Kreml przygotowuje grunt pod 2027? „Wojna na dwóch osiach to zguba”, lecz zasoby się kumulują

W 2026 roku sytuacja w konflikcie ukraińsko-rosyjskim prawdopodobnie pozostanie zbliżona do tej, którą obserwujemy od ponad trzech lat: powolne rosyjskie zdobycze terytorialne będą osiągane kosztem dużych strat w ludziach. Otwartym pytaniem pozostaje jednak, jakie następne kroki Moskwa podejmie wobec innych krajów.

Kreml szykuje się na 2027 rok? "Walka na dwa fronty to katastrofa", ale rezerwy rosną

fot. Serhii Korovainyi / /  Reuters / Forum

Wojna w 2026 roku: Pokrowsk może runąć w styczniu, zagrożone Zaporoże

Na granicy lat 2025 i 2026, podobnie jak w przeciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, największe nasilenie walk odnotowuje się na odcinku pokrowskim w obwodzie donieckim, we wschodniej części Ukrainy. Rosyjskie wojsko usiłuje przejąć aglomerację pokrowsko-myrnohradzką, gromadząc w tym obszarze większość swego potencjału ofensywnego, w tym także najbardziej elitarne formacje (przykładowo, pododdziały 76. Dywizji Wojsk Powietrznodesantowych). Możliwe, że wycofanie sił ukraińskich z tego rejonu jest kwestią czasu i może nastąpić jeszcze w styczniu – choć będzie to zależało od kalkulacji ukraińskiego dowództwa.

Ten problem zasadza się na pytaniu, czy koszty (osobowe i sprzętowe), powiązane z utrzymywaniem pozycji na tym terenie, dają realne korzyści w postaci angażowania znaczących sił rosyjskich i zadawania im dotkliwych strat. Po opanowaniu Pokrowska i Myrnohradu kolejnym celem rosyjskiej ofensywy mogą stać się Konstantynówka, a następnie Kramatorsk i Słowiańsk – ostatnie duże miasta pozostające pod kontrolą Ukrainy w obwodzie donieckim. Rosyjski lider Władimir Putin nieustannie twierdzi, że cały Donbas przynależy do Rosji.

Co z Zaporożem?

Znacznie bardziej problematyczna staje się sytuacja wojsk ukraińskich na obszarach w obwodach dniepropietrowskim i zaporoskim: tam postępy sił rosyjskich są spore, a szybkość zajmowania kolejnych fragmentów terenu – większa niż w przypadku odcinka pokrowskiego. Starcia trwają w Hulajpolu, które w perspektywie paru tygodni może podzielić los Pokrowska. Dla strony ukraińskiej zasadniczą kwestią będzie ustabilizowanie frontu w tym rejonie – w taki sposób, aby nie zwiększać niebezpieczeństwa zbliżenia się sił rosyjskich do dużych miast, takich jak Zaporoże i Dniepr.

Sytuacja na pozostałych odcinkach frontu jest stosunkowo stabilna i wydaje się mało prawdopodobne, aby w nadchodzącym roku doszło do zmiany tego stanu rzeczy.

– Nie oczekuję ustania walk jako efektu przełomu na linii frontu. Obie armie są zbyt słabe, aby zadać sobie decydujący cios, i za silne, aby któraś z nich uległa w starciu. Rok 2026 nie powinien przynieść tu żadnej zmiany – prognozuje w rozmowie z PAP Marcin Ogdowski, dziennikarz „Polski Zbrojnej”, pisarz i były korespondent wojenny.

Obecna faza konfliktu ukraińsko-rosyjskiego to wojna na wyczerpanie: postępy terytorialne mają znaczenie drugoplanowe, a na pierwszy plan wysuwa się kwestia zadania jak największych strat przeciwnikowi. – Ukraina jest tu w trudniejszej pozycji, ale ma też więcej do stracenia, więc i jej poziom determinacji jest wyższy – podkreślił Ogdowski. Rosja, jako kraj o większym potencjale demograficznym i militarnym, wydaje się być stroną dominującą, jednak nawet rosyjskie zasoby nie są nieograniczone: zarówno te militarne, jak i gospodarcze.

"46 proc. budżetu na wojnę"

„Żaden kraj nie może się rozwijać, prosperować normalnie, jeśli wydaje 46 proc. budżetu na wojnę” – rzekł szef ukraińskiego wywiadu wojskowego, Kyryło Budanow, w wywiadzie dla portalu Suspilne. Może to sugerować, że w 2026 r. nastąpi – przynajmniej na krótko (np. na parę tygodni lub miesięcy) – jakaś forma rozejmu lub ograniczenia intensywności działań wojennych.

Jest jednak mało prawdopodobne, aby zostało zawarte porozumienie pokojowe, które zagwarantowałoby trwały pokój pomiędzy Ukrainą i Rosją. – Kreml wciąż jest przekonany, że nacisk na froncie i „grillowanie” zaplecza da mu oczekiwany sukces. Przy czym jest to sukces inny niż ambitne plany z 2022 r. – teraz chodzi już tylko o zdobycie Donbasu – zaznaczył Ogdowski.

