Pomimo znacznych zwyżek cen akcji i zniżki cen ropy naftowej, kurs euro do złotówki zareagował z bardzo małą dynamiką. Polska waluta utrzymuje się wyraźnie na niższym poziomie, niż przed atakiem izraelsko-amerykańskim na Iran.

Prezydent USA Donald Trump dał do zrozumienia, że konflikt z Iranem może zakończyć się dosyć szybko i że jest gotów na szerokie ustępstwa. Te sugestie zapoczątkowały, że wtorkowa sesja na Wall Street przyniosła największe wzrosty od maja zeszłego roku. Nocą optymizm ze Stanów Zjednoczonych rozprzestrzenił się na rynki azjatyckie, gdzie główne indeksy zyskały nawet po 5-8%. Również dzień w Europie rozpoczął się na zielono, a inwestorów radował dalszy spadek notowań ropy Brent (do niecałych 100 USD za baryłkę).
Taka sytuacja powinna szczególnie sprzyjać polskiej złotówce, postrzeganej globalnie jako ryzykowna i mocno marginalna waluta spekulacyjna. Mimo to kurs euro spadł tylko nieznacznie. O godzinie 9:45 euro wyceniano na 4,2869 zł, a więc zaledwie o pół grosza mniej niż na zamknięciu wtorkowych notowań.


Pozytywnym sygnałem jest za to fakt, że wczoraj obroniła się bariera 4,30 zł. Poziom 4,30-4,31 zł w relacji euro-złoty stanowi znaczący opór. Jego możliwe przebicie w oparciu o analizę techniczną otworzyłoby drogę w kierunku 4,40 zł za euro. Aktualnie ten scenariusz wydaje się jednak mniej realny niż utrzymanie dotychczasowego stanu rzeczy. Czyli zakresu 4,2250-4,3070 zł, w którym kurs eurozłotego oscyluje od momentu wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Reklama
Zobacz także
Niskie prowizje i brak ukrytych opłat – otwórz rachunek w Saxo Banku (Link afiliacyjny – zarabiamy na prowizji)
– Wielkość zmian notowań nie wpłynęła jednak na obraz trendów, kurs EURPLN pozostał w pobliżu górnego ograniczenia tworzącego się od pierwszych dni marca trendu bocznego, a USDPLN oddalił się od góry analogicznej konsolidacji – zanotowali analitycy PKO BP.
Wyraźniej taniał natomiast dolar amerykański, który drugi dzień z rzędu tracił na wartości względem euro. W środę o poranku „zielony” kosztował 3,6992 zł, a więc o blisko 1,5 grosza mniej niż dzień wcześniej. W przeciągu niespełna doby dolar stracił już 5 groszy po tym, jak jeszcze we wtorek testował pułap 3,75 zł – czyli granicę wyznaczaną przez marcowe maksima kursu USD/PLN.
Frank szwajcarski z kolei zyskiwał na wartości o 1,7 grosza, osiągając cenę 4,6620 zł. Od trzech tygodni helwecka waluta nie zachowuje się jak typowa „bezpieczna przystań”. Bowiem frank traci na wartości, gdy sytuacja na rynkach finansowych się pogarsza i zyskuje (jak dzisiaj), gdy nastroje inwestorów się polepszają. To bardzo nietypowa sytuacja.
Z kolei funt brytyjski próbował odrabiać straty, które w lutym i marcu poniósł względem dolara amerykańskiego. Na krajowym rynku międzybankowym szterling wyceniany był dziś rano na 4,9137 zł. Kurs GBP/PLN po gwałtownym wzroście sprzed miesiąca utrzymuje się w miarę stabilnie, oscylując w przedziale 4,90-4,97 zł.
KK
