Wojna z Iranem w pełni i na razie nie widać perspektyw na zakończenie tego sporu. Co winduje wyceny ropy naftowej i przetworzonych paliw. Dodatkowo umacnia się waluta amerykańska, co podwójnie uderza w polskiego złotego.

Podczas weekendu sytuacja na Środkowym Wschodzie nie uległa poprawie. Izrael prowadził dalej działania ofensywne w Libanie, Cieśnina Ormuz zasadniczo pozostawała niedostępna dla transportu morskiego, a ponadto pojawiło się niebezpieczeństwo dla statków przepływających przez Morze Czerwone. Równocześnie izraelskie i amerykańskie siły powietrzne przeprowadziły intensywne ataki lotnicze na cele w Iranie. Ten odpowiedział atakami na zakłady odsalania wody w państwach Zatoki. To nie zapowiada drogi do porozumienia.
Z tego powodu w poniedziałek rano giełdy finansowe reagowały rosnącymi notowaniami ropy naftowej i gotowych produktów paliwowych. Gwałtowne zniżki dotknęły giełdy azjatyckie, aczkolwiek już otwarcie handlu w Europie było raczej spokojne. Dolar zyskiwał na wartości w stosunku do euro, co zazwyczaj niekorzystnie wpływa na waluty rynków rozwijających się. Ponadto silniejszy dolar zwiększa nasze koszty importu surowców energetycznych, nasilając wstrząs paliwowy w Azji i Europie.
Reklama
Zobacz także
Niskie prowizje i brak ukrytych opłat – otwórz rachunek w Saxo Banku (Link afiliacyjny – zarabiamy na prowizji)
W tych wysoce niesprzyjających uwarunkowaniach polski złoty zachowywał się całkiem dobrze. Kurs euro w poniedziałek z rana wzrastał tylko nieznacznie, podnosząc się do poziomu 4,2867 zł. Od czasu ataku na Iran relacja euro do złotego oscyluje w granicach 4,2250-4,3070 zł. Tak więc dopiero przebicie strefy wsparcia znajdującej się na poziomie 4,30-4,31 zł stanowiłoby poważniejsze zagrożenie dla złotego.


– Reakcja rynku FX na rozwijający się konflikt w Zatoce Perskiej nie była w ubiegłym tygodniu znacząca (…) Inwestorzy wciąż nie kalkulowali istotnej eskalacji wojny, a co za tym idzie, jeszcze silniejszego negatywnego wpływu na tendencje makroekonomiczne – orzekli analitycy PKO BP.
W sferze walut głównym beneficjentem wojny na Bliskim Wschodzie pozostaje waluta USA. W poniedziałek rano kurs EUR/USD spadł poniżej 1,15 USD, co na polskim rynku oznaczało dolara po 3,7303 zł. Kurs USD/PLN powoli zmierza do marcowego maksimum umiejscowionego na poziomie 3,7510 zł.
Może nieco dziwić fakt, że w obliczu tak dużego ryzyka geopolitycznego osłabia się frank szwajcarski. W porównaniu z euro helwecka waluta traci już od trzech tygodni od czasu, kiedy to 9 marca kurs EUR/CHF osiągnął rekordowo niski poziom. Na krajowym rynku frank szwajcarski kosztował 4,6635 zł.
KK
