ZUS i zaległości firm. Rozłożenie na raty nie redukuje długu przedsiębiorstw.

Przedsiębiorstwa mające zaległości wobec ZUS regularnie przekazują dziesiątki tysięcy złotych w ramach porozumienia z instytucją, lecz ich zobowiązanie pozostaje w zasadzie na tym samym poziomie, informuje Wyborcza.biz. Okazuje się, że odpowiedzialny jest za to mechanizm, który pozwala Zakładowi na pobieranie opłat od porozumień z dłużnikami i przedłużanie ich w zasadzie w nieskończoność. Wszystko odbywa się zgodnie z przepisami, choć – jak zaznaczają specjaliści – taki system działa na niekorzyść firm, które chcą zlikwidować zobowiązania z tytułu niezapłaconych składek.

Płacą ZUS tysiące złotych, a dług ani drgnie. Przedsiębiorcy w ratalnej pułapce

fot. Elzbieta Krzysztof / / Shutterstock

Układ z ZUS nie zmniejsza długu

Wyborcza.biz prezentuje przypadek pani Marii, która prowadziła działalność gospodarczą z mężem przez ponad dwie dekady i po jego śmierci popadła w kilkuset tysięczny dług, który chciała spłacić w ratach. Zaległość wynosiła około 350 tys. zł, ZUS jednak zaproponował jej 11 rat po blisko 3,6 tys. zł i ostatnią ratę na ponad 310 tys. zł. Kobieta od początku sygnalizowała, że nie da rady uregulować tak pokaźnej kwoty w jednym miesiącu, usłyszała jednak, że w razie trudności podpisze aneks, a następnie kolejny — i tak bez końca. Zawarcie ugody z Zakładem było jedynym wyjściem, aby uniknąć egzekucji komorniczej, a w przypadku przedsiębiorstw ubiegających się o zamówienia publiczne – umożliwiało uczestnictwo w przetargach (w takich przypadkach wymagane jest zaświadczenie o braku zaległości w opłacaniu składek).

W przypadku pani Marii, jak i innych przedsiębiorców, okazało się, że struktura umów ratalnych z ZUS-em spowodowała, że po kilku latach spłacania zadłużenie prawie się nie zmieniało pomimo wysokich wpłat zgodnie z umową. Zakład rozkładał należność tylko na 12 rat, z czego 11 było bardzo niskich, a ostatnia była równa pozostałej części długu (tzw. rata balonowa), zezwalając na aneksowanie umów na kolejny rok. Problem firm, które narzekają na brak redukcji zadłużenia wobec ZUS, wynikał zarówno z umów, jak i dodatkowej daniny, którą instytucja pobierała od każdej umowy i aneksu.

Opłata prolongacyjna, czyli pułapka na zadłużone firmy

Zgodnie z przepisami za rozłożenie długu na raty ZUS ma prawo pobrać opłatę prolongacyjną, która w uproszczeniu stanowi około 50% ustawowych odsetek za zwłokę obowiązujących w dniu zawarcia umowy. Dodatkowa kwota do zapłaty jest wyliczana od wysokości zadłużenia, które podlega porozumieniu z Zakładem, i może (a tak się dzieje za każdym razem) być ustalona dla każdego następnego aneksu.

To właśnie ten mechanizm sprawia, że przedsiębiorcy wpłacają dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych, a ich dług utrzymuje się na zbliżonym poziomie. Pani Maria uiściła już blisko 150 tys. zł samych opłat prolongacyjnych, a jej zadłużenie wciąż wynosi 350 tys. zł. Spółka z Poznania w ciągu trzech lat wpłaciła ponad 150 tys. zł prowizji, a kapitał zmniejszył się jedynie minimalnie. Doktor Łukasz Wacławik z wydziału zarządzania krakowskiej AGH określa to mianem "rolowania długu" i wepchnięciem zadłużonych firm w spiralę długów zamiast wsparcia ze strony urzędników.

Problemy przedsiębiorców nie są jednostkowe

Do biura radcy prawnego Katarzyny Kalaty zgłosiło się już kilkanaście firm i osób prowadzących działalność gospodarczą. Wszyscy relacjonują podobny schemat: regularne wpłaty, kolejne aneksy i brak rzeczywistego zmniejszenia kapitału. Wśród nich jest pan Jakub, który z początkowej kwoty 70 tys. zł wpłacił 19 tys., ale ZUS nadal wskazuje całą kwotę do uregulowania.

Spółka z Warszawy w ciągu roku oddała około 75 tys. zł, ale jej zadłużenie wciąż wynosi blisko 550 tys. zł. Do tego doliczono kolejne opłaty prolongacyjne — najpierw około 20 tys. zł, potem 40 tys. zł, a następnie 63 tys. zł. Podobnie przedstawia się sytuacja spółki z Poznania, która pomimo wpłat i trzech lat układów ratalnych nadal ma do spłacenia około 350 tys. zł.

Eksperci: „Raty balonowe” przeczą intencji ustawodawcy

Katarzyna Kalata zaznacza, że wszystkie sprawy łączy brak realnej redukcji długu. Płatnicy uiszczają raty i opłaty prolongacyjne, ale kapitał pozostaje praktycznie bez zmian, w związku z czym zadłużenie jest przedłużane, a dodatkowe koszty rosną z każdym kolejnym aneksem. Eksperci zwracają uwagę, że konstrukcja układów ratalnych powinna uwzględniać możliwości płatnicze dłużnika, a planowanie spłaty w taki sposób, który od razu zakłada niemożność uregulowania ostatniej raty, może naruszać ustawowy obowiązek uwzględniania sytuacji finansowej płatnika.

Dr Tomasz Lasocki, specjalista od ubezpieczeń społecznych z Politechniki Warszawskiej, zwraca uwagę, że dłużnik powinien liczyć się z opłatą prolongacyjną, ponieważ wynika ona z przepisów i stanowi element systemu ulg, ale organ sporządzający plan spłaty musi zadbać o to, aby był on realny i prowadził do wspólnego celu: zasilenia Funduszu Ubezpieczeń Społecznych należnymi składkami oraz umożliwienia dłużnikowi wyjścia z zadłużenia. Zdaniem eksperta ostatnie raty (balonowe – przyp. red.), które są niemożliwe do zapłacenia, są w sprzeczności z zamiarem ustawodawcy, a posiadanie długu wobec państwa nie ogranicza praw, które przysługują obywatelowi.

Przemysław Hinc, doradca podatkowy i prezes PJH Doradztwo Gospodarcze, zaznacza, że w przypadku zaległości z tytułu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych nie istnieje ustawowy limit liczby rat, w związku z czym to ZUS decyduje o ich ilości oraz czasie spłaty, ale tym samym przedsiębiorcy są w pełni zależni od decyzji urzędników. Ekspert podkreśla, że ZUS ma prawo pobierać opłatę prolongacyjną i jest to zasadne, ponieważ brak takiej opłaty mógłby zachęcać do opóźniania płatności, ale osoby, które chcą pozbyć się długów, powinny mieć realną możliwość ich uregulowania.

Redakcja Wyborcza.biz poprosiła ZUS o wytłumaczenie, dlaczego umowy ratalne zawierane są tylko na rok i od każdej nalicza się prowizje, ale odpowiedzi nie otrzymała. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej także do tej pory nie skomentowało sprawy, wcześniej jednak zaznaczało, że za decyzje w sprawie ubezpieczeń społecznych odpowiada ZUS, a resort nie ma możliwości zmiany jego postanowień.

Oprac. AD

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *