Notowania ropy naftowej poszły w górę o blisko 7,5%, a kluczowe indeksy akcji w Azji odnotowały spadki podczas poniedziałkowej sesji porannej. Jest to odpowiedź inwestorów na weekendowe ataki Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran oraz faktyczne zatrzymanie żeglugi tankowców w kluczowej cieśninie Ormuz.

Groźba kryzysu energetycznego wpłynęła negatywnie na giełdę w Tokio. Niedługo po rozpoczęciu handlu Nikkei spadł o 2,35%, a największe straty poniosły linie lotnicze i branża przemysłowa zależna od importu surowców. W dalszej części sesji spadki zmalały do około 1,5%.
Pesymistyczne nastroje ogarnęły cały region. Rozleglejszy indeks MSCI dla akcji z Azji i Pacyfiku (bez Japonii) zniżkował o 0,6%, a parkiet w Korei Południowej stracił 1,0%.
Reklama
Zobacz także
Cały świat na jednym rachunku. Inwestuj na 60 giełdach z całego świata (Link afiliacyjny – zarabiamy na prowizji)
Kapitał kierował się w stronę tak zwanych bezpiecznych przystani – wartość złota wzrosła o ponad 2%, a kurs dolara wzmocnił się w stosunku do większości walut.
„Najbardziej bezpośrednim i odczuwalnym rezultatem dla rynków jest faktyczne zatrzymanie przepływu przez cieśninę Ormuz, co blokuje dostęp do odbiorców dla 15 milionów baryłek ropy dziennie” – stwierdził w notatce dla inwestorów Jorge Leon, dyrektor ds. analiz geopolitycznych w Rystad Energy.
Ropa Brent, po nagłym wzroście na otwarciu o 13% i przekroczeniu poziomu 80 USD, ustabilizowała się później w rejonie 78 USD za baryłkę (wzrost o około 7%). Amerykańska ropa WTI zyskała na wartości o 6,5%, osiągając 71,37 USD.
Najbliższe historyczne porównanie to embargo na ropę z lat 70., które spowodowało wzrost cen o 300%. (…) Przekroczenie wyznaczonego wtedy poziomu, który w dzisiejszych realiach wynosi 90 dolarów, w obliczu obaw o duży spadek podaży wydaje się bardzo prawdopodobne – powiedział Alan Gelder z firmy Wood Mackenzie, cytowany przez Reutersa.
Japonia i inne azjatyckie gospodarki są szczególnie narażone na szok naftowy ze względu na zależność od importu energii.
Sytuacja w cieśninie Ormuz jest nadal bardzo poważna, ponieważ ten szlak odpowiada za transport około 20% światowego handlu ropą naftową i gazem LNG. Z danych platformy śledzącej statki Kpler wynika, że w pobliżu wejścia do Zatoki Perskiej prawdopodobnie uderzono w dwie jednostki, w tym statek transportujący 500 tys. baryłek benzyny z Europy. Pomimo faktu, że w niedzielę grupa OPEC+ zgodziła się na symboliczne powiększenie produkcji o 206 tys. baryłek dziennie, analitycy sygnalizują, że ta decyzja nie wpłynie na ceny, dopóki szlak morski pozostanie niedrożny. (PAP)
krp/ sp/
