Czwarta kolejna sesja na Wall Street zakończyła się triumfem byków giełdowych. W rezultacie, indeksy Nasdaq i S&P500 niemal w całości zniwelowały „grenlandzkie spadki" i ponownie zbliżyły się do rekordowych poziomów. Inwestorzy raz jeszcze przychylnie spoglądali na akcje dużych firm technologicznych.

Indeks S&P500 zakończył poniedziałkową sesję wzrostem o 0,57%, osiągając poziom 6 950,53 pkt. Brakuje mu już tylko 35 punktów do historycznego maksimum sprzed dwóch tygodni. Także Nasdaq w znacznym stopniu odrobił straty poniesione podczas „kryzysu grenlandzkiego”, kiedy to groźba wprowadzenia nowych ceł na 8 państw europejskich wywołała na Wall Street najsilniejsze spadki od października. Owa „korekta” potrwała zaledwie dwa dni.


Inwestorzy zdołali już o tym wszystkim zapomnieć, a rynek akcji powrócił do beztroskiego trybu, który charakteryzował go przez większą część ostatnich lat. Rynek przygotowuje się na nadchodzące raporty kwartalne dużych przedsiębiorstw technologicznych. W tym tygodniu wyniki za IV kwartał zaprezentują Apple, Meta, Microsoft oraz Tesla.
W poniedziałek większość wspomnianych wcześniej firm zyskiwała na wartości. Akcje Apple’a wzrosły o 3%, Mety o 2,1%, a Microsoftu o niemal 1%. Jedynie akcje Tesli zostały przecenione o ponad 3%. Spółka Elona Muska, obok AMD (-3,25%) oraz Intela (-5,7%), stanowiła największy „czerwony punkt” na utrzymanej w zielonych barwach poniedziałkowej mapie rynku.
– Obserwujemy dzisiaj udane transakcje na akcjach spółek technologicznych i komunikacyjnych w oczekiwaniu na wyniki kwartalne największych firm. Wydaje się, że będziemy świadkami ekspansji zysków korporacyjnych w kontekście rozwijającej się gospodarki. Zatem generalnie rzecz biorąc, inwestorzy są ostrożnie optymistyczni i oczekują sezonu wynikowego – tak skomentował poniedziałkową sesję Chris Zaccarelli, główny zarządzający w Northlight Asset Management.
Skazą na tej optymistycznej historii były słabe notowania Intela, który w dniu dzisiejszym stracił ponad 5% po spadku o ponad 14% w piątek. Jest to reakcja nie tyle na bardzo dobre wyniki kwartalne, co na rozczarowujące prognozy finansowe na bieżący kwartał. Należy jednak wziąć pod uwagę fakt, że w ciągu poprzednich kilku miesięcy akcje Intela wzrosły trzykrotnie.
Mimo to, na Wall Street największą uwagę przyciągały metale szlachetne. Dolarowe notowania złota po raz pierwszy w historii przekroczyły próg 5 000 USD/oz. Z kolei srebro rozgrywało zupełnie inną partię, a jego kurs w szczytowym momencie dnia wzrósł o ponad 16%, osiągając nominalny rekord wszech czasów na poziomie 117,69 USD/oz. Jednak do godziny 22:00 biały metal potaniał do 108,27 USD/oz, co oznaczało spadek o aż 8% w porównaniu z historycznym szczytem (ale nadal wzrost o niemal 7% w stosunku do piątkowego kursu odniesienia).
KK
