Czy Wall Street traci blask? Złoto i zagraniczne parkiety wabią inwestorów bardziej niż amerykańskie akcje.

Po dokonaniu bilansu zeszłorocznych rezultatów, amerykańscy inwestorzy muszą skonfrontować się z faktami: rozgrzany rynek akcji w Stanach Zjednoczonych zanotował słabszy okres. W ubiegłym roku tamtejsze indeksy wypadły gorzej nie tylko w porównaniu z wieloma parkietami z innych krajów, ale nawet ze złotem. Analitycy sygnalizują pojawiające się spekulacyjne pęcherze i poszukują okazji w nowatorskich sektorach. Przyglądamy się, o czym dyskutuje się obecnie na Wall Street.

Wall Street w odwrocie? Inwestorzy wolą złoto i rynki zagraniczne od amerykańskich akcji

/ Shutterstock

Ray Dalio: Inwestorzy woleliby posiadać akcje spoza USA niż amerykańskie papiery

Fundusze, którymi zarządza Bridgewater Associates, wygenerowały w minionym roku nadzwyczajną roczną rentowność na poziomie 33 procent – to najwyższy wynik w 50-letniej historii działalności firmy. Pomimo tego założyciel firmy, Ray Dalio, alarmuje, że amerykańskie przedsiębiorstwa technologiczne znajdują się „w początkowej fazie bańki”.

Pomimo tego, w poprzednim roku amerykański rynek akcyjny pozostał w tyle za pozostałymi giełdami, jak również za złotem. Metal szlachetny zyskał na wartości o 60 procent, a brytyjski indeks FTSE 100 prześcignął główne wskaźniki z Wall Street.

– Jest jasne, że inwestorzy byliby bardziej skłonni lokować kapitał w akcje spoza USA niż w amerykańskie papiery wartościowe, podobnie jak preferowaliby obligacje zagraniczne od długu z USA i gotówki – komentuje Ray Dalio.

Zaniepokojenie na rynkach wzbudza słabnący optymizm związany z inwestycjami w AI, napięcia na tle geopolitycznym oraz niejasna przyszłość polityki prowadzonej przez Rezerwę Federalną.

– Niewątpliwie istnieje wiele znaków zapytania odnośnie do polityki Fed i przyszłego wzrostu wydajności – zauważa Dalio. – Najbardziej prawdopodobne jest, że świeżo upieczony prezes Fed oraz FOMC będą przychylni redukcji nominalnych i realnych stóp procentowych, co mogłoby wywołać wzrost cen oraz tworzenie się baniek spekulacyjnych – dodaje inwestor.

Goldman Sachs: Akcje spółek powiązanych z przeciętnym konsumentem są niezwykle atrakcyjne

Amerykańscy stratedzy giełdowi z banku Goldman Sachs wypatrują nowych sił napędowych wzrostu dla rynku akcji, ponieważ dotychczasowy, czyli akcje spółek z sektora AI, zdradza oznaki osłabienia.

„Akcje związane z konsumentami o umiarkowanych zarobkach są wyjątkowo atrakcyjne” – napisali analitycy pod kierownictwem Bena Snidera w notatce dla inwestorów, cytowanej przez Bloomberga.

„Akcje wartościowe (value stocks – red.) będą nadal umacniać się w roku 2026. Konsumenci o przeciętnych dochodach zaobserwują przyspieszenie we wzroście realnych zarobków, co powinno znaleźć odzwierciedlenie w poprawie poziomu sprzedaży” – dodali.

Analitycy szczególnie wysoko oceniają dostawców usług z zakresu opieki zdrowotnej, producentów surowców, jak również producentów artykułów konsumpcyjnych.

Uważają oni jednak, że szczególnie kuszące są przedsiębiorstwa oferujące produkty, które nie należą do kategorii towarów pierwszej potrzeby. Zalicza się do nich luksusowe sklepy oferujące odzież, dodatki i obuwie, producenci artykułów do gospodarstwa domowego, organizatorzy wycieczek lub kasyna.

