Amerykańskie wojsko pozostanie w Polsce na stałe? Przydacz: Otrzymaliśmy zielone światło od Białego Domu

Mamy „zielone światło" dla stałej obecności sił zbrojnych USA w Polsce – przekazał w środę szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP Marcin Przydacz po rozmowie z sekretarzem stanu USA. Sugeruje jednak, że wstrzymana rotacja brygady pancernej do Polski nie zostanie przywrócona.

Amerykańska armia na stałe w Polsce? Przydacz: Mamy zielone światło z Białego Domu

fot. Michal Kosc / / FORUM

Jak poinformował Przydacz podczas rozmowy z przedstawicielami mediów, w ciągu około godzinnej dyskusji sekretarz stanu USA Marco Rubio wyraził pełne poparcie dla zmiany charakteru obecności amerykańskich sił zbrojnych na terenie Polski z rotacyjnej na stałą.

– Z Białego Domu jest absolutna zgoda, a Marco Rubio zadeklarował swoje poparcie – oznajmił polski minister. Dodał, że ostateczna forma tej obecności zostanie ustalona w ramach szerszej strategii opracowywanej przez Pentagon.

Według Przydacza, który powołał się na słowa swojego rozmówcy, polityczna decyzja Białego Domu jest wynikiem kilku czynników. Poza samą amerykańską strategią obecności w Europie, ma to być rezultat dobrych stosunków polsko-amerykańskich, „opartych w dużej mierze na bezpośrednich osobistych relacjach” prezydentów Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa.

Sekretarz stanu podkreślił również, że Polska jest „wzorowym sojusznikiem”, przeznaczającym „odpowiednią część PKB” na obronność i inwestującym w nowoczesny sprzęt oraz technologie.

Przydacz zaznaczył, że podczas rozmowy z Rubio potwierdzono deklarację prezydenta Trumpa o wysłaniu do Polski dodatkowych 5 tys. żołnierzy. Podkreślił jednak, że prawdopodobnie chodzi o 5 tys. żołnierzy zamiast, a nie dodatkowo do wstrzymanej rotacyjnej brygady pancernej, liczącej 4 tys. żołnierzy.

– Potwierdzono deklarację o dodatkowych 5000 żołnierzy. Jednak nie oznacza to, że wstrzymana brygada 4 tys. żołnierzy, która nie rotowała, zostanie wysłana do Polski – stwierdził Przydacz. – Należy już raczej inaczej postrzegać tę obecność amerykańską – jako nowy, całościowy koncept obecności sił USA – dodał.

Ocenił, że kluczowe są nie tylko liczby żołnierzy, ale także ich zdolności bojowe, a sama zmiana formuły z rotacyjnej na stałą ma znaczenie jako sygnał wysyłany „zarówno wobec wschodu, jak i zachodu”.

Minister zaapelował do rządu o podjęcie działań w celu przełożenia tych deklaracji na konkretne decyzje Waszyngtonu, które zostaną wypracowane w Pentagonie i polskim resorcie obrony. Dodał, że w czwartek w Pentagonie szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki ma spotkać się z podsekretarzem obrony USA ds. politycznych Elbridge’em Colby’m, który odpowiada w Pentagonie za kształtowanie nowej strategii obecności Stanów Zjednoczonych w Europie.

W środę prezydent Duda rozmawiał również z wicepremierem i ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, aby – jak wyjaśnił Przydacz – „skonsolidować polskie stanowisko” w tej kwestii przed nadchodzącym szczytem NATO.

Zapytany przez PAP o zapowiedziany przez sekretarza obrony USA Pete’a Hegsetha kilkumiesięczny przegląd amerykańskiej obecności wojskowej w Europie, minister ocenił, że ostateczny kształt nowej formuły „prawdopodobnie ujrzy światło dzienne dopiero jesienią”. Dodał, że obecnie kluczowe jest dopilnowanie, „aby decyzja z kierunku Białego Domu została odpowiednio wdrożona”.

Jeszcze przed spotkaniem Rubio z Przydaczem, szef ambasady RP w USA Bogdan Klich przekazał doradcy Rubio dokumenty Ministerstwa Obrony Narodowej dotyczące planów umieszczenia stałego kontyngentu amerykańskiego w Polsce.

Rozmowa z Rubio objęła nie tylko kwestie obecności wojskowej, ale także szersze zagadnienia bezpieczeństwa – Rosję, Ukrainę, sytuację w Europie Środkowej i na Bliskim Wschodzie. Odrębnym wątkiem, jak przekazał Przydacz, była sytuacja w Wenezueli i na Kubie oraz – istotna dla strony amerykańskiej – potencjalna rola Polski wobec „zmieniającej się sytuacji wewnętrznej w Wenezueli”. Minister podkreślił, że Polska jest doskonałym przykładem transformacji z systemu komunistycznego.

Przydacz wcześniej w Waszyngtonie uczestniczył w spotkaniu przedstawicieli delegacji państw biorących udział w tegorocznym szczycie G20. Jak przyznał, Warszawa została zaproszona na tegoroczny szczyt dzięki prezydencji USA, ale dodał, że utrzymanie tej pozycji w kolejnych latach „nie jest tak oczywiste”. Minister zaapelował do polskiej dyplomacji o przekonywanie sojuszników i partnerów z G20 do decyzji o stałej obecności Polski w tym gremium.

