Około 330 godzin pracy miesięcznie, co oznacza dwa i więcej etaty – taki wymiar pracy wykazał radny Ursusa z ramienia Koalicji Obywatelskiej i jednocześnie koordynator na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Warszawie. Dawid Kacprzyk zawarł takie informacje w swoim oświadczeniu majątkowym. W ciągu roku dzięki temu zarobił 1,6 mln zł. W poniedziałek zrezygnował z przynależności do KO.

Z oświadczenia majątkowego Dawida Kacprzyka wynika, że w minionym roku uzyskał przychód i dochód w wysokości 1 595 932,20 zł z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej, jaką stanowi świadczenie usług medycznych.
Jak poinformował na platformie X przed godziną 17:00 Marcin Kierwiński, szef warszawskich struktur Koalicji Obywatelskiej, Dawid Kacprzyk nie jest już członkiem KO.
Dziś przyjąłem rezygnację Dawida Kacprzyka z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej.
— Marcin Kierwiński (@MKierwinski) June 15, 2026
Lekarz bez specjalizacji zarabiał 130 tys. zł miesięcznie
Jak ustalił dziennik „Fakt”, 28-letni radny był zatrudniony jako koordynator w Warszawskim Szpitalu Południowym. Na tym stanowisku jego obowiązki obejmowały:
- udzielanie pomocy medycznej w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym oraz w ramach Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej;
- prowadzenie szkoleń w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii.
Szpital przedstawił informacje, że lekarz przepracował w sumie 3976 godzin, co daje średnią miesięczną 331 godzin na podstawie umów cywilnoprawnych/kontraktowych. Nie był zatrudniony na umowę o pracę. Aby osiągnąć taką liczbę godzin, musiałby przez cały rok pracować po 11 godzin dziennie bez ani jednego dnia wolnego. W dokumentacji odnotowano jeden ciągły dyżur, podczas którego miał pracować od 11 kwietnia od godziny 8:00 do 15 kwietnia do godziny 8:00, co oznacza, że jego dyżur trwał przez 96 godzin.
NIL: Zarabia więcej niż 99 proc. specjalistów
Okazuje się jednak, że nie powinien był w ogóle pełnić tej funkcji, ponieważ według doniesień „Wyborczej” stanowisko to wymaga posiadania specjalizacji, a idealnie byłoby, gdyby była to medycyna ratunkowa. Marcin Kacprzyk jest w trakcie jej zdobywania, a konkretnie z anestezjologii i intensywnej terapii. Szpital udzielił następującej odpowiedzi – tylko on jako jedyny zgłosił się do konkursu.
– Takie wynagrodzenie, jakie osiąga, otrzymuje mniej niż 1 procent lekarzy specjalistów w Polsce – podkreśla w rozmowie z „Faktem” Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej.
Jest to sytuacja bezprecedensowa, aby lekarz w trakcie specjalizacji, bez ukończonej specjalizacji, uzyskiwał takie dochody. Jak godził wykonywanie swoich obowiązków i czas pracy, w tym szkolenia specjalizacyjnego? Jest to kwestia wymagająca wyjaśnienia – dodaje.
Naczelna Izba Lekarska miała złożyć oficjalne zawiadomienie do zespołu odpowiedzialnego za odpowiedzialność zawodową w tej sprawie. Ten wyznaczy rzecznika dyscyplinarnego, który zajmie się badaniem sprawy.
Warszawski ratusz ogłosił również zamiar przeprowadzenia kontroli w pozostałych placówkach medycznych, takich jak Szpital Praski, Szpital Czerniakowski, Szpital Wolski i Szpital Bielański. Jak zaznacza prezydent miasta Rafał Trzaskowski, w przypadku ujawnienia nieprawidłowości, zostaną wyciągnięte odpowiednie konsekwencje.
Podobne działania podjął Narodowy Fundusz Zdrowia.
Lewica i prawica oburzone jego zarobkami
Całe wydarzenie wywołało oburzenie na scenie politycznej. – Jeśli zsumuje się wszystkie jego etaty i zlecenia, wynika z tego, że ten lekarz praktycznie w ogóle nie odpoczywa. Jak bardzo osoba pracująca od rana do nocy jest w stanie skutecznie pomagać pacjentom? – skomentowała w programie Polsat News Joanna Wicha z ugrupowania Nowa Lewica.
Zjednoczona Partia Ludowa (PSL) zwróciła uwagę na problem niedoboru personelu medycznego, który sprawia, że lekarze mogą negocjować bardzo wysokie stawki, ponieważ szpitale znajdują się w trudnej sytuacji. Konfederacja podnosi alarm, że szpitale przekształcają się w „paśniki” dla osób powiązanych z partiami, a Radosław Fogiel z Prawa i Sprawiedliwości (PiS) argumentuje, że trudno mówić o uczciwym konkursie, gdy istnieją powiązania polityczne, a jednocześnie brakuje środków na diagnostykę i procedury medyczne.
Przypomnijmy, że lekarz pracujący na etacie zazwyczaj zarabia od 9 do 11 tys. zł brutto, a specjalista może liczyć na maksymalne wynagrodzenie w wysokości 20 tys. zł. Średnie wynagrodzenie Kacprzyka przekraczało 130 tys. miesięcznie.
opr. aw
