Awantura o jaja z klatek. Dino wraca do „trójek”, reszta sieci mówi „nie”

Mimo postanowienia sieci Dino o ponownym wprowadzeniu do oferty jaj z chowu klatkowego, inne czołowe sieci sklepów utrzymują swoje deklaracje o całkowitym zastąpieniu jajek oznaczonych numerem „trzy” alternatywami z wolnego wybiegu lub ściółkowego. Hodowcy drobiu ostrzegają, że taka zmiana może przełożyć się na wzrost cen widocznych na sklepowych półkach.

Awantura o jaja klatkowe. Dino przywraca "trójki", reszta sieci mówi "nie"

fot. Christina Patricya / / Shutterstock

Od kilku lat czołowe sieci handlowe w naszym kraju sukcesywnie usuwają z oferty jaja pochodzące z chowu klatkowego. Takie kroki podjęły między innymi Biedronka, Lidl, Netto, Kaufland, Aldi oraz Polomarket. Dino Polska również zapowiedziało wycofanie jajek z grupy „trzy” do końca 2025 roku, jednak w maju bieżącego roku, z uwagi na sytuację podażową na rynku, sieć zdecydowała o tymczasowym wznowieniu ich sprzedaży.

Dino Polska odnotowuje trudności na polskim rynku jaj, które są spowodowane kolejnymi ogniskami ptasiej grypy oraz zakłóceniami w łańcuchach dostaw. W świetle powyższego, w celu zagwarantowania pełnej dostępności jaj po cenach akceptowalnych dla klientów, sieć podjęła decyzję o czasowym wprowadzeniu do oferty w 2026 r. jaj od kur z chowu klatkowego” – przekazała spółka w oficjalnym komunikacie.

Po informacji o powrocie jajek z chowu klatkowego do sklepów Dino, pozostali znaczący gracze na tym rynku – w tym Kaufland, Aldi, Netto, Lidl oraz Biedronka – opublikowali oświadczenia potwierdzające utrzymanie ich postanowień o całkowitym wyeliminowaniu jaj klatkowych ze sprzedaży, uzasadniając to potrzebą poprawy warunków bytowych dla kur niosek.

Sprzeciw sieci handlowych wobec klatek a rzeczywistość rynkowa

Decyzję Dino pozytywnie ocenia Krajowa Federacja Hodowców Drobiu i Producentów Jaj (KFHDiPJ), która reprezentuje fermy odpowiadające za znaczną część krajowej produkcji jaj. Według tej organizacji, dyskusja na temat chowu klatkowego skupia się przede wszystkim na aspektach wizerunkowych, ignorując przy tym ekonomiczne konsekwencje dla rynku i konsumentów.

– Obecnie kluczowe znaczenie mają stabilność cen, dostępność produktu oraz rzeczywisty wybór dostępny dla konsumenta. Wyeliminowanie najtańszej kategorii jaj z ofert sklepowych może skutkować nie tylko podwyżką cen samych jaj, ale także produktów, w których są one wykorzystywane – od wypieków i makaronów, po cukiernicze wyroby i gotowe dania – powiedział PAP prezes KFHDiPJ Paweł Podstawka.

Podkreślił, że ponad 60 proc. jaj produkowanych w Polsce pochodzi obecnie z chowu klatkowego. Według przedstawicieli branży, szybkie porzucenie tego systemu wymaga inwestycji rzędu dziesiątek milionów złotych, które hodowcy finansują głównie ze środków własnych.

Przystosowanie obiektu dla około 10 tysięcy kur niosek może wiązać się z kosztem około 1,24 miliona złotych. W przypadku większych ferm kwoty te są znacznie wyższe. Jednocześnie producenci nie dysponują jasno sprecyzowanym i powszechnie dostępnym systemem finansowania takiej transformacji – zaznaczył Podstawka.

Sektor drobiarski reaguje na bojkot ze strony sieci handlowych

Przemysł drobiarski zwraca również uwagę na kwestie bezpieczeństwa biologicznego w kontekście pojawiania się kolejnych ognisk grypy ptaków. Zgodnie z danymi Głównego Inspektoratu Weterynarii, jedynie w pierwszych czterech miesiącach 2026 roku w Polsce z powodu wysoce zjadliwej grypy ptaków (HPAI) padło około 3,5 miliona kur niosek. Dla porównania, w całym 2025 roku liczba ta wynosiła 5,45 miliona, a w 2024 roku – 1,7 miliona.

Jak zaznacza KFHDiPJ, systemy chowu klatkowego stanowią integralną część legalnej i nadzorowanej produkcji żywności w Unii Europejskiej. W obliczu narastającego ryzyka epizootycznego, odgrywają one istotną rolę w zapewnieniu ciągłości dostaw i stabilności rynku. Według prezesa Federacji, sieci handlowe mogą ponownie rozpocząć sprzedaż jaj z chowu klatkowego.

– Dyskusja na temat jaj z chowu klatkowego nie powinna ograniczać się wyłącznie do emocjonalnych sloganów. Decyzja jednej z sieci nas nie zaskakuje, ponieważ jest ona racjonalna – ocenia prezes KFHDiPJ.

Dino Polska jest właścicielem jednej z największych sieci sklepów w kraju. Według danych spółki, na koniec marca 2026 roku sieć zarządzała 3094 placówkami. (PAP)

masz/ mick/

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *