Rosja rozwinęła wyrafinowane możliwości w obszarze działań wojennych pod powierzchnią morza – oświadczył w czwartek James E. Risch, szef senackiej komisji spraw zagranicznych w trakcie przesłuchania poświęconego aktom dywersji na Morzu Bałtyckim.

Republikanin zwrócił uwagę na fakt, że od 2022 r. w rejonie Morza Bałtyckiego doszło do przynajmniej ośmiu podwodnych aktów dywersji, za które najprawdopodobniej stoi Moskwa.
– Rosja rozwinęła zaawansowane zdolności prowadzenia wojny podwodnej, jak również rozwiązania charakteryzujące się niskim poziomem technologicznym, które imitują efekt przeciągania kotwicy po dnie morskim. Ma to na celu zamaskowanie jej operacji – zaznaczył. Rosja dysponuje także flotą tzw. jednostek badawczych, kierowaną przez formację wojskową, która udaje agencję naukową.
Zwrócił uwagę, że również chińskie siły zbrojne prowadzą badania nad technologiami przerywania kabli, a Tajwan zarejestrował pięć incydentów noszących znamiona prawdopodobnego sabotażu w ciągu ostatnich dwóch lat. – Podobnie jak Rosja, Chiny również używają statków handlowych, aby ukryć swoje działania dywersyjne – dodał.
Aby ukrócić podwodny sabotaż, musimy o nim mówić i publicznie wskazywać sprawcę, jeśli to możliwe – nawoływał senator. Apelował także o skoordynowane przedsięwzięcia międzynarodowe, aby poprawić odporność infrastruktury podmorskiej i zapobiegać następstwom tych ataków lub je minimalizować.
Cicha wojna podwodna. USA przestrzegają przed Rosją
Demokratyczna senatorka Jeanne Shaheen zaakcentowała, że w bieżącym roku „wiele kabli podmorskich na Bałtyku zostało uszkodzonych, a w każdym z tych przypadków uczestniczyły w tym statki cywilne”. – Jest to taktyka realizowana przez rosyjską flotę cieni i pozostałych wrogów USA – uzupełniła.
Podkreśliła, że te działania wykraczają poza Bałtyk, docierając do kabli podmorskich w pobliżu Wielkiej Brytanii oraz instalacji naftowych i gazowych na Morzu Północnym. Władimir „Putin sprawdza model konfliktu” – oceniła wiceprzewodnicząca komisji.
Według niej amerykańskie restrykcje „nie nadążają” za poczynaniami Rosji, a Kreml wykorzystuje tę słabość. Zaznaczyła, że Rosja wciąż inkasuje miliardy dzięki swojej flocie cieni.
– W momencie, gdy presja powinna być wzmacniana, sygnały ze strony USA są niejednoznaczne – dodała. – Statki wciąż się przemieszczają, dochody napływają, a Rosja nieustannie nagina reguły. Dzięki temu Rosja może prowadzić dalej swoją wojnę na Ukrainie i te operacje na Bałtyku – podkreśliła. Zauważyła także, że analogiczne zagrożenia występują w regionie Indo-Pacyfiku, w tym wokół Tajwanu.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/wr/