Zapytany, czy podczas szczytu może pojawić się prezydent Rosji Władimir Putin, odparł, że nie posiada takich informacji, ale dodał, że jego przyjazd byłby „z pewnością” problemem dla prezydenta Andrzeja Dudy.

Osobno Przydacz odniósł się do zapowiadanej wizyty ministra spraw zagranicznych Ukrainy Andrija Sybihy w Warszawie. Podczas tej wizyty szef ukraińskiej dyplomacji ma zaproponować kompromis dotyczące kwestii historycznych, polegający na uwzględnieniu generała Marka Bezruczki, obrońcy Lwowa z 1920 roku, w tworzonym przez Ukrainę „panteonie”.

Minister przyznał, że postać Bezruczki jest „zdecydowanie pozytywna z punktu widzenia relacji polsko-ukraińskich” i strona polska od lat sugerowała możliwość odwoływania się do takich postaci. Zastrzegł jednak, że jeśli w tym samym panteonie mieliby znaleźć się „mordercy i ideolodzy związani z OUN i UPA, to taka konfiguracja jest nieodpowiednia”.

– Ukraina w żaden sposób nie może być dumna z tego okresu; wręcz przeciwnie – powinna zdystansować się od tej historii – stwierdził.

Ocenił, że działania strony ukraińskiej „wydają się mieć na celu zaognienie atmosfery”.

– Być może po to, by odwrócić uwagę od afer korupcyjnych, być może chodzi o znalezienie jakiegoś zastępczego wroga – dodał minister. Podkreślił, że najlepszym dowodem na gotowość do dialogu ze strony ukraińskiej byłoby wycofanie „złej decyzji o nadawaniu jednostkom nazw upamiętniających bandytów z UPA”.

Kongresmeni domagają się wysłania wstrzymanych wojsk do Polski

Republikańscy kongresmeni Don Bacon i Brian Fitzpatrick grożą zablokowaniem dodatkowych środków dla Pentagonu, jeśli resort obrony nie przywróci wstrzymanej rotacji brygady pancernej do Polski — poinformował portal Politico. Dotyczy to ponad 60 mld dolarów na pokrycie kosztów wojny z Iranem.

Jak podaje Politico, Bacon przewodzi niewielkiej grupie umiarkowanych Republikanów, którzy grożą zablokowaniem uchwalenia pakietu 88 mld dolarów dodatkowych środków, z czego część ma pokryć wydatki Pentagonu na konflikt z Iranem.

– Mieliśmy (w Europie) pięć brygad, teraz mamy trzy. To nie jest satysfakcjonujące. Jeśli chcą mojego poparcia, niech lepiej to naprawią — oświadczył kongresmen z Nebraski, emerytowany generał Sił Powietrznych, który po obecnej kadencji opuści Kongres. Solidarność z jego inicjatywą wyraził inny centrysta z partii rządzącej — Brian Fitzpatrick z Pensylwanii.

Politico zwraca uwagę, że do zablokowania środków wnioskowanych przez Biały Dom wystarczy jedynie trzy głosy „buntowniczych” Republikanów w Izbie Reprezentantów.

Bacon był jednym z najgłośniejszych krytyków majowej decyzji Pentagonu o nagłym wstrzymaniu planowanej rotacji brygady pancernej do Polski. Między innymi pod presją jego i jego kolegów z Kongresu prezydent Donald Trump ogłosił wysłanie 5 tys. dodatkowych żołnierzy do Polski.

Konserwatyści z Litwy i Estonii apelują do Republikanów

Liderzy litewskiej i estońskiej prawicy przedstawili władzom Partii Republikańskiej w USA 12-punktową inicjatywę „Bałtycka i Amerykańska Wiosna”, w której domagają się m.in. zapewnienia stałej obecności amerykańskich żołnierzy w krajach bałtyckich.

Litewski opozycyjny Związek Ojczyzny – Litewscy Chrześcijańscy Demokraci (TS-LKD) poinformował, że propozycja zakłada utrzymywanie w regionie sił wielkości brygady, rotowanych między Litwą, Łotwą i Estonią.

„Państwa zobowiązują się do pełnego pokrycia wszystkich kosztów związanych z rozmieszczeniem wojsk USA na ich terytoriach, w tym utrzymania infrastruktury, paliwa, wyżywienia, opieki medycznej oraz wszelkich innych usług” – przekazał poseł Laurynas Kasčiūnas, przewodniczący TS-LKD i były minister obrony Litwy.

Latem tego roku Litwę opuściło ponad 1 tys. amerykańskich żołnierzy po zakończeniu rotacyjnej misji. Wycofanie nastąpiło w okresie przeglądu rozmieszczenia sił zbrojnych USA w Europie, prowadzonego przez Waszyngton.

We wspólnym piśmie Kasčiūnasa i lidera estońskiej partii Isamaa Urmasa Reinsalu do przewodniczącego Krajowego Komitetu Partii Republikańskiej Joe Grutersa znalazł się także apel o rozwój wspólnych przedsięwzięć w zakresie odstraszania nuklearnego.

Autorzy proponują ponadto prowadzenie wspólnych zakupów wojskowych, organizowanie corocznych szczytów bałtycko-amerykańskich na przemian w Stanach Zjednoczonych i krajach bałtyckich, a także utworzenie w Waszyngtonie wspólnego konserwatywnego ośrodka analitycznego państw bałtyckich.

(PAP)

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *