Wtorkowy świt przyniósł dalszą deprecjację dolara amerykańskiego, której towarzyszył wzrost wyceny franka szwajcarskiego. Z kolei na najważniejszej relacji walutowej dla złotego – konkretnie na EUR/PLN – w dalszym ciągu panuje stagnacja.

O 9:49 kurs euro osiągnął 4,2272 zł i pozostawał zasadniczo bez zmian w stosunku do stanu z poniedziałkowego wieczora. Po wyraźnym piątkowym wzroście na rynek eurozłotego powróciła stagnacja cechująca się małą zmiennością i ograniczonym pasmem wahań. Wystarczy wspomnieć, że od trzech tygodni kurs EUR/PLN oscyluje w przedziale 4,21-4,23 zł.


– Utrzymująca się wzmożona zmienność oraz niepewność na globalnych rynkach wpływa negatywnie na waluty rynków wschodzących, co naszym zdaniem w najbliższych dniach może skierować kurs EUR/PLN w kierunku 4,24, a USD/PLN w okolice bariery na 3,65 – napisali w raporcie analitycy PKO BP.
Jednak póki co te wszystkie globalne perturbacje nie przekładają się na większą zmienność kursu euro w stosunku do złotego. Natomiast dużo się dzieje na głównej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD drugi dzień z rzędu idzie w górę, zatrzymując się na poziomie 1,1715 USD. A jeszcze przed weekendem „eurodolar” znalazł się poniżej poziomu 1,16 USD.
Konsekwencje dostrzegamy również na parze dolar-złoty. Kurs USD/PLN przed południem obniżył się o 1,4 grosza, osiągając wartość 3,6138 zł. To już o 3,5 grosza mniej niż na starcie poniedziałkowego handlu.
W przeciwnym kierunku powędrowała para frank-złoty. Waluta szwajcarska wyraźnie zyskała w relacji do euro, reagując na narastające ryzyko geopolityczne wywołane poczynaniami prezydenta USA Donalda Trumpa. Na polskim rynku manifestowało się to wzrostem o niemal grosz, do poziomu 4,5585 zł. Przypomnijmy, że jeszcze w minionym tygodniu kurs CHF/PLN testował dolną granicę trendu bocznego – innymi słowy pułap 4,50 zł.
KK
