Cztery chińskie agencje rządowe powołały zespół śledczy w celu analizy doniesień o obecności szkodliwego formamidu w artykułach higienicznych dla niemowląt – podały w poniedziałek ogólnokrajowe media. Władze zapowiedziały podjęcie działań prawnych oraz niezwłoczne opublikowanie wyników prowadzonego dochodzenia.

Kwestię tę nagłośnił w ubiegłym tygodniu dziennik ekonomiczny „Economic Information Daily”. Gazeta ujawniła, że zleciła badania laboratoryjne w następstwie zgłoszeń od rodziców, których pociechy doświadczały nawracających, silnych odparzeń i zmian skórnych. Zgodnie z publikacją, w artykułach higienicznych trzech powszechnie znanych marek — Huggies (należącej do amerykańskiego giganta Kimberly-Clark) oraz chińskich Babycare i Bibabebe — zidentyfikowano obecność formamidu.
Formamid jest substancją o wysokiej toksyczności, zaklasyfikowaną w Unii Europejskiej jako substancja szkodliwa dla reprodukcji. Długotrwałe wchłanianie jej przez skórę może skutkować chronicznymi uszkodzeniami wątroby, nerek oraz systemu rozrodczego. W Państwie Środka obowiązuje zakaz dodawania jej do wyrobów kosmetycznych, jednakże krajowa norma dotycząca produkcji pieluszek dla dzieci nie wymaga obowiązkowego testowania pod kątem obecności tej substancji w finalnych produktach.
Podejrzani producenci stanowczo odrzucają wysuwane oskarżenia. Jak przekazał w niedzielę oficjalny dziennik „Global Times”, trzy wspomniane firmy opublikowały w weekend wyniki „niezależnych, zewnętrznych analiz”, w tym zgodnych z restrykcyjnymi normami UE REACH, które według nich dowodzą, że formamid w ich artykułach jest „niewykrywalny”.
Firma Babycare dodatkowo poinformowała o zgłoszeniu sprawy organom ścigania, zarzucając mediom kolportowanie „fałszywych informacji”. Huggies zadeklarował natomiast pełną współpracę z lokalnymi jednostkami nadzorczymi, które już zainicjowały niezależne inspekcje i pobieranie próbek z zakładów produkcyjnych oraz placówek handlowych.
Wokół materiału dowodowego zgromadzonego przez dziennikarzy wybuchła kontrowersja. Chińskie Stowarzyszenie Przemysłu Papierniczego zarzuciło gazecie nieprofesjonalizm, a jedna z cytowanych placówek badawczych opublikowała oświadczenie, w którym zdementowała, jakoby przeprowadzała badania powiązujące pieluszki z wynikami analiz krwi dzieci. Jednakże autor śledztwa nie wycofał się ze swoich zarzutów – opublikował nagrania dźwiękowe sugerujące, że eksperci medyczni zaprzeczyli własnym ustaleniom pod „znaczną presją”.
Zakres i dynamika reakcji chińskich władz – w tym błyskawiczne zaangażowanie aż czterech resortów, takich jak ministerstwo przemysłu i komisja zdrowia – są bezpośrednim odzwierciedleniem wrażliwości chińskiego społeczeństwa na kwestię bezpieczeństwa produktów przeznaczonych dla najmłodszych. W świadomości konsumentów w ChRL wciąż żywe są traumatyczne wspomnienia po tragicznym skandalu z 2008 roku, kiedy to po spożyciu mleka w proszku dla niemowląt zanieczyszczonego przemysłową melaminą zmarło sześcioro dzieci, a stan zdrowia 300 tysięcy uległ pogorszeniu.
Z Pekinu Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ mal/
