Sejm zamawia: pół kilo kartofli na każdego posła.

Dwa kolejne lata w parlamencie rysują się obficie. Zostały złożone już zlecenia na dostawy produktów do sejmowych lokali gastronomicznych. Parlamentarzyści będą mieli spory wybór: od mięsa wieprzowego po japońskie specjały.

Pół kilograma ziemniaków na głowę posła. Tak zamawia jedzenie Sejm

fot. Adam Chelstowski / / FORUM

W ujawnionych na stronach rządowych dokumentach przetargowych dotyczących dostaw żywności najbardziej obszerną pozycję stanowią mięsa. Biorąc pod uwagę ilość, można przypuszczać, że wśród polityków nie ma wielu wegetarian. Wśród zamawianych produktów znajdują się:

  • wołowina: antrykoty, rostbefy, bitki wołowe, podgardle i języki,
  • wieprzowina: boczki, karkówki, polędwiczki, golonki, żeberka,
  • drób: kurczaki w całości, ale też filety, podudzia, skrzydełka, indyki i kaczki.

Spis obejmuje także szeroki asortyment wędlin, takich jak szynka dojrzewająca, polędwice, ale nie brakuje także parówek. 

W specyfikacji zamówienia wyraźnie zaznaczono, że "powierzchnia mięsa powinna być klarowna, gładka, bez śladów krwi", a termin ważności nie może być krótszy niż połowa terminu ustalonego przez producenta. 

I dla miłośników jarzyn coś się znajdzie

Oczywiście w zamówieniu Sejmu występuje całkiem znaczna ilość ziemniaków: 26 tys. kg obranych ręcznie, 5,1 tys. kg ziemniaków uformowanych w kulki,  2,5 tys. młodych obranych ręcznie, 750 kg grillowych w łupinach, 750 kg młodych grillowych, 750 kg słodkich ziemniaków i 45 kg ziemniaków o fioletowym miąższu. Sejm w pierwszej połowie 2026 roku będzie prowadził obrady przez 40 dni, a zlecenie na ziemniaki dotyczy dwóch lat, zatem bez trudu można wywnioskować, że na parlamentarzystę na dzień obrad przypada 0,48 kg kartofli

W zamówieniu znalazły się również inne podstawowe warzywa, takie jak marchew, kapusta, cebula i buraki. Nie oznacza to jednak, że politycy nie będą delektować się bardziej nietypowymi smakami. Zamówiono m.in. świeże zioła, mango, owoce awokado, owoce granatu i ananasy. 

Dla niektórych zaskoczeniem mogą być glony nori, tofu, oliwy smakowe, ryż czerwony czy też daktyle. 

Bez obaw, to obojętne dla budżetu

– Końcowa wartość zamówienia nie została jeszcze ustalona – oznajmiła "Faktowi" Kancelaria Sejmu. Jednak "nadrzędną regułą w tego rodzaju postępowaniach na potrzeby sejmowych punktów gastronomicznych jest ich brak wpływu na budżet". Koszt ten ma być rzecz jasna wliczony w cenę dań sprzedawanych w obrębie parlamentu. Co warto zauważyć, wszyscy ponoszą tam pełne koszty. 

opr. aw

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *