Spółka uiści 256 300 zł zamiast 466 000 zł, Ewa Wojciechowska – 28 779 zł, a Mariusz Biegański – 37 001 zł” – przekazał UOKiK.
Urząd poinformował, że firma Oltens 1 sprzedawała wyposażenie sanitarne innym przedsiębiorcom, tzw. partnerom, którzy proponowali produkty m.in. w sklepach online. Wykazy cenowe spółki zawierały m.in. element „sugerowana cena sprzedaży detalicznej netto/brutto”, która – według UOKiK – w praktyce oznaczała najniższą cenę sprzedaży w sieci. W zawiadomieniu podano, że spółka dążyła do „zrównania cen w sklepach stacjonarnych oraz internetowych” i uniemożliwienia, aby klienci widzieli odmienne kwoty niż w klasycznym salonie z ekspozycją. W ocenie urzędu sprawiło to, że konsumenci zostali ograbieni z potencjalnej zalety zakupów online, czyli możliwości wyszukania tego samego produktu w korzystniejszej cenie.
„Zalecana cena detaliczna może być wskazówką, lecz nie pętem dla sprzedawców. Jeśli za obniżenie ceny sklepom grozi wstrzymanie dostaw czy usunięcie z promocji, to nie jest to już wskazówka, tylko niedopuszczalne ograniczanie konkurencyjności pomiędzy niezależnymi przedsiębiorcami. To jasne – sklepy powinny bez przeszkód rywalizować między sobą cenami, zaś konsumenci mieli możliwość wyboru i mogli kupować taniej” – obwieścił cytowany w zawiadomieniu prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Jak zawiadomiła PAP Ewa Wojciechowska, dyrektor operacyjny i marketingu w Oltens 1, decyzja nie została jeszcze dostarczona spółce ani menedżerom. „Wobec tego nie mamy możliwości jej komentować” – oznajmiła. (PAP)
ms/ pad/ mmu/ malk/