Wedbush Securities: Sceptycyzm stworzył miejsce dla pozytywnych niespodzianek

Pomimo słabnącego zapału wobec AI, niektóre spółki z tej dziedziny wciąż cieszą się uznaniem. Analitycy z Wedbush Securities, pod przewodnictwem Dana Ivesa, utrzymali optymistyczną rekomendację „outperform” dla Microsoftu, ustalając cenę docelową na poziomie 625 USD.

Zdaniem ekspertów, firma ta jest „głównym zwycięzcą” w walce o pierwsze miejsce w obszarze sztucznej inteligencji.

– Niewiara inwestorów w perspektywy wzrostu Microsoftu w sektorze AI wykreowała przestrzeń dla pozytywnych zaskoczeń – podkreśla Ives. Jego zdaniem przedsiębiorstwo znajduje się „w najkorzystniejszym strategicznym miejscu do wykorzystywania rozwiązań AI”. Analityk dodaje, że aktualna wycena akcji wciąż nie uwzględnia nadchodzącej ekspansji w segmentach chmury obliczeniowej oraz usług powiązanych ze sztuczną inteligencją.

ANZ Group: Trudno będzie dostrzec wpływ inwestycji w wydobycie ropy przed końcem dekady

Interwencja zbrojna USA w Wenezueli, która skutkowała aresztowaniem i przetransportowaniem do Nowego Jorku dyktatora Nicolasa Maduro, spowodowała, że inwestorzy zwrócili uwagę w stronę amerykańskich firm z branży energetycznej. Spodziewają się oni, że te podmioty uzyskają dostęp do pokaźnych rezerw ropy naftowej znajdujących się w tym kraju.

Jednak Australia and New Zealand Banking Group (ANZ Group) przestrzega, że na zyski trzeba będzie zaczekać. Zwiększenie produkcji w Wenezueli może zająć więcej czasu niż zwykle.

„Trudno będzie zaobserwować jakikolwiek wpływ wzmożonych inwestycji w wydobycie ropy naftowej przed końcem dekady, nawet jeśli analiza nowych projektów rozpocznie się bezzwłocznie” – przekonują analitycy.

Decyzje inwestycyjne zapadają najczęściej w okresie od roku do pięciu lat od odkrycia złoża. Pierwsza ropa wydobywana jest na lądzie po upływie kolejnych 12–24 miesięcy, ale na morzu okres ten może wydłużyć się nawet do siedmiu lat.

„Nakłady kapitałowe na konwencjonalne złoża lądowe mogą oscylować w granicach od 10 000 do 30 000 USD na każdą baryłkę wydobywanej ropy dziennie. Oznaczałoby to konieczność poniesienia wydatków rzędu od 10 do 30 mld USD, aby zwiększyć wydobycie o 1 mln baryłek dziennie” – oceniają analitycy. Obecnie Wenezuela wydobywa około 1 mln baryłek dziennie, podczas gdy na przełomie wieków produkcja sięgała 3,5 mln. Eksperci przypominają też o ryzyku związanym z sytuacją polityczną i niepokojami społecznymi w tym regionie.

BofA: Maksymalnie 4 proc. portfela ulokowane w bitcoinie to odpowiedni poziom

Bank of America to jedna z kilku znaczących instytucji finansowych z Wall Street, która oferuje swoim klientom dostęp do rynku kryptowalut. Specjaliści od zarządzania aktywami z tego banku rekomendują jednak zachowanie dużej dozy ostrożności.

– Dla inwestorów szczególnie zainteresowanych innowacjami i akceptujących wyższą zmienność, rozsądna alokacja rzędu od 1 proc. do 4 proc. mogłaby być właściwa – oznajmia Chris Hyzy, dyrektor ds. inwestycji w Bank of America Private Bank.

Jego zdaniem dolna granica tego przedziału jest wskazana dla inwestorów o nastawieniu konserwatywnym, natomiast 4 proc. portfela w kryptowalutach (głównie w bitcoinie) to opcja dla osób, które są w stanie zaakceptować większe ryzyko.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *