Zastosowanie przez Rosję pocisku balistycznego Oriesznik stanowiło ze strony Moskwy wysoce demonstracyjny akt; jego trafienie tuż przy granicy UE to prowokacja dla Warszawy, Bukaresztu, a nawet Budapesztu – oznajmił w piątek wieczorem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

– Ponownie został użyty Oriesznik, tym razem przeciwko regionowi lwowskiemu. Po raz kolejny było to demonstracyjne – bardzo blisko rubieży Unii Europejskiej. A to, z perspektywy użycia balistyki średniego zasięgu, stanowi analogiczny przekaz i wyzwanie dla Warszawy, jak również dla Bukaresztu, i nawet dla Budapesztu, jak i dla innych stolic – oznajmił Zełenski w codziennym nagraniu wideo.
Prezydent Ukrainy zaalarmował, że działania Rosji są bezwstydne, ponieważ nawet nie „usiłuje ona zmyślić prawdopodobnego powodu użycia takiej broni”.
– Potrzebny jest system wspólnych akcji, system wspólnej obrony, który rzeczywiście funkcjonuje. Czy obecnie dysponujemy takim systemem? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi, ponieważ w całej Europie pojawia się ten sam problem — czy będą bronić jej stolicy (czy Europejczycy będą chronić swoich stolic – PAP), jeśli (przywódcy Rosji Władimirowi) Putinowi coś wpadnie do głowy – zaakcentował Zełenski.
Wcześniej prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Friedrich Merz i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer orzekli po konsultacjach telefonicznych, że rosyjski atak rakietą Oriesznik na Ukrainę to „eskalacja nie do zaakceptowania”.
Uporczywe ataki Rosji, w tym „wykorzystanie pocisku balistycznego średniego zasięgu Oriesznik na zachodzie Ukrainy” są niedopuszczalne – ocenili liderzy, cytowani w komunikacie służb prasowych brytyjskiego rządu.
Jak przekazuje Downing Street, Starmer podkreślił, że „Rosja zastosowała sfabrykowane oskarżenia, aby uzasadnić swój atak”.
Rosja zdefiniowała uderzenie jako reakcję na atak z użyciem dronów, który Ukraina rzekomo przeprowadziła 29 grudnia 2025 roku na rezydencję Putina w obwodzie nowogrodzkim. Strona ukraińska zdementowała, jakoby miała miejsce taka operacja.
Według oceny CIA rezydencja Putina ani on osobiście nie stanowili celów ukraińskiego ataku dronami – doniósł dziennik „Wall Street Journal”.
Oriesznik to pocisk średniego lub średnio-dalekiego zasięgu (ang. IRBM – Intermediate Range Ballistic Missile, pocisk balistyczny średnio-dalekiego zasięgu). W teorii pocisk jest w stanie przenosić głowice jądrowe – w sumie sześć, posiadających zdolność niezależnego naprowadzania na różne cele – aczkolwiek w wojnie z Ukrainą używane są ładunki konwencjonalne.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) sklasyfikowała atak z użyciem pocisku Oriesznik na infrastrukturę krytyczną w obwodzie lwowskim jako zbrodnię wojenną – poinformowała w piątek agencja Reutera.
Według oszacowań strony ukraińskiej, atak miał na celu uszkodzenie infrastruktury krytycznej podczas silnych mrozów. Zgodnie z oświadczeniami przedstawicieli ukraińskiej administracji pocisk użyty do ataku był zaopatrzony w atrapy głowic, które spowodowały „niewielkie uszkodzenia budynków w przedsiębiorstwie państwowym w obwodzie lwowskim”.
Pomimo tego w Ukrainie wdrażano w piątek odłączenia od dostaw energii elektrycznej bez wcześniejszych ostrzeżeń, w trybie awaryjnym. W Kijowie, w wielu dzielnicach, brakowało prądu przez ok. 12 godzin. Wielu lokatorów nie miało również dostępu do ogrzewania oraz bieżącej wody.
Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)
jjk/ ap/
