Sąd rozpatruje „świadczenie” sędziego pozywającego Trybunał Konstytucyjny. Po nominacji nie wykonywał obowiązków.

We wtorek przed sądem w stolicy wystartował proces zainicjowany przez prof. Krzysztofa Ślebzaka, wybranego do TK w 2015 r., skierowany przeciwko Trybunałowi Konstytucyjnemu w sprawie wypłaty pensji sędziego w stanie spoczynku. To jedyna możliwość, bym po upływie 10 lat mógł ubiegać się o określenie mojej pozycji – oznajmił Ślebzak.

Proces o „emeryturę” sędziego, który pozwał TK,. Po wyborze nigdy nie orzekał

fot. Mateusz Szymański / / Bankier.pl

– Po 10 latach nie doczekałem się niczego i nie mogę być już brany pod uwagę jako kandydat do TK – mówił Ślebzak przed obliczem sądu. Wspomniał, że zgodnie z treścią konstytucji – ponowny wybór do składu Trybunału jest wykluczony.

Z tego względu, jak dopowiedział, rzeczona sprawa „symbolicznie przypieczętowałaby pewien etap życia”. Ślebzak podkreślił, że jego powództwo formalnie odnosi się do stanu spoczynku za jeden miesiąc – listopad 2024 r. Dodał jednak, że cała „sprawa ma istotny wymiar praworządnościowy, gdyż będzie ona wpływała na każdego następnego kandydata do TK”.

Dekada w próżni prawnej

O odrzucenie powództwa wnioskował we wtorek pełnomocnik TK, mec. Bartosz Kałduński. – Istotą sprawy nie jest faktyczna zapłata, lecz uzyskanie oceny statusu powoda przez sąd rejonowy – mówił. Zaznaczył, że „nie ulega wątpliwości, że powód nie objął stanowiska” w TK. Zauważył, że choć formalnie powództwo odnosi się do stanu spoczynku za jeden miesiąc, to „w gruncie rzeczy jest to świadczenie przyznawane dożywotnio”.

Źródła powództwa, które wpłynęło do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia, sięgają wydarzeń sprzed dekady i początku sporu o Trybunał Konstytucyjny.

Za początek kryzysu można uznać dzień 8 października 2015 r., kiedy to Sejm VII kadencji wybrał – w głównej mierze głosami ówczesnej koalicji PO-PSL – pięciu nowych sędziów TK: Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego, Bronisława Sitka, Andrzeja Sokalę oraz właśnie Krzysztofa Ślebzaka. Mieli oni zająć miejsca trzech sędziów, których kadencja kończyła się 6 listopada, oraz dwóch sędziów, których kadencje upływały w grudniu tego samego roku, czyli już w trakcie kolejnej kadencji parlamentu.

Dnia 25 listopada 2015 r. Sejm nowej, VIII kadencji, w którym większość zdobyło Prawo i Sprawiedliwość, uchwalił rezolucje o stwierdzeniu braku mocy prawnej wyboru sędziów TK z 8 października. Dnia 2 grudnia Sejm wybrał zgłoszonych przez PiS: Julię Przyłębską, Piotra Pszczółkowskiego, Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego na sędziów TK. Trzech ostatnich miało zastąpić sędziów, których kadencja wygasła w listopadzie. Rzeczonych pięciu sędziów zaprzysiągł ówczesny prezydent Andrzej Duda.

Dnia 3 grudnia 2015 r. TK – wówczas pod przewodnictwem Andrzeja Rzeplińskiego – orzekł, że poprzedni Sejm VII kadencji wybrał dwóch sędziów TK w sposób niezgodny z ustawą zasadniczą (w miejsce tych, których kadencja dobiegała końca w grudniu); wybór pozostałej trójki (w miejsce tych, których kadencja skończyła się w listopadzie) był z nią zgodny. W tej drugiej grupie znalazł się Ślebzak. TK stwierdził również wtedy, że prezydent ma obowiązek "niezwłocznego" odebrania przysięgi od każdego nowego sędziego.

To dało początek głównej osi sporu o obsadę trzech stanowisk sędziowskich w TK i zajmowanie tych stanowisk przez osoby określane przez ówczesną opozycję, a obecną koalicję rządzącą, jak również przez część prawników, jako trzej „sędziowie dublerzy”, którzy mieli zajmować w TK miejsca uprzednio prawidłowo obsadzone.

