Oddala się wizja redukcji oprocentowania przez amerykański Fed i Europejski Bank Centralny – twierdzi Konrad Soszyński z PZU. Zaznaczył, że szefowie obu organizacji dali do zrozumienia, iż w nadchodzących miesiącach nie należy się spodziewać obniżek.

Jak przypomniał Konrad Soszyński z Biura Analiz Makroekonomicznych PZU, Fed i EBC na posiedzeniach marcowych zachowały dotychczasowy poziom stóp procentowych. Fed utrzymał benchmark lending rate (stopę referencyjną) w przedziale 3,5-3,75 proc., zaś EBC nie zmienił stopy depozytowej (deposit facility), która pozostała na poziomie 2 proc.
„Kluczowym powodem była inflacyjna niepewność banków centralnych, wynikająca z wyraźnego wzrostu cen surowców energetycznych, co jest efektem zaostrzenia napięć na Bliskim Wschodzie. Dodatkowo, prezes Powell wskazywał na zbyt wolny spadek inflacji w USA” – podkreślił analityk PZU. Jak dodał, szefowa EBC Christine Lagarde zaakcentowała odporność europejskiej gospodarki w minionych kwartałach i stabilną sytuację na rynku pracy. Według Soszyńskiego, warto zwrócić uwagę, że w obu bankach decyzje o utrzymaniu oprocentowania na niezmienionym pułapie zapadły niemal jednogłośnie.
Według analityka, prawdopodobieństwo redukcji stóp przez Fed w tym roku jest coraz mniejsze. „Jeżeli do nich dojdzie, to pod koniec roku – co jest zgodne z naszymi przewidywaniami i wyceną rynkową” – zaznaczył przedstawiciel PZU. W odniesieniu do EBC, on także oczekuje stabilizacji stóp w bieżącym roku. „Jednocześnie uważamy za mało prawdopodobne wyceniane przez rynki dwie podwyżki stóp w perspektywie do końca roku. Głównie z uwagi na większe spowolnienie wzrostu gospodarczego, które będzie wynikiem wyższych nakładów na energię i żywność oraz zaburzeń w dostawach surowców” – wskazał.
W ocenie Soszyńskiego, w obliczu potężnego szoku podażowego, z którym mierzy się światowa ekonomia, banki centralne będą musiały dokładnie dostosować swoją funkcję reakcji. „Z jednej strony muszą wziąć pod uwagę negatywne konsekwencje szoku dla wzrostu, a z drugiej utrzymać stabilność oczekiwań inflacyjnych. Spodziewamy się, że komunikacja banków centralnych utrzyma charakter jastrzębi, co jednak nie musi automatycznie pociągać za sobą wzrostu kosztu pieniądza krótkoterminowego” – uważa analityk.
Natomiast stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego, zgodnie z decyzją Rady Polityki Pieniężnej, w marcu zostały zredukowane o 25 punktów bazowych; w konsekwencji stopa referencyjna osiągnęła poziom 3,75 proc. Równocześnie członkowie Rady wypowiadają się o przyszłych cięciach w sposób dość jastrzębi. Przykładowo, członek RPP Ludwik Kotecki 11 marca, zapytany, czy to koniec redukcji stóp procentowych, odparł: „Obawiam się, że to już koniec”. – Wygląda na to, że była to ostatnia obniżka na jakiś czas, być może ostatnia w tym roku – powiedział wówczas Kotecki. (PAP)
jls/ mick/
