Amerykańscy żołnierze na stałe w Polsce? Minister obrony narodowej zapowiada kluczową decyzję rządu

Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zakomunikował, że przedstawił sekretarzowi obrony USA Pete’owi Hegsethowi oficjalną propozycję ustanowienia nowej, stałej placówki wojsk amerykańskich w Polsce. Dodał, że Polska przygotuje warunki, które zachęcą USA do zwiększenia swojej obecności na polskim terytorium.

Wojsko amerykańskie na stałe w Polsce? Szef MON ogłasza strategiczny krok rządu

fot. Michal Kosc / / FORUM

Minister obrony narodowej zaznaczył we środę na platformie X, że „zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w bezpieczeństwo Polski nie maleje – wręcz przeciwnie, może wzrosnąć”. Zapowiedział, że przekazał sekretarzowi obrony USA Pete’owi Hegsethowi „oficjalną propozycję ustanowienia nowej, stałej placówki wojsk amerykańskich w Polsce”.

Podczas późniejszej konferencji prasowej w Warszawie Kosiniak-Kamysz oznajmił, że pismo złożone Hegsethowi jest rezultatem „ofensywy dyplomatycznej” rządu z maja (obejmującej m.in. wcześniejsze rozmowy szefa MON z szefem Pentagonu oraz wizyty wiceministrów obrony w Waszyngtonie) i dobrej relacji prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem USA Donaldem Trumpem.

Zapytany o reakcję strony amerykańskiej, szef MON podkreślił, że „druga strona oczekuje naszych propozycji i domaga się dalszych szczegółów”. Jak zapewnił, resort obrony intensywnie nad nimi pracuje. Dodał, że strona amerykańska oczekuje również „wsparcia finansowego”, co także jest analizowane przez polski rząd.

Minister przypomniał, że Polska przeznacza na obecność każdego amerykańskiego żołnierza na jej terytorium 15 tys. dolarów rocznie. Jednocześnie zaznaczył, że nie chce budzić „nadmiernej euforii”, ponieważ ostateczne decyzje nie zostały jeszcze podjęte, a rozmowy mają charakter planistyczny. Zapewnił jednak, że są one „na dobrej drodze”.

– Zrobimy wszystko, aby rozszerzyć obecność wojsk amerykańskich. Stworzymy warunki, które będą atrakcyjne dla naszego amerykańskiego partnera – zadeklarował.

Ostatnia rozmowa Kosiniaka-Kamysza z Hegsethem miała miejsce w maju i dotyczyła doniesień o rzekomym anulowaniu przez Pentagon planów rotacyjnego przeniesienia 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski.

Minister obrony narodowej relacjonował wówczas, że Hegseth zapewnił go, iż obecnie trwa proces przegrupowania sił i środków armii USA w Europie, ale nie podjęto żadnej decyzji o redukcji obecności wojsk amerykańskich w Polsce.

Następnie prezydent USA Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone skierują do Polski dodatkowe 5 tysięcy żołnierzy, podkreślając, że decyzja ta wynika z jego relacji z prezydentem Nawrockim, którego wsparł przed wyborami w 2025 roku.

W Polsce stacjonuje obecnie około 10 tysięcy żołnierzy amerykańskich, zarówno w ramach rotacyjnej, jak i stałej obecności, choć zdecydowana większość z nich jest rotowana. Główne elementy ich rozmieszczenia obejmują stałe Wysunięte Dowództwo V Korpusu Sił Lądowych USA w Camp Kościuszko w Poznaniu oraz Garnizon Armii Stanów Zjednoczonych (również w Poznaniu), który zapewnia wsparcie administracyjne i logistyczne.

Rdzeń sił rotacyjnych stanowią pododdziały Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej, które są cyklicznie zmieniane w ramach operacji Atlantic Resolve. Jednostki te operują z głównych baz w zachodniej Polsce (Żagań, Świętoszów i Bolesławiec).

W Powidzu funkcjonuje centrum wsparcia lotniczego i logistycznego, a we wschodniej Polsce – w Bemowie Piskim – stacjonuje amerykański kontyngent jako część Batalionowej Grupy Bojowej NATO wzmocnionej Wysuniętą Obecnością.

