Pekin utrudnia wspominanie 4 czerwca 1989 r., blokując nawet wstęp na cmentarze, lecz KPCh stoi przed nowym wyzwaniem – milczącym protestem młodego pokolenia. W 37. rocznicę stłumienia studenckich demonstracji, chińscy studenci odchodzą od konfrontacji na rzecz całkowitego wycofania się z systemu, określanego jako „leżenie plackiem”.

Data 4 czerwca 1989 roku zapisała się jako krwawy finał studenckiego zrywu prodemokratycznego, jednak ówczesne masowe demonstracje były przede wszystkim napędzane przez głęboki kryzys ekonomiczny. Młodzież tamtych lat na ulice wypędził gniew na urzędniczą korupcję oraz galopującą inflację, która w 1988 roku sięgnęła 18,8 proc., drastycznie pogarszając jakość życia. Studenci wówczas wierzyli, że otwarta konfrontacja wymusi na partii ustępstwa i zapewni im bezpieczną przyszłość.
W nocy z 3 na 4 czerwca 1989 roku armia chińska otworzyła ogień do tysięcy manifestujących w Pekinie. Władze komunistyczne Chin nigdy nie przyjęły odpowiedzialności za te działania i bezwzględnie tłumią wszelkie publiczne dyskusje na ten temat. Według niezależnych szacunków, ofiarami śmiertelnymi padło wówczas od kilkuset do nawet kilku tysięcy osób.
Fenomen „tang ping” paraliżuje Chiny
Po trzech dekadach nieformalne porozumienie społeczne – dobrobyt i stabilność w zamian za polityczną lojalność – przestaje funkcjonować. Pomimo znaczących inwestycji Pekinu w robotykę, czystą energię i pojazdy elektryczne, a także budowania silnej pozycji eksportowej kraju, sektory zaawansowanych technologii nie są w stanie zaabsorbować rekordowej liczby absolwentów uczelni wyższych. Według danych ministerstwa edukacji, każdego roku na rynek pracy wchodzi blisko 12 milionów absolwentów. Wielu z nich, zamiast angażować się w wyścig szczurów, preferuje udział w zjawisku zwanym „leżeniem plackiem” (tang ping) lub „pozwalaniem sobie na gnicie” (bailan), które oznacza rezygnację z narzuconych ambicji życiowych.
– Widzę dwa główne powody tej sytuacji – wyjaśnia PAP 30-letni pracownik działu rekrutacji z Pekinu, prosząc o zachowanie poufności. – Po pierwsze, (…) wartości wyznawane przez młodych ludzi są dzisiaj bardziej zróżnicowane. Nie postrzegają już tradycyjnego sukcesu ani nieustannego wysiłku jako jedynego celu życiowego. Wolą koncentrować się na sobie i podążać ścieżką, która mniej obciąża ich organizm. W obliczu presji społecznej nie wybierają wyrażania swoich żądań. Wolą pozostać we własnym świecie, „leżeć plackiem” lub robić to, co sprawia im przyjemność – dodaje.
Jako drugi istotny czynnik, rozmówca PAP wymienia czynniki makroekonomiczne. – Szybkie zmiany demograficzne, trudny cykl gospodarczy, obecna sytuacja na rynku pracy oraz globalne niepokoje znacząco zwiększają presję. Czasami osobiste zaangażowanie lub zgłaszane postulaty (np. dotyczące warunków pracy – PAP) po prostu nie przynoszą żadnych rezultatów, a wręcz stają się nieistotne. Z tego powodu część młodych ludzi wybiera milczenie i decyduje się więcej nie zabierać głosu – konkluduje.
Cenzura usuwa dane o bezrobociu, młodzież reaguje apatią
Problem na dużą skalę odzwierciedlają twarde dane. Gdy w czerwcu 2023 roku stopa bezrobocia wśród młodzieży (w wieku 16-24 lata) osiągnęła rekordowe 21,3%, państwowy urząd statystyczny tymczasowo wstrzymał publikację tych danych. Po modyfikacji metodologii, wskaźnik ten formalnie zmalał, by w sierpniu 2024 roku ponownie wzrosnąć do poziomu 18,8%. Dyskusje dotyczące braku perspektyw ekonomicznych i trudnych warunków życia absolwentów uczelni są przez współczesną cenzurę usuwane z sieci z podobną bezwzględnością, jak niegdyś pamięć o wydarzeniach z 4 czerwca 1989 roku.
Dla władz komunistycznych fizyczna kontrola nad pamięcią historyczną nadal pozostaje priorytetowym celem.
Jak poinformował w środę portal Radia Wolna Azja (RFA), przed tegoroczną rocznicą pekińskie Biuro Bezpieczeństwa Publicznego po raz pierwszy od ponad trzech dekad całkowicie zakazało członkom organizacji Matki z Tiananmen, skupiającej rodziny ofiar z 1989 roku, wstępu na cmentarz Wan’an w celu uczczenia pamięci zmarłych bliskich. 88-letnia Zhang Xianling, której syn zginął w trakcie pacyfikacji, przekazała RFA, że grupie odmówiono nawet możliwości odczytania tekstów upamiętniających.
Siły bezpieczeństwa mogą zamykać bramy nekropolii i usuwać symbole z internetu, jednak nie są w stanie poradzić sobie z apatią, którą wykazuje młode pokolenie.
Z Pekinu Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ akl/
