W lutym Narodowy Urząd Statystyczny zarejestrował progreswnastrojów u polskich nabywców. Pomimo iż nadal utrzymują się one na niższympoziomie niż przed ograniczeniami związanymi z pandemią, w minionychkilkunastu miesiącach uległy znacznemu polepszeniu. Można to łączyć ze spadkiemobaw związanych z inflacją.

Około od wiosny zeszłego roku w danych GUSwidzimy klarowny postęp indeksów zaufania konsumenckiego. Luty był w tym wypadkuwięc przedłużeniem tendencji rozpoczętej jeszcze w czerwcu 2025 roku. Aktualnywskaźnik zaufania konsumenckiej (BWUK) poszedł w górę o pół punktu,sięgając wartości -9,1 pkt. Gdyby pominąć listopad (-8,3 pkt.), byłby toświetny odczyt owego wskaźnika od września 2021 roku.
Nieznaczniepogorszyły się jednak przewidywania polskich odbiorców. Prognostycznywskaźnik zaufania konsumenckiej (WWUK) w lutym zredukował się o 0,3 pkt.,zejściem na pułap -7,0 pkt. W odniesieniu do WWUK-a progresu nie rejestrujemy jużod września zeszłego roku, w momencie gdy sięgnął on szczytowej wartości odstron stycznia 2024 roku i drugiego najwyższego rezultatu po marcu2020 roku.


Bankier.pl na podstawie danych GUS
Zarówno BWUK, jak i WWUK mogą osiągnąć wartość od -100 pkt do100 pkt. Odczyty negatywne manifestują o liczbowej przewadze respondentów negatywnieszacujących sytuację finansową swojego budżetu domowego, jak również formęekonomiczną państwa. Przy czym wartości pozytywne obu indeksów dostrzegaliśmyjedynie w latach 2017-2019.
Polski konsument rozważnie optymistyczny
Po krachu z okresu globalnej recesji (2007-09) ikonserwacji z czasu kryzysu strefy euro (lata 2010-12) nastroje polskichkupujących w zasadzie stale ulepszały się aż do jesieni 2019 roku. W dalszejkolejności zostały zmiażdżone sanitarnymi ograniczeniami polskiej gospodarki wlatach 2020-21, a w dalszej kolejności dopełnione ekonomicznymi następstwamiwybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej. Wyłącznie od jesieni 2022 roku znów zaczęły się onepolepszać. Rozwój ten został jednak zatrzymany w roku 2024, gdy polscykupujący zawodzili ekonomistów. Zamiast oddać się w wir nabywania wobecmocnego realnego wzrostu płac, woleli regenerować oszczędności pomniejszonepodczas pandemicznego szaleństwa i inflacyjno-wojennego kryzysu.
I dopiero od wiosny zeszłego roku nastroje kupujących wPolsce znów zaczęły się ulepszać, jednak nadal nie sięgnęły stanów sprzed 2020roku. W badaniach dalej dostrzegamy liczebną przewagę pesymistów nadoptymistami, co stanowiło trwałą cechę polskich odbiorców z wyjątkiem lat 2017-19. To tyle, żebadanie GUS-u nie ogranicza się do jedynie dwóch syntetycznych indeksów.Ankietowani pytani są co miesiąc o 15 różnych materii odnoszących się do ichsubiektywnego postrzegania swojej sytuacji finansowej jak i przemian sytuacjiekonomicznej kraju.
W tym kontekście na notę zasługują przede wszystkim wysokaocena szacowanej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego. Jak i równieżindeks przyszłego oszczędzania kapitału. Takowe odzewy sugerowałyby, iż Polacyposiadają środki, aczkolwiek niekoniecznie mają chęć je wydawać bez opamiętania. Tostrukturalna przemiana względem stanu z lat ubiegłych. Z reguły dobrze jestteż oceniana obecna kondycja finansowa gospodarstwa domowego.
Inflacja? Co to znów za inflacja?
Jednocześnie w analizach GUS od roku obserwujemy słabnącąbojaźń przed inflacją. Indeks prognoz inflacyjnych GUS-u w lutym 2026roku zredukował się z 20,6 pkt. do 19,8 pkt. i był to drugi niski odczyt polutym 2024 roku. Wskaźnik ten jest obecnie zgodny z wartościami inflacjikonsumenckiej rzędu 2-3% – czyli generalnie rzecz biorąc pułapu inflacyjnegoNarodowego Banku Polskiego.


Bankier.pl na podstawie GUS
W lutowym badaniu 71,6% ankietowanych zajmuje stanowisko, żew następnych 12 miesiącach wydarzy się wzrost cen. To jeden z najniższych rezultatów wostatnich 7 latach. Dla porównania, jeszcze pod koniec 2024 roku uznawało takponad 80% ankietowanych. W wynikach badaniaGUS spostrzegamy stały (i dosyć niski) procent respondentów spodziewających sięprzyspieszenia wzrostu cen w następnych 12 miesiącach. Takich osób w lutym byłookoło 6%. Blisko połowa (czyli żółte słupki na poniższym wykresie) ankietowanychuważała, że ceny będą wzrastały w zbliżonym tempie co teraz, czyli średnio 2-3% wna poziomie całkowitego koszyka CPI.


Bankier.pl na podstawie GUS
Zmniejsza się za to frakcja „dezinflacjonistów”. Już mniej niż co piąty respondent spodziewa się wolniejszego niż teraz przyrostu cen. Stabilizacji cen (czyli zerowej inflacji CPI) oczekuje także blisko 20% ankietowanych. A mniej niż 1% wierzy w nastąpienie deflacji (rozumianej jako zniżka cen) w horyzoncie następnych 12 miesięcy.
Należy przy tym wziąć poprawkę na fakt, że metodykasporządzania indeksu prognoz inflacyjnych GUS-u obarczona jest dużą wadą. A to dlatego, że przy jego kalkulowaniu pomijani są respondenci, którzyspodziewają się wolniejszego przyrostu cen. Przecież i oni również prognozująinflację, z tą różnicą, że niższą od bieżącej. Są to więc osoby, które jak najbardziejprezentują prognozy inflacyjne, ale ich odpowiedzi zostały pominięte.