W Redzikowie znajduje się system obrony antyrakietowej Aegis Ashore, podlegający Marynarce Wojennej USA. Jest to stała instalacja strategiczna, obsługiwana przez personel składający się z 200 do 300 Amerykanów.

Szef BBN: szef MON potrzebował niemal roku, by ws. wojsk USA dojść do wniosków przedstawionych już przez prezydenta

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki uznał za zastanawiające, że szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz „potrzebował niemal roku, aby dojść do wniosków”, które we wrześniu 2025 r. przedstawili już prezydent Karol Nawrocki i prezydent Donald Trump, ogłaszając zamiar wzmocnienia obecności wojsk USA w Polsce.

Szef BBN zamieścił w środę późnym popołudniem wpis na platformie X, kierując słowa do Kosiniaka-Kamysza. „Zastanawiające jest, dlaczego potrzebował Pan niemal roku, aby dojść do wniosków, które Prezydent RP Karol Nawrocki przedstawił już 3 września 2025 r. wspólnie z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Właśnie wtedy ogłoszono zamiar wzmocnienia obecności amerykańskich wojsk w Polsce” – napisał Grodecki.

Dodał także: „Szkoda, że przez wiele miesięcy zamiast wspierać tę inicjatywę, część obozu rządowego próbowała ją podważać. Tymczasem fakty pozostają niezmienne. Stany Zjednoczone są naszym najważniejszym sojusznikiem, a bezpieczeństwo Polski nie może opierać się na politycznych złudzeniach czy alternatywnych konstrukcjach geopolitycznych” – zaznaczył Grodecki.

Stwierdził ponadto, że warto wsłuchiwać się uważniej w rekomendacje Biura Bezpieczeństwa Narodowego. „Być może część decyzji udałoby się podjąć wcześniej, gdyby potraktowano je z należytą powagą” – dodał szef BBN.

W swoim środowym wpisie szef BBN odniósł się również do kwestii programu SAFE. „Jeśli chodzi o unijną pożyczkę SAFE, zamiast politycznych deklaracji nadal oczekujemy konkretnych odpowiedzi. Nie wiadomo, czy mechanizm warunkowości nie wpłynie na wypłatę kolejnych transz. Nie znamy pełnych warunków finansowania. Nie wiemy również, czy podpisywane obecnie umowy są w pełni zgodne z wcześniejszymi ustaleniami z Komisją Europejską” – napisał szef BBN.

Według niego „coraz wyraźniej widać, że zapowiedzi przeznaczenia »ponad 90 proc.« środków dla polskiego przemysłu zbrojeniowego miały więcej wspólnego z politycznym przekazem niż z rzeczywistymi wyliczeniami”.

Zdaniem Grodeckiego, prezydencki projekt SAFE, który nie budzi takich wątpliwości i gwarantuje suwerenne wydatkowanie środków na bezpieczeństwo państwa, „niestety, został odłożony do sejmowej zamrażarki wyłącznie z powodów politycznych”. „Paradoks polega na tym, że ugrupowanie, któremu Pan przewodzi, dziś promuje rozwiązania bardzo podobne do tych, które wcześniej odrzuciło. Jak widać, ten sam pomysł staje się akceptowalny, gdy zmieni się jego autor” – napisał szef BBN.

Na środowej konferencji szef MON stwierdził, że „dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, w której w oślej ławce siedzą prezydent, PiS i Konfederacja, bo nie chcieli programu SAFE”. „Ja tego nie mogę przemilczeć, nie mogę o tym zapomnieć” – podkreślił.

Z końcem maja zakończyła się pierwsza część podpisywania kontraktów na sprzęt wojskowy w ramach unijnego programu SAFE; do polskich zakładów ma trafić około 120 mld zł na wozy bojowe, artylerię czy sprzęt informatyczny. Kolejnym etapem będą zakupy realizowane wspólnie z partnerami zagranicznymi. (PAP)

wni/ mok/

from/ par/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *