Mimo śmierci ajatollaha Chomeiniego i eliminacji najwyższego dowództwa, Iran nieprzerwanie realizuje plan wywołania ogólnoświatowego chaosu. Poprzez ataki na infrastrukturę energetyczną w rejonie Zatoki Perskiej oraz unieruchomienie kluczowych szlaków handlowych, Teheran rzuca wyzwanie Zachodowi, usiłując zdestabilizować globalną gospodarkę. Zaś nowa taktyka decentralizacji armii sprawia, że irańska machina wojenna staje się trudniejsza do powstrzymania niż kiedykolwiek.

Plan Chomeiniego – chaos jako środek presji
Irański reżim przeszedł do realizacji radykalnego planu opracowanego przez ajatollaha Alego Chomeiniego, którego zamierzeniem jest wywołanie globalnego chaosu. Strategia ta przewiduje atak na światowe rynki energetyczne oraz sparaliżowanie ruchu powietrznego, co ma nakłonić USA i Izrael do powstrzymania ofensywy przeciwko Teheranowi. Informatorzy reżimu akcentują, że po przekroczeniu "czerwonych linii" przez zachodnie potęgi, Iran przestał czuć się zobowiązany jakimikolwiek normami prawa międzynarodowego – takie konkluzje wynikają z analizy "Financial Times".
Informator reżimu oznajmił dziennikowi FT, że najwyższy przywódca, który zginął w sobotę podczas pierwszorzędnej fali ataków na Teheran, i jego współpracownicy rozpoczęli pracę nad „szczegółowym” planem po niszczącej 12-dniowej wojnie Izraela z Iranem w czerwcu minionego roku.
Pomimo śmierci Chomeiniego oraz fundamentalnych dowódców wojskowych na skutek amerykańsko-izraelskich bombardowań, plan jest nieprzerwanie wprowadzany w życie. Tymczasowa rada przywódcza potwierdziła, że działania wojenne przebiegają płynnie i zgodnie z wcześniejszymi wytycznymi zmarłego lidera. Kontynuacja operacji pomimo eliminacji najwyższych władz ma pokazywać determinację i stabilność struktur państwowych Iranu.
Uderzenie w centrum globalnej gospodarki
Reżim znacząco nasilił reakcję, atakując infrastrukturę energetyczną w Zatoce Perskiej, w tym instalacje w Katarze i Arabii Saudyjskiej. Spowodowało to wstrzymanie dostaw LNG i nagły wzrost cen surowców na rynkach światowych. Ponadto, unieruchomienie żeglugi w strategicznej Cieśninie Ormuz bezpośrednio ugodziło w globalne bezpieczeństwo energetyczne, realizując irańską pogróżkę przeniesienia kosztów wojny na społeczność międzynarodową. A "awaryjny" rurociąg Saudów nie wybawi świata przed niedoborem ropy…
Przeczytaj także
Dubajski sen czy podatkowa emigracja? Mroczna strona przepychu polskich influencerów
Irańskie drony i rakiety zaatakowały również cele cywilne i wojskowe w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie, Iraku, Omanie i Bahrajnie. Uderzenia skierowane w hotele, porty lotnicze mają na celu zrujnowanie wizerunku tych państw jako bezpiecznych ośrodków biznesowych. Teheran dobitnie komunikuje sąsiadom, że ich bliskość geograficzna z Iranem oraz obecność wojsk USA na ich terenie wiąże się obecnie z olbrzymim ryzykiem inwestycyjnym i fizycznym niebezpieczeństwem.
Decentralizacja i batalia o przetrwanie
Kluczowym elementem nowej strategii Iranu jest decentralizacja dowodzenia. Wyciągając wnioski z wcześniejszych konfrontacji, Teheran przyznał jednostkom wojskowym dużą autonomię, umożliwiając im na samodzielne działanie w oparciu o uprzednie instrukcje. Taka struktura ma uniemożliwić paraliż armii w razie eliminacji centralnego dowództwa, co czyni irańską machinę wojenną trudniejszą do zatrzymania przez punktowe ataki wywiadowcze.
Obecna eskalacja jest odbierana przez Teheran jako bój o przetrwanie, co odmieniło dotychczasową, ostrożną kalkulację reżimu. Do konfliktu aktywnie włączyły się także proirańskie bojówki, takie jak Hezbollah w Libanie czy milicje w Iraku, atakując bazy USA i Izrael. Oznacza to urzeczywistnienie czarnego scenariusza pełnoskalowej wojny regionalnej, której Iran wcześniej starał się unikać, trzymając walki z daleka od swoich granic.
Ile zapłacimy za irańską awanturę Wuja Sama?
Rząd Stanów Zjednoczonych raz jeszcze postanowił zaatakować Iran, tym razem za pretekst podając także obalenie reżymu ajatollahów. Ale rachunek za to wszystko i tak wystawią reszcie globu w postaci droższych paliw i wyższej inflacji CPI.
Czytaj więcej…
Ryzykowna gra i groźba długotrwałej wojny
Działania Iranu wzbudzają skrajne oceny analityków, którzy wskazują na narastającą izolację dyplomatyczną Teheranu. Atakując sąsiadów z Zatoki Perskiej, którzy wcześniej dążyli do normalizacji stosunków, reżim ryzykuje zepchnięcie ich do obozu wspierającego działania USA i Izraela. Eksperci określają postawę Iranu jako „nieracjonalną i nieodpowiedzialną”, wskazując na realne niebezpieczeństwo całkowitej straty kontroli nad dynamiką konfliktu.
Mimo ogromnych strat personalnych, nadzór nad operacjami przejęli nowi dowódcy Strażników Rewolucji, deklarując gotowość na długotrwałe starcie. Konflikt wciąga następne państwa, w tym Wielką Brytanię, która udostępniła swoje bazy dla operacji przeciwko Iranowi. Sytuacja nabrała własnego impetu, prowadząc region w kierunku nieprzewidywalnej przyszłości, w której brakuje wspólnego stanowiska, co do ostatecznego celu prowadzonych działań wojennych.
Oprac. JM
