Język źródłowy: Polski Obserwowana od kilkunastu dni aprecjacja dolara względem euro wytraciła impet, co pomogło ustabilizować notowania złotego. Dzięki temu kurs euro zatrzymał się poniżej linii 4,30 zł. Nie zmienia to faktu, że presja na polską walutę może się utrzymać.

Jeszcze w środę kurs EUR/USD znalazł się najniżej od przeszło roku, przełamując kluczowe wsparcia i torując sobie drogę do dalszych spadków w średnim i dłuższym terminie. Umacniający się dolar szkodził walutom z rynków wschodzących, w tym także polskiemu złotemu. Naszej walucie nie pomagał też główny czynnik napędzający aprecjację USD – czyli perspektywa wzrostu stóp procentowych w Rezerwie Federalnej przy jednoczesnym wygaszeniu rynkowych oczekiwań na analogiczny ruch ze strony Rady Polityki Pieniężnej.
– Brak negatywnych zaskoczeń ze strony odczytów inflacji PCE w USA sprzyjał w czwartek poprawie nastrojów na rynkach akcji, a wzrost apetytu na ryzyko doprowadził także do zatrzymania aprecjacji dolara. Te czynniki wsparły nieco złotego – napisali w piątkowym raporcie ekonomiści PKO BP.


W piątek rano kurs euro do dolara stabilizował się na wysokości 1,1388 – czyli nadal poniżej marcowych minimów i potwierdzając kontynuację trendu spadkowego. Po kilku dniach dość dynamicznych zwyżek uspokoiła się też sytuacja na parze euro-złoty. Kurs euro o poranku wynosił 4,2893 zł i był tylko o 0,4 grosza wyższy niż dzień wcześniej.
W środę euro kosztowało w porywach 4,2950 zł i było najdroższe od 31 marca. Nadal jednak nienaruszone pozostaje górne ograniczenie wiosennego trendu bocznego o zakresie 4,2250-4,3070 zł. O ile jednak jeszcze na początku czerwca rynek testował dolne ograniczenie tego kanału, tak wkrótce może przetestować jego górny limit.
– W piątek o poranku na azjatyckich rynkach akcji ponownie odżyły obawy inwestorów względem sektora AI, w dół idą tamtejsze indeksy, a negatywny sentyment prawdopodobnie będzie ciążył notowaniom w Europie i USA. W naszej opinii jednak nie będzie to miało istotnego przełożenia na rynki FX i FI, gdzie na tych pierwszych oczekujemy stabilizacji notowań po ostatnich dynamicznych przesunięciach kursów – uspokajają analitycy PKO BP.
Na rzecz mocniejszego euro może przemawiać względnie „jastrzębie” nastawienie części przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego. I.Schnabel (z zarządu EBC) stwierdziła, że stopy procentowe będą musiały dalej rosnąć, aby sprowadzić inflację do celu 2% w średnim okresie. EBC w czerwcu zdecydował się na pierwszą od trzech lat podwyżkę kosztów kredytu, podnosząc stopy procentowe o 25 pb.
Tyle że na podobny ruch we wrześniu (lub nawet w lipcu!) może zdecydować się Rezerwa Federalna, ponieważ inflacja PCE (czyli deflator wydatków konsumenckich) w maju podniósł się z 3,8% do 4,1% i już przeszło dwukrotnie przewyższa 2-procentowy cel Fedu. Wydaje się, że w takiej sytuacji Warsh i spółka nie mają za bardzo wyboru. – Zakładamy jednak, że FOMC nie zdecyduje się w tym roku na zmianę stóp – twierdzą jednak w PKO BP.
Kurs dolara do złotego w piątek rano zniżkował o pół grosza, schodząc do poziomu 3,7621 zł. W środę dolar kosztował już prawie 3,79 zł i był najdroższy od ponad roku.
Tymczasem kurs franka szwajcarskiego coraz odważniej atakuje górne ograniczenie wiosennej konsolidacji o zakresie 4,59-4,66 zł. W piątek rano za helwecką walutę płacono 4,6557 zł, ale nad ranem, na jeszcze niezbyt płynnym rynku, cross CHF/PLN „chodził” nawet po 4,6623 zł.
KK