Rosja nie ograniczy się do Ukrainy

Jakie będą kolejne posunięcia Rosji? Prawdopodobnie nie zawężą się jedynie do Ukrainy, ale będą kontynuacją rozbudowanej kampanii przeciwko krajom zachodnim, prowadzonej różnymi sposobami poniżej progu otwartego konfliktu zbrojnego. W związku z tym należy spodziewać się dalszych incydentów z użyciem dronów oraz rosyjskich działań wywiadowczych i dywersyjnych, a także szeroko zakrojonej kampanii dezinformacyjnej i propagandowej.

Według opinii cytowanego już wcześniej Budanowa, rosyjskie prowokacje wobec państw zachodnich są szczegółowo zaplanowane i stanowią element strategii Kremla. Mają na celu testowanie reakcji społeczeństw, jak również rodzaju odpowiedzi kierownictwa politycznego oraz wojska poszczególnych państw (w tym Polski; szczególnie jeśli chodzi o incydenty takie jak ten związany z wtargnięciem do polskiej przestrzeni powietrznej rosyjskich dronów 10 września, czy uszkodzenia linii kolejowej w listopadzie).

Moskwa planuje także bardziej skomplikowane działania. Według szefa HUR Rosja tworzy strategiczne rezerwy, aby móc zastosować je przeciwko krajom zachodnim. Za najbardziej narażone ukraiński wojskowy uznaje państwa bałtyckie, choć zaznacza, że dopóki trwa pełnoskalowa wojna z Ukrainą, nie dojdzie do otwartej agresji. „Walczyć na dwóch frontach – to katastrofa” – powiedział Budanow, przewidując przy tym (w innym publicznym wystąpieniu, którego treść opublikował ukraiński portal lb.ua), że gotowość do potencjalnej operacji wojskowej przeciwko Litwie, Łotwie i Estonii rosyjska armia mogłaby osiągnąć już w 2027 r.

Na taki rozwój wydarzeń od dawna przygotowują się kraje bałtyckie i NATO jako całość, uznając ten odcinek za najbardziej newralgiczny. Stąd m.in. stała obecność batalionowych grup bojowych w ramach wysuniętej obecności NATO (ang. NATO Forward Presence) na Litwie, Łotwie oraz w Estonii i w północno-wschodniej części Polski, w pobliżu tzw. Przesmyku Suwalskiego. Na Litwie trwa proces formowania niemieckiej brygady pancernej; sama Litwa wdraża także program szkoleń dronowych (m.in. dla uczniów szkół podstawowych i średnich; szkolenia będące odpowiedzią na obecny charakter wojny na Ukrainie realizują także organizacje proobronne, takie jak Związek Strzelców Litewskich). Kraje bałtyckie realizują też znaczne zakupy uzbrojenia, m.in. czołgów i artylerii, w tym rakietowej.

Polska modernizuje siły zbrojne

Również Polska powiększa potencjał własnych sił zbrojnych w tym obszarze: trwa modernizacja sprzętowa stacjonujących tam jednostek (mowa np. o dostawach czołgów K2 do 9. Brygady Kawalerii Pancernej w Braniewie czy bezzałogowego systemu poszukiwawczo-uderzeniowego Gladius do 14. pułku przeciwpancernego w Suwałkach), jak również rozbudowa fortyfikacji na granicy z Rosją i Białorusią (Tarcza Wschód) czy formowanie nowych jednostek (w tym 1. Dywizji Piechoty Legionów).

Warto wziąć pod uwagę także działania, które są i będą w 2026 r. realizowane na akwenach morskich, zwłaszcza na Morzu Czarnym i Morzu Bałtyckim. To pierwsze jest strefą działań wojennych: prawdopodobnie utrzyma się tendencja wykorzystywania przez Ukrainę dużej ilości bezzałogowców, także nawodnych i podwodnych, do atakowania rosyjskiej infrastruktury przybrzeżnej oraz okrętów (choć te ostatnie prawie nie pojawiają się na otwartym morzu). Natomiast Rosja prawdopodobnie będzie usiłować zintensyfikować ataki na ukraińską infrastrukturę portową – nie tylko na Odessę, ale także mniejsze porty, takie jak Izmaił, co stworzy ryzyko kolejnych incydentów dla Rumunii (port w Izmaile położony jest tuż przy granicy rumuńsko-ukraińskiej).

Z kolei na Morzu Bałtyckim należy liczyć się z wystąpieniem następnych incydentów powiązanych z aktywnością rosyjskiej tzw. floty cieni oraz ewentualnymi próbami działań dywersyjnych wobec obiektów infrastruktury krytycznej (podobnie jak w 2024 r., kiedy doszło do uszkodzenia kabli podmorskich). Sytuacja strategiczna Rosji na tym akwenie pozostaje jednak bardzo złożona, zwłaszcza wobec dołączenia do NATO Finlandii i Szwecji – dlatego tego typu aktywność czy demonstracje siły (choćby w postaci przelotów w pobliżu instalacji czy naruszeń przestrzeni powietrznej) będą nadal realizowane, ale znacznie poniżej progu otwartej konfrontacji zbrojnej.

Dariusz Materniak (PAP)

mad/ rtt/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *