Eksperci z Biura Rzecznika Finansowego alarmują przed niebezpieczeństwem niedoubezpieczenia lokalu mieszkalnego lub domu, gdy kwota ubezpieczenia jest mniejsza niż realna wartość odtworzenia lub nabycia nieruchomości. Zaznaczają także, że ochrona przed zalaniem wymaga nierzadko dokupienia osobnej adnotacji.

Biuro Rzecznika Finansowego zaprezentowało przewodnik traktujący o polisach mieszkaniowych. Specjaliści zwrócili uwagę na tzw. niedoubezpieczenie. „To sytuacja, kiedy suma ubezpieczenia jest niższa niż autentyczna wartość odtworzenia domu albo zakupu mieszkania. Może to prowadzić do okoliczności, w której odszkodowanie nie pokryje poniesionych strat” – objaśnili.
Przedstawiciele Rzecznika zaznaczyli, że w przypadku ubezpieczeń nieruchomości kłopot niedoubezpieczenia może wynikać z okoliczności, zwłaszcza w rozległych metropoliach, że wartość domów oraz mieszkań w minionych latach silnie podrożała. Jednocześnie, jak wskazali, suma ubezpieczenia na polisie zawieranej często od dawna u tego samego ubezpieczyciela nie była odpowiednio podwyższona.
Reklama
Zobacz także
Wybrane dla Ciebie: 10% zniżki na szkolne ubezpieczenie NNW, z kodem 02346
Ponadto, zwrócili uwagę, że wielu petentów nabywających ubezpieczenie błędnie przypuszcza, że powódź jest standardowym zagrożeniem w każdej polisie na dom. Niemniej jednak – jak uwypuklili eksperci – w praktyce nierzadko wymaga ona nabycia dodatkowej klauzuli. Co więcej, ubezpieczyciele stosują okres karencji sięgający nawet 30 dni od zawarcia umowy.
Jeśli ubezpieczający nie posiada ochrony od ryzyka powodzi i pod wpływem zapowiedzi ostrzegających przed powodzią lub podtopieniem chciałby się dodatkowo ubezpieczyć w ostatniej chwili, to – jak nadmienili specjaliści – tego rodzaju postępowanie będzie raczej spóźnione i nie zagwarantuje należytej protekcji.
„Corocznie pojawiają się oznaki od osób, które usiłowały dodatkowo się ubezpieczyć w ostatniej chwili, kiedy nadciąga fala powodziowa. Niestety zabezpieczenie przed powodzią zaczyna funkcjonować dopiero po upłynięciu terminu karencji tj. konkretnego czasu od zawarcia porozumienia ubezpieczeniowego np. 30 dni. To niezwykle istotna informacja dla posiadaczy domów położonych na obszarach narażonych zalewami” – wytłumaczyli.
Jak zaakcentowali, ubezpieczenie ruchomości domowych niezmiernie często traktowane jest przez klientów drugorzędnie, pomimo że to właśnie wyposażenie lokalu mieszkalnego lub domu najczęściej ulega zniszczeniu albo kradzieży. Eksperci przypominają, że ruchomości są zwykle obejmowane ochroną w ramach osobnej puli ubezpieczeniowej.
„Klienci często nie są świadomi, że kwota ubezpieczenia ruchomości domowych bywa zbyt mała w odniesieniu do realnej wartości wyposażenia. W następstwie tego nawet przy zasadnej szkodzie odszkodowanie może okazać się niewystarczające na odzyskanie majątku. Praktycznym ruchem jest uaktualnianie tej puli przy każdym wznowieniu umowy, szczególnie gdy kupujemy kosztowny sprzęt lub wyposażenie. To nieskomplikowane działania, które mogą zadecydować o rzeczywistej wysokości odszkodowania” – dodali. (PAP)
fos/ pad/
