Rekordowa liczba pasażerów, ale zyski maleją – najnowsze dane opublikowane przez Wizz Air wyraźnie uwidaczniają wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie na wyniki przewoźnika. Potwierdza to również decyzję o wstrzymaniu publikacji prognoz finansowych, uzasadnianą „ograniczoną przewidywalnością sytuacji”.

Notowany na giełdzie w Londynie Wizz Air odnotował zysk operacyjny w wysokości 139,7 mln euro za rok obrotowy zakończony w marcu, co stanowi spadek o ponad 16 procent w porównaniu do poprzedniego roku. Anulowane trasy na Bliski Wschód, Cypr i do Tel Awiwu kosztowały węgierskiego przewoźnika 50 mln euro. Roczny zysk netto Wizz Aira praktycznie się rozpłynął, redukując się rok do roku ze 213,9 mln euro (184,6 mln funtów) do zaledwie 1,3 mln euro (1,1 mln funtów).
Koszty związane z personelem i konserwacją starszych jednostek obciążają Wizz Air
Wyniki finansowe przewoźnika obciążyły również jednorazowe wydatki poniesione w tym samym okresie, takie jak koszty związane z eksploatacją i naprawami wynikającymi z wycofywania starszych samolotów oraz przyjmowania nowych. Dodatkowo, wydatki na personel wzrosły o 16 procent.
W bieżącym roku podjęliśmy serię strategicznych decyzji, które zapewnią firmie długoterminową odporność i konkurencyjność. Był to właściwy kierunek, ponieważ nasza strategia okazuje się skuteczna zarówno w stabilnym otoczeniu, jak i w okresach dużej zmienności, jakiej doświadcza branża lotnicza w ostatnich tygodniach – podkreślał dyrektor generalny Wizz Air, József Varadi.
Czytaj również
Koniec trybu samolotowego? Wizz Air rzuca wyzwanie rynkowi, a Ryanair liczy koszty
Szef Ryanaira zapowiadał ich upadek. Wizz Air ratuje letnią siatkę połączeń
Linia lotnicza zapewniła również inwestorów, że postawiła sobie za cel zwiększenie atrakcyjności oferty letniej poprzez poszerzenie sieci połączeń o alternatywne destynacje do Hiszpanii, Włoch, Chorwacji czy Albanii.
Wygląda na to, że przepowiednie szefa konkurencyjnego Ryan Air, Michaela O’Leary’ego, który przewidywał upadek Wizz Air na jesieni, są jeszcze dalekie od spełnienia. „Mogą mnie pozwać, ale nie będą mieli na to czasu” – stwierdził.
Do tego dochodzi rezygnacja z marzeń o lotach długodystansowych. Rok po zakupie samolotów Airbus, linia lotnicza przyznaje się do błędu i drastycznie redukuje zamówienia, nie wiedząc, co począć z maszynami, które już znajdują się w jej flocie.
Jednak według analityków, przewoźnik może nie uniknąć podwyżek cen biletów, podobnie jak miało to miejsce w przypadku innych firm lotniczych.
opr. aw
