Okazuje się, że Sylwester Suszek rejestrował konwersacje ze swoimi partnerami biznesowymi. "Rzeczpospolita" upubliczniła zapis rozmowy z Rafałem Zaorskim, znanym inwestorem i traderem. Zarejestrowana nocą w Sylwestra 2020 roku konwersacja pomiędzy zaginionym Suszkiem a Zaorskim to ostry obraz wzajemnych oskarżeń o kradzieże idące w miliony, nieudane spekulacje oraz transfer środków poprzez Dubaj.

Rejestracja, której wiarygodność została potwierdzona i która znajduje się w posiadaniu prokuratury, stanowi istotny materiał dowodowy w dochodzeniu dotyczącym nieprawidłowości na platformie Zondacrypto. Sylwester Suszek, niegdyś nazywany „królem kryptowalut”, nagrywał swoich współpracowników, aby – jak sugerują doniesienia medialne – zabezpieczyć się na ewentualność postępowań sądowych.
„Żywcem kradzież” i dubajski kontakt
Z rozmowy datowanej na 31 grudnia 2020 roku wyłania się obraz głębokiego sporu. Suszek otwarcie zarzuca Zaorskiemu zawłaszczenie funduszy: – „To, że mnie obrabowałeś, to znaczy powiedziałeś w Dubaju, że potrzebujesz i odsyłasz, to jest, k…, kradzież. I to była wprost kradzież” – słyszymy na nagraniu. Mowa o dziesiątkach milionów złotych, które miały „zniknąć” z giełdy niedługo po tym, jak Suszek przekazał udziały w BitBay do trzech firm zarejestrowanych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Reklama
Zobacz także
Cały świat na jednym koncie. Ponad 71 tys. instrumentów finansowych (Link afiliacyjny – zarabiamy na prowizji)
Mechanizm Krypto Jam
Zgodnie z ustaleniami „Rzeczpospolitej”, istotną rolę w operacjach odgrywała spółka Zaorskiego – Krypto Jam, która od 2018 roku sprawowała funkcję animatora rynku na BitBayu. Jej celem było zapewnienie płynności bitcoinowi, jednak z zapisów wynika, że środki przeznaczone na ten cel mogły być transferowane na prywatne wydatki i nigdy nie powróciły na platformę. Suszek określa Zaorskiego swoim „największym wierzycielem”, twierdząc, że ten „jest mu winien tyle gotówki, że to nie do opisania”.
Zaorski: „Straciłem dużo, bardzo dużo”
Co ciekawe, na nagraniu Rafał Zaorski nie dementuje oskarżeń o brak zwrotu środków. Przyznaje jednak, że poniósł ogromne straty własnych i powierzonych środków, zapewniając równocześnie, że „rozważa, jak to odrobić” poprzez nowe przedsięwzięcia biznesowe. Te tłumaczenia nie przekonały jednak inwestorów, którzy licznie zgłaszają się do prokuratury, wyliczając swoje straty na 350 mln zł.
Widmo „niebezpiecznych ludzi”
„Rzeczpospolita” uzyskała dostęp także do drugiego, późniejszego nagrania (z kwietnia br.), na którym Zaorski, zapytany o relacje z Suszkiem, potwierdza, że widział „co się dzieje w kuluarach” platformy i kto za nią stoi. – „To są bardzo, naprawdę bardzo groźni ludzie” – oznajmia spekulant, uzasadniając swoją decyzję o wycofaniu się z przedsięwzięcia. Te słowa nabierają szczególnego wydźwięku w kontekście zaginięcia Suszka w marcu 2022 roku oraz trwającego dochodzenia w sprawie jego porwania.
Dla rynków finansowych ta kwestia to bolesne napomnienie o ryzykach związanych z brakiem regulacji sektora kryptoaktywów w Polsce. Podczas gdy ustawa o rynku kryptowalut wciąż oczekuje na rozpatrzenie, inwestorzy pozostali z ogromnymi stratami oraz nagraniami, które ukazują, że za obliczem nowoczesnych technologii skrywały się metody żywcem wzięte z lat 90.
oprac. KWS
