Producenci irlandzkiej whiskey alarmują, że bez ingerencji władz cała gałąź przemysłu doświadcza poważnych trudności. Przyczyną są powiększające się wydatki na energię, zmiany kursów walut oraz amerykańskie opłaty celne, które dotykają eksport na istotny rynek.

Louise McGuane, twórczyni brandu whiskey JJ Corry z regionu Clare, stanowczo twierdzi: branża zmaga się z „bezprecedensowym kryzysem”.
– Taryfy celne to tylko jeden z aspektów. Odczuwamy silny nacisk na terytorium amerykańskim, gdzie segment napojów wysokoprocentowych doświadcza aktualnie okresu perturbacji, a globalna konsumpcja całościowo maleje – oznajmiła McGuane w rozmowie z irlandzkim serwisem Business Post.
Jak wspomniała, w obecnej fazie „przydałoby się absolutnie wszystko”. Zaznaczyła także, że niektórzy wytwórcy musieli już zredukować produkcję z uwagi na horrendalne wydatki na energię. Według McGuane w branży doszło już do paru głośnych zamknięć fabryk.
Pojawiają się jednak „odosobnione, obiecujące znaki”.
– Prawdopodobnie wciąż dryfujemy w dół, lecz jesteśmy już blisko kresu. Jestem przekonana, że jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, czeka nas kolejne wstrząśnienie na rynku. Wszyscy odczuwają trudności, a w szczególności drobni i średni producenci – twierdzi twórczyni JJ Corry.
Cła, słaby dolar i napór kosztów
Pat Rigney, weteran sektora alkoholowego i założyciel The Shed Distillery (producenta m.in. ginów i whiskey z linii Drumshanbo), wskazuje, że koszty energii podskoczyły w jego zakładzie od 50 do 60 procent.
– Jesteśmy pod naporem wielu kosztów wytwarzania. Jest ciężko. Dodatkowo występują cła, ale prawdopodobnie najistotniejszym problemem w USA jest aktualnie mizerny dolar – zaznaczył Rigney. Podkreślił jednak, że przy mocnej marce i rzetelnym partnerze w Stanach Zjednoczonych „wciąż można odnaleźć strefy wzrostu, aczkolwiek wymaga to wzniesienia się na szczyt swoich możliwości”.
W lipcu minionego roku negocjatorzy ustalili jednolitą, 15-procentową wysokość cła na większość unijnych dóbr eksportowanych do USA. Została ona co prawda obniżona do 10 procent, jednak sektor destylacji odczuwa ogromny problem z innej strony – branża została wystawiona na gwałtowny wzrost kosztów energii spowodowany amerykańskimi atakami na Iran.
– Nasza branża jest tak mocno energochłonna, że odczuwamy te efekty niemal od razu – powiada Eoin Ó Catháin, dyrektor Irlandzkiego Stowarzyszenia Whiskey (IWA). – Decyzje o reakcji na ten stan rzeczy muszą być podejmowane na szczeblu operacyjnym. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby ubiegać się o jak największe wsparcie.
– W obecnej sytuacji każda pomoc ma znaczenie. Energia to tylko jeden z licznych kosztów, z jakimi zmagają się destylarnie. Musimy przeanalizować, gdzie jeszcze możemy otrzymać wsparcie ze strony rządu. Mamy to szczęście, że nasz rząd intensywnie wspiera tę branżę – dodał szef IWA. Zaznaczył przy tym, że pomimo wzrastających kosztów, mówienie o fali bankructw wśród destylarni jest „zdecydowanie przedwczesne”.
Amerykański ból głowy i stawki „zero za zero”
W minionym roku eksport irlandzkiej whiskey zmalał o 5 procent, osiągając poziom 930 mln euro. Była to bezpośrednia konsekwencja niepewności handlowej w Stanach Zjednoczonych, spowodowanej naciskiem na wydatki konsumenckie, co potwierdzają także dane agencji Bord Bia.
Rynek amerykański odpowiada za blisko 45 procent eksportu irlandzkiej whiskey. Według Ó Catháina, to właśnie tam spoczywa aktualnie największe wyzwanie dla producentów.
– Tak naprawdę nie wiemy, jakie cła będziemy musieli uiścić, gdy towar wypływa w morze, ani jakie wysokości będą obowiązywać w momencie jego wyładunku. Obecnie obowiązuje powszechna, 10-procentowa opłata celna, lecz w lipcu będzie ona podlegać zatwierdzeniu przez Kongres. Stany Zjednoczone to wciąż rynek niezwykle niepewny i wymagający, ale mimo to jakoś się trzymamy – podsumował.
Aby utrzymać swoje udziały w rynku, w wielu przypadkach wytwórcy zmuszeni są brać powiększone koszty na siebie.
– Ostatecznie jednak rezerwy się wyczerpują, a tym, czego wszyscy chcą uniknąć, jest podniesienie cen na półkach sklepowych – przestrzega dyrektor IWA. – Konsument w USA jest równie wyczulony na ceny jak w każdym innym zakątku świata. Ludzie nie lubią, gdy ich ulubione produkty drożeją. Wszyscy staramy się tego unikać, ale na dłuższą metę taka strategia jest nie do utrzymania.
Eoin Ó Catháin ponowił apel o powrót do porozumienia handlowego „zero za zero” (brak wzajemnych ceł) pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Uważa, że to zasadnicze do utrzymania opłacalności w USA, gdzie irlandzka whiskey nadal cieszy się sporym zainteresowaniem.
Cios ze strony Donalda Trumpa
Sytuację dodatkowo utrudnił ruch z ubiegłego czwartku, kiedy to prezydent USA Donald Trump ogłosił zniesienie ceł na import whiskey z Wielkiej Brytanii. Taka decyzja ustawi w korzystniejszej pozycji producentów z Irlandii Północnej kosztem tych z Republiki Irlandii.
W odpowiedzi na tę decyzję Irlandzkie Stowarzyszenie Whiskey wezwało w piątek Komisję Europejską i irlandzki rząd do dalszego priorytetowego traktowania branży spirytusowej w stosunkach handlowych UE–USA.
„Nadal kooperujemy z naszymi amerykańskimi partnerami – przedstawicielami sektora, zakładami bednarskimi, gorzelniami, branżą hotelarską i detaliczną – a także z producentami z UE i Wielkiej Brytanii, w celu przywrócenia porozumienia handlowego opartego na zerowych stawkach celnych z korzyścią dla wszystkich” – napisało IWA w oficjalnym komunikacie.
Artykuł pierwotnie ukazał się w irlandzkim serwisie Businness Post z Grupy Bonnier.