Od Xero Flor po „sędziów dublerów”

Problem ten zyskał również wymiar międzynarodowy, kiedy to w maju 2021 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że w sprawie firmy Xero Flor doszło do naruszenia przez Polskę przepisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – prawa do rzetelnego procesu sądowego oraz prawa do sądu ustanowionego ustawą. Firma pozwała Skarb Państwa. Po niepomyślnych orzeczeniach sądów sprawa trafiła do TK, który ją umorzył, a decyzję tę podpisał sędzia Muszyński. Firma wniosła do ETPC zarzut dotyczący składu sędziowskiego, który w TK rozpatrywał jej sprawę. Trybunał w Strasburgu uznał między innymi, że w TK orzekał sędzia, który nie miał do tego uprawnień, i orzekł, że Polska powinna zapłacić firmie 3 tys. 418 euro odszkodowania.

Pozew Ślebzaka przeciwko Trybunałowi Konstytucyjnemu w sprawie wypłaty pensji sędziego w stanie spoczynku został zarejestrowany w wydziale pracy w śródmiejskim sądzie rejonowym w ubiegłym roku. Dziewięcioletnia kadencja Ślebzaka – jak sam wskazywał we wtorek przed sądem – minęła na początku listopada 2024 r.

Spór o moment zaistnienia mandatu sędziego

Do sprawy jeszcze w zeszłym roku dołączył Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek. „Z punktu widzenia zaistnienia mandatu sędziowskiego oraz początku okresu kadencji brak ślubowania nie miał znaczenia” – zaznaczał RPO w swoim pisemnym stanowisku. Dodał, że „brak ślubowania doprowadził do faktycznego uniemożliwienia powodowi objęcia stanowiska, nawiązania stosunku służbowego i wykonywania czynności orzeczniczych”. „Nie pozbawił go jednak konstytucyjnego mandatu sędziowskiego, gdyż fundamentem prawnym tego mandatu była uchwała Sejmu z 8 października 2015 r.” – podkreślał Wiącek.

We wtorek udział w sprawie zadeklarowała również przedstawicielka prokuratury. Po pytaniu ze strony sądu poinformowała jednak, że swoje stanowisko przedstawi na zakończenie procesu.

W związku z koniecznością ustosunkowania się przez stronę pozwaną do pism procesowych, które wpłynęły w ostatnim czasie do sądu, sędzia Adam Pruszyński odroczył rozprawę do 26 maja bieżącego roku. Wtedy możliwe jest, że proces dobiegnie końca.

Sześć nieobsadzonych stanowisk i paraliż publikacyjny

Na przestrzeni ostatniej dekady wieloaspektowy konflikt wokół Trybunału obfitował w rozliczne wątki prawne, polityczne i administracyjne. W końcowym rozrachunku doprowadził do kwestionowania zapadających przed TK orzeczeń przez wielu prawników i polityków.

W uchwale przyjętej jeszcze w marcu 2024 r. Sejm zaakcentował, że „uwzględnienie w działalności organu władzy publicznej rozstrzygnięć TK wydanych z pogwałceniem prawa może być postrzegane jako naruszenie zasady legalizmu przez te organy”. Sejm uznał także, że dwaj obecnie orzekający w TK – Jarosław Wyrembak i Justyn Piskorski – nie posiadają statusu sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Od czasu podjęcia wspomnianej uchwały przez Sejm wyroki TK nie są publikowane w Dzienniku Ustaw. Rząd w uchwale przyjętej w grudniu 2024 r. argumentował, że publikacja w dziennikach urzędowych rozstrzygnięć TK mogłaby skutkować utrwaleniem się kryzysu praworządności. Dodano, że „niedopuszczalne jest ogłaszanie dokumentów, które zostały wydane przez organ nieuprawniony”.

Od drugiej połowy grudnia 2025 r. w Trybunale Konstytucyjnym na 15 stanowisk sędziowskich pozostaje sześć nieobsadzonych. Po tym, jak pod koniec stycznia bieżącego roku Sejm po raz kolejny nie dokonał wyboru kandydatów na sędziów TK zgłoszonych przez klub PiS, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty ogłosił, że procedura wyboru sędziów Trybunału zostanie przeprowadzona na nowo. Tym razem kluby koalicji rządowej mają wskazać kandydatów.

Tymczasem na dzień 10 marca bieżącego roku TK wyznaczył termin rozprawy w sprawie wniosku posłów reprezentowanych przez Marcina Warchoła i Michała Wójcika z PiS, w którym zaskarżone są przepisy odnoszące się do procedury wyboru sędziów TK przez Sejm.

Ślebzak oznajmił we wtorek przed sądem, że jego sprawa ma istotne znaczenie, ponieważ kwestia wyborów sędziów do Trybunału wciąż jest aktualna, w marcu odbędzie się rozprawa w TK i nie można wykluczyć, że „historia zatoczy koło”.

Marcin Jabłoński (PAP)

mja/ par/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *