Bitcoiny stracone raz na zawsze. Teraz próbuje zarobić na swoim błędzie

Zdjęcie

Bitcoiny Stracone Raz Na Zawsze Teraz Prbuje Zarobi Na Swoim Bdzie D530d3a, NEWSFIN

James Howells w 2013 roku przez pomyłkę pozbył się dysku z 8 tysiącami bitcoinów. /123RF/PICSEL Reklama

  • Przez ponad dekadę technolog testował rozmaite strategie odzyskania nośnika. Podejmował rozmowy z władzami Newport, aby uzyskać dostęp do terenu składowiska. W inicjatywie planował wykorzystać roboty, drony oraz doradztwo specjalistów od sztucznej inteligencji
  • Grupa inwestorów chętnych sfinansować „polowanie na skarb” okazała się liczna. Włączyły się nawet fundusze wysokiego ryzyka liczące na sowitą premię w przypadku powodzenia misji
  • James Howells przedstawia nową koncepcję – wprowadzi na rynek token cyfrowy powiązany z historią zaginionej kryptowaluty. Eksperci wskazują, że nowy asset może stać się memecoinem bazującym na sentymencie i opowieści, a nie realnej wartości ekonomicznej

Reklama

Jamesa Howellsa określa się mianem „milionaera bez majątku”. W 2013 roku dokonał życiowego faux pas – przypadkowo zutylizował dysk zawierający 8 tysięcy bitcoinów o obecnej wartości 900 milionów dolarów. Mieszkaniec walijskiego Newport już od 2009 roku zajmował się „kopaniem” kryptowaluty. Dostęp do zdigitalizowanych środków przechowywał na dysku twardym.

W pechowy dzień sprzed 12 lat nośnik wraz z zepsutym sprzętem trafił do śmietnika. Wówczas wartość zgromadzonych środków sięgała ponad miliona dolarów. Błąd Howellsa wyszedł na jaw dopiero po paru miesiącach.

Totalna mobilizacja Howellsa

Przez lata technolog eksperymentował z różnymi metodami odzyskania strat. Pertraktował z lokalnym samorządem o zezwolenie na działania poszukiwawcze na terenie wysypiska. W projekcie zamierzał zastosować zaawansowany sprzęt badawczy i wsparcie ekspertów od AI. W końcowej fazie konfliktu zasugerował nawet „możliwość wykupienia całego składowiska”. Podkreślał, że przedyskutował ten scenariusz z inwestorami.

Howells deklarował, że po odnalezieniu dysku zatrzyma około 30% kryptowaluty. Pozostała część miała trafić do uczestników „operacji ratunkowej”. W gronie zainteresowanych znalazły się fundusze VC liczące na lukratywny zwrot z inwestycji.

Dodatkowo, w styczniu 2021 roku zaproponował władzom miasta 25% wartości utraconych środków. Gdy kurs bitcoina wzbił się, zmniejszył ofertę do 10%. Zapewniał, że część odzyskanych środków otrzymają wszyscy mieszkańcy Newport w formie bonifikaty. – Obiecałem rozdysponowanie części kryptowaluty, jeśli uda się ją odzyskać. Nawet gdybym pracował do końca życia, nie zarobiłbym kwoty porównywalnej do tej na zgubionym dysku – deklarował Howells.

Władze Newport konsekwentnie odrzucały propozycje. Urzędnicy podkreślali, że przedmioty wyrzucone na śmietnik przechodzą na własność gminy. Dodawali, że prace wydobywcze negatywnie wpłynęłyby na ekosystem.

Stanowcze rozstrzygnięcie sądu

Gdy perswazja zawiodła, Howells sięgnął po argument siły. W tym roku sąd w Cardiff rozpatrywał jego pozew przeciwko radzie Newport. Powód żądał 495 milionów funtów odszkodowania za „bezprawne zatrzymanie mienia” poprzez odmowę zgody na przeszukanie składowiska. Warto dodać, że koszty procesu finansował amerykański fundusz hedgingowy.

Sąd zdecydowanie poparł stanowisko samorządu. Przedstawiciel władz miejskich określił finansowe propozycje Howellsa jako „próbę korupcji”. Zaznaczył, że technolog żyje w świecie iluzji, próbując nabyć coś, czego miasto nie może sprzedać.

Eksperci wskazywali dodatkowo, że nośnik mógł ulec nieodwracalnemu zniszczeniu pod naporem śmieci. Część specjalistów szacowała, że szanse na sukces wynoszą 1 do 902 milionów.

Od bitcoinów do memecoinów

Po porażce prawnej i nieudanej próbie przejęcia wysypiska, Howells postanowił definitywnie zakończyć poszukiwania. Decyzję ułatwiło mu nowe podejście do problemu. Zamierza zdigitalizować swoje roszczenia poprzez emisję tokenów.

Technolog zaakceptował zasadę „brak kluczy – brak bitcoinów”. Postanowił jednak stworzyć kryptowalutę opartą na legendzie utraconych środków.  Zaginiony dysk ma stać się mitologicznym skarbem – fizycznie niedostępnym, lecz symbolicznym fundamentem nowego assetu.

Projekt zakłada emisję 800 miliardów tokenów Ceiniog Coin (INI) odpowiadających wartości utraconych bitcoinów. Nazwa nawiązuje do historycznej waluty Walii. Premiera zaplanowana jest na nadchodzącą jesień.

W przeciwieństwie do stablecoinów, INI nie będzie powiązany bezpośrednio z bitcoinami. Jego wartość ma wynikać z symbolicznego związku z najsłynniejszą historią utraconego majątku w kryptoświecie.

Harry Donnelly z platformy Circuit przewiduje, że token Howellsa stanie się memecoinem – instrumentem pozbawionym fundamentalnej wartości. Jego zdaniem, asset zyska popularność dzięki emocjonalnej narracji, a nie realnym podstawom ekonomicznym.

– Należy pomnożyć nikłe szanse odzyskania bitcoinów przez niskie prawdopodobieństwo uznania tokena za prawny tytuł, a następnie przez wysoką wycenę BTC. Powstanie szczątkowa wartość, ale rynek będzie kierował się opowieścią. Lepiej traktować INI jako memecoina niż poważną inwestycję – skomentował Donnelly.

Kryptowalutowy dramat w eterze

Kolejnym etapem historii Howellsa ma być jej adaptacja na potrzeby mediów. Kalifornijska wytwórnia Lebul ogłosiła nabycie praw do produkcji dokumentalnego thrillera technologicznego pt. „The Buried Bitcoin: The Real-Life Treasure Hunt of James Howells”. Projekt obejmuje serię filmów, podcastów i treści cyfrowych. Szczegóły finansowej transakcji nie zostały ujawnione.

Howells przyznał, że przez lata otrzymywał setki propozycji współpracy od studiów filmowych. Wybór padł na Lebul ze względu na innowacyjne podejście i chęć ukazania szerszego kontekstu sprawy – w tym wyzwań prawnych i ekologicznych.

Jacek Brzeski

Źródło

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *