Ryan Routh usłyszał w środę wyrok dożywotniego pozbawienia wolności za usiłowanie ataku na Donalda Trumpa, do którego doszło w 2024 roku na polu golfowym na Florydzie. W tamtym czasie Trump ubiegał się o urząd prezydenta USA.

Oskarżyciele domagali się dla Routha kary dożywotniego więzienia bez możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie, argumentując, że oskarżony nie wyraził żalu i nigdy nie wyraził skruchy – poinformowała agencja AP. Z kolei obrońca wnosił o karę 27 lat pozbawienia wolności, zwracając uwagę na wiek skazanego, który w lutym osiągnie 60 rok życia.
Sędzia Aileen Cannon, zwracając się do Routha, stwierdziła, że jest dla niej bezsporne, iż „brał on udział w przemyślanym, wyrachowanym planie odebrania życia ludzkiego” – przekazał Reuters.
Prokurator John Shipley powiedział, że przestępstwa, których dopuścił się Routh, miały na celu „zachwianie amerykańską demokracją”, i wezwał sędzię, aby poprzez wydany wyrok pokazała, że przemoc o podłożu politycznym jest niedopuszczalna.
Agencja Reuters podała, że Routh wygłosił nieskładne oświadczenie, w którym wspomniał, iż chciałby być wymieniony na więźniów politycznych przetrzymywanych poza granicami kraju. – Dzień po dniu poświęcałem się całkowicie dla dobra mojej społeczności oraz tego państwa – oświadczył Routh.
Sentencja została ogłoszona w tej samej sali sądowej, w której we wrześniu Routh usiłował zranić się długopisem w szyję, kiedy uznano go za winnego próby zamachu na Trumpa.
Grupa przysięgłych uznała go za winnego każdego z postawionych mu czynów. Obciążające go zarzuty obejmują między innymi usiłowanie zamachu, napaść na urzędnika federalnego oraz naruszenie przepisów związanych z posiadaniem broni palnej.
Proces sądowy Routha rozpoczął się prawie rok po incydencie, który miał miejsce 15 września 2024 roku. Według aktu oskarżenia funkcjonariusz Secret Service udaremnił wtenczas próbę zamachu na Trumpa, podczas gdy polityk grał w golfa w klubie w West Palm Beach, na Florydzie. Trump był wówczas kandydatem w wyborach prezydenckich.
Według ustaleń śledczych Routh planował zamach przez wiele tygodni, po czym 15 września 2024 roku pojawił się z karabinem i wycelował go w Trumpa. Agent ochrony odpowiedział ogniem w stronę napastnika, który w rezultacie upuścił broń i uciekł bez oddania jakiegokolwiek strzału.
Oskarżony nie przyznał się do winy i występował przed sądem bez adwokata. Oznajmił on ławie przysięgłych, iż nie zamierzał nikogo pozbawić życia. – Ciężko mi uwierzyć w to, że doszło do przestępstwa, skoro nikt nie nacisnął spustu – argumentował.
Oskarżyciele podkreślili, że Routh, który jest z zawodu pracownikiem budowlanym i pochodzi z Karoliny Północnej, ale ostatnio mieszkał na Hawajach, ma niepokojącą historię. Kreował się na lidera najemników i wyrażał chęć brania udziału w konfliktach na całym świecie, usiłując nawet werbować ochotników na wojnę na Ukrainie. W 2002 roku został aresztowany po tym, jak zabarykadował się przed policją, mając przy sobie broń automatyczną oraz materiały wybuchowe, a w 2010 roku w należącym do niego magazynie odkryto ponad 100 skradzionych przedmiotów. W obu tych sytuacjach został skazany na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ akl/
