Niemalże 50% gazu w Unii pochodzi z jednego państwa. Zamieniliśmy siekierkę na kijek?

Komisarz UE ds. energii, Dan Joergensen, oznajmił w Brukseli, że poleganie na amerykańskim gazie wywołuje obawy w Unii Europejskiej. Zaznaczył, że UE musi przeanalizować dywersyfikację źródeł zaopatrzenia.

Prawie połowa gazu w UE płynie z jednego kraju. Wpadliśmy z deszczu pod rynnę?

/ Gaz-System

Unia w znacznej mierze zastąpiła import gazu rosyjskiego skroplonym gazem ziemnym (LNG), co rodzi niepokojącą nową zależność od Stanów Zjednoczonych – zauważył komisarz Joergensen, przytoczony przez agencję AFP. – Istnieje narastające zatroskanie, które podzielam, związane z ryzykiem zamiany jednej zależności inną – oznajmił Joergensen.

Jak dodał, lampką ostrzegawczą, jeśli chodzi o stosunki z USA, były już przemiany geopolityczne wynikające z kryzysu na Grenlandii.

Komisarz, który w środę uczestniczył w spotkaniu komisji przemysłu, badań i energii (ITRE) Parlamentu Europejskiego, przekazał eurodeputowanym, że jeśli Europa ma być silna, trwała i samodzielna, to musi sfinalizować Unię Energetyczną.

– Musimy posiadać sieć, która jest nowoczesna, efektywna, wydajna. Potrzebujemy lokalnie wytwarzanej, ekologicznej, niedrogiej energii, która będzie mogła swobodnie krążyć na całym kontynencie (…) By to urzeczywistnić, musimy działać zespołowo – powiedział.

Z danych Rady UE wynika, że w 2024 r. UE zaimportowała ponad 100 mld m sześciennych LNG. Jego największym dostarczycielem do UE były Stany Zjednoczone, które zapewniły blisko 45 proc. łącznego importu tego paliwa; przywóz z USA w 2024 r. był przeszło dwukrotnie większy niż w 2021 r.

Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana (PAP)

jowi/ mal/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *