Podatek od czynności cywilnoprawnych w przypadku transakcji prywatnych od dawna budzi zastrzeżenia. Specjalista sugeruje, że zamiast drobnej modyfikacji regulacji, warto rozważyć jego uchylenie lub pokaźne zwiększenie progu zwolnienia.

Zapowiadane podwyższenie progu zwolnienia z podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) w przypadku sprzedaży ruchomości z 1 tys. zł do 3 tys. zł może zredukować najbardziej kłopotliwe sytuacje związane z obciążeniem podatkiem transakcji między osobami fizycznymi.
Według Piotra Juszczyka, głównego doradcy podatkowego inFakt, zmiana jest konieczna, lecz nie rozwiązuje zasadniczych problemów struktury tego podatku w odniesieniu do rynku wtórnego.
"Dawny" przepis sprzed dwudziestu lat
Obecne przepisy stanowią, że nabywca jest zobowiązany uiścić PCC w wysokości 2 proc., jeśli wartość kupowanej rzeczy ruchomej przekracza 1 tys. zł. Ten pułap pozostaje niezmienny od ponad dwóch dekad. Jak podkreśla Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy w inFakt, w aktualnych warunkach rynkowych oznacza to, że opodatkowaniu podlega wiele zwykłych, codziennych transakcji zawieranych między osobami prywatnymi.
– W praktyce PCC obejmuje dziś nabycie używanego smartfona, roweru lub sprzętu AGD. Są to transakcje, które trudno uznać za wydarzenia o znaczącym ciężarze fiskalnym – zauważa ekspert.
Podatek ten obciąża kupującego, który w terminie 14 dni od zawarcia umowy powinien złożyć deklarację PCC-3 i uregulować należność. Jednakże w praktyce wiele osób nie ma świadomości takiego obowiązku.
– W rezultacie przepis funkcjonuje w dużej mierze formalnie, a faktyczna ściągalność podatku pozostaje ograniczona – ocenia Juszczyk.
System jest mało efektywny
Według eksperta aktualna forma przepisów nie jest pożądana ani dla podatników, ani dla administracji skarbowej. Kupujący często nie są świadomi potencjalnego obowiązku podatkowego, co generuje ryzyko niezamierzonego powstania zadłużenia. Z kolei urząd skarbowy musi obsługiwać bardzo drobne płatności.
Jak zaznacza Juszczyk, podniesienie progu zwolnienia do 3 tys. zł częściowo uporządkuje tę sytuację, ponieważ lepiej odzwierciedla realną wartość typowych transakcji na rynku wtórnym. Aczkolwiek zmiana nie oznacza, że problem zniknie. Nadal opodatkowane pozostaną liczne zakupy z drugiej ręki, zwłaszcza droższy sprzęt elektroniczny, sportowy lub elementy wyposażenia domu.
Rynek wtórny się rozwija, obowiązek podatkowy bywa ignorowany
Ekspert zaznacza, że w rzeczywistości obowiązek zapłaty PCC bywa ignorowany, zwłaszcza w przypadku transakcji zawieranych za pośrednictwem serwisów ogłoszeniowych. W takich okolicznościach aspekty formalne często są bagatelizowane. Jednocześnie administracja skarbowa zyskuje coraz więcej narzędzi do obserwowania sprzedaży w internecie. Regulacje wynikające z unijnej dyrektywy DAC7 umożliwiają raportowanie części transakcji realizowanych za pośrednictwem platform cyfrowych.
– Z teoretycznego punktu widzenia fiskus mógłby w ramach działań sprawdzających weryfikować także obowiązek uiszczenia PCC. Pojawia się jednak pytanie, czy prowadzenie procedury w przypadku podatku rzędu 200 zł ma uzasadnienie ekonomiczne. Taka kwota pojawiłaby się przykładowo przy nabyciu rzeczy o wartości 10 tys. zł – wskazuje Juszczyk.
Wysokie koszty obsługi PCC
Dyskusja o zmianie progu zwolnienia wpisuje się w szersze pytanie o zasadność utrzymywania PCC w odniesieniu do prywatnych umów sprzedaży ruchomości. Jak wskazują dane, w 2022 r. wpływy z PCC wyniosły ok. 4,1 mld zł, natomiast koszt obsługi tego podatku sięgnął 2,7 mld zł. Jednakże spora część wpływów pochodzi z PCC pobieranego przy nabyciu nieruchomości, który jest automatycznie rozliczany przez notariuszy.
– Gdyby wyłączyć z tej kwoty transakcje dotyczące nieruchomości, mogłoby się okazać, że opodatkowanie sprzedaży ruchomości ma bardzo ograniczone znaczenie fiskalne – ocenia Juszczyk.
Zwolnienie z podatku do 10 tys. zł?
Zdaniem eksperta podniesienie progu zwolnienia do 3 tys. zł należy postrzegać raczej jako pragmatyczną korektę regulacji, a nie rozwiązanie problemu systemowego.
– Zmiana ogranicza najbardziej rażące absurdy obecnych regulacji, ale ich nie usuwa. Rynek wtórny będzie się nadal rozwijał, a PCC pozostanie dla wielu osób pewnego rodzaju pułapką podatkową – podkreśla Juszczyk.
Dlatego, według doradcy podatkowego, warto przeanalizować dalej idące rozwiązania, takie jak całkowite zniesienie PCC przy sprzedaży ruchomości między osobami prywatnymi lub znaczące podwyższenie progu zwolnienia, np. do 10 tys. zł.
