Influencerzy odkryli nową metodę na generowanie dochodu.

Popularni influencerzy dysponują milionowymi zasięgami, lecz coraz częściej unikają życia od jednej kampanii do drugiej. Zamiast dążyć do virali, koncentrują się na własnych kursach, e-bookach i płatnych społecznościach. Powód? Twórcy oferujący własne produkty zazwyczaj przekraczają próg 10 tys. zł miesięcznych zarobków.

Zarabiają nawet, gdy nic nie publikują. Tak zmienia się biznes influencerów

fot. Mikheyeva Volha / / Shutterstock

Niegdyś sposób zarabiania dla twórców internetowych był dość prosty: współprace z brandami, akcje promocyjne i uzależnienie od budżetów marketingowych korporacji. Obecnie sektor coraz wyraźniej odchodzi od tego schematu. Jak wskazuje świeży raport „Ekonomia Twórców” firmy Imker, coraz więcej z nich skłania się ku sprzedaży własnych produktów cyfrowych – takich jak kursy, szkolenia, konsultacje czy e-booki – traktując je jako bardziej stabilne źródło przychodów.

Influencerzy odkryli nową metodę na generowanie dochodu. 7

Influencerzy odkryli nową metodę na generowanie dochodu. 8

fot. Imker / Imker


Ile zarabiają influencerzy?

Dane zebrane od ponad 800 polskich twórców internetowych wskazują, że zarobki tych osób zależą przede wszystkim od źródła dochodu. Najliczniejszą grupę stanowią twórcy zarabiający poniżej 1000 zł miesięcznie (35 proc.), co trzeci twórca generuje przychody w przedziale 1–5 tys. zł, a powyżej 10 tys. zł miesięcznie zarabia co piąty respondent. Zaledwie 2 proc. influencerów osiąga zarobki przekraczające 50 tys. zł.

Jednak najwyższy pułap dochodów jest nieproporcjonalnie częściej osiągany przez tych, którzy postawili na sprzedaż własnych produktów. Różnica w potencjale zarobkowym obu ścieżek jest znacząca: wśród twórców zarabiających na produktach własnych niemal połowa osiąga miesięczne przychody powyżej 10 tys. zł.

– Dekadę temu zarobki twórcy internetowego były w zasadzie tożsame z jedną konkretną rzeczą: współpracą z marką. Marka przychodziła z budżetem, twórca tworzył materiał, otrzymywał przelew i czekał na kolejne zlecenie. Model prosty, zrozumiały i – jak się okazało z perspektywy czasu – napędzający błędne koło – opowiada Bankier.pl Krzysztof Bartnik, założyciel i CEO Imker. – Dla wielu każdy miesiąc bez znaczącej współpracy oznaczał finansową pustkę. I właśnie z tej frustracji, a nie z rewolucji w branży, wyrosło to, co obserwujemy dzisiaj: twórcy zaczęli postrzegać siebie jako przedsiębiorców – ocenia ekspert.

Influencerzy odkryli nową metodę na generowanie dochodu. 9

Influencerzy odkryli nową metodę na generowanie dochodu. 10

fot. Imker / Imker

Kursy i e-booki generują dochód, nawet gdy twórca nie publikuje

Raport ujawnia również zmianę mentalności w branży. Influencerzy coraz częściej traktują własne produkty jako aktywa, które mogą generować zyski niezależnie od bieżącej aktywności w mediach społecznościowych.

– Współpraca z marką może być lukratywna, ale jest jednorazowa. Zależy także od zewnętrznego budżetu, decyzji marketingowca po drugiej stronie stołu i ogólnej sytuacji rynkowej. Natomiast kurs, e-book czy płatna konsultacja mają fundamentalną przewagę nad zleceniem od marki: generują przychód, nawet gdy twórca milczy – podkreśla Krzysztof Bartnik.

Zmiana podejścia jest widoczna także w planach na przyszłość. Tworzenie własnych produktów cyfrowych jako priorytet na 2026 rok deklaruje już niemal co trzeci ankietowany. To wzrost o 16 punktów procentowych w porównaniu do roku poprzedniego.

Influencerzy odkryli nową metodę na generowanie dochodu. 11

Influencerzy odkryli nową metodę na generowanie dochodu. 12

fot. Imker / Imker

Czy viral wystarczy do opłacenia rachunków?

Zdaniem eksperta Imker, w nadchodzących latach rynek twórców internetowych będzie nadal dojrzewał, choć nierównomiernie.

– Różnica między tymi, którzy przeszli na model produktowy, a tymi, którzy tworzą virale, oczekując na współpracę, będzie się pogłębiać. Zasięg i dochód to dwie różne kategorie – duże zasięgi nie przekładają się automatycznie na znaczące zarobki. Od kilku lat obserwujemy większe zainteresowanie marketerów mikro- i nawet nanotwórcami, czyli kontami z kilkutysięczną publicznością. TikTok oferuje ogromne wyświetlenia, ale wśród twórców działających głównie na tej platformie, najwyższe progi dochodów osiąga zaledwie kilka procent badanych. Blogi czy newslettery – formaty, które nie kuszą potencjałem wirusowości – generują nieproporcjonalnie wyższe zarobki – uważa Krzysztof Bartnik. – Inwestycja czasu w kanał, który słabo płaci, jest po prostu kosztowniejsza, nawet jeśli wygląda atrakcyjnie pod względem statystyk. Spodziewam się, że coraz więcej twórców będzie to kalkulować świadomie, zamiast ślepo podążać za trendami platformowymi – podsumowuje ekspert.

Należy uważać na sztuczną inteligencję

Ekspert zwraca również uwagę na rosnące znaczenie autentyczności i bardziej ostrożne podejście do wykorzystania sztucznej inteligencji w kreowaniu treści.

Boom na generowanie wszystkiego przez AI minął szybciej, niż można było przewidzieć. Odbiorcy są coraz bardziej wyczuleni na treści, które nie wyszły od człowieka, a to ma bezpośredni wpływ na przychody. Zaufanie do twórcy, budowane przez lata autentycznej obecności, jest największym kapitałem finansowym, jaki posiada – ocenia ekspert Imker.  

Afiliacja z dużym potencjałem

Jak twierdzi Justyna Kik, twórczyni profilu Proste Finanse, aby twórczość internetowa zaczęła przynosić zyski, trzeba stworzyć warunki będące wypadkową kilku czynników – realnej potrzeby odbiorców, znaczącej grupy docelowej, a przede wszystkim umiejętności dotarcia do osób, które mogą stać się potencjalnymi klientami.

– Każda taka działalność może wymagać odmiennych nakładów – przede wszystkim czasu, ale często również pieniędzy. Dlatego trudno jednoznacznie określić, ile czasu potrzeba, by zacząć zarabiać w Internecie. Może to być od kilku tygodni do nawet kilku lat – mówi Bankier.pl Justyna Kik. – W moim przypadku pierwsze przychody pojawiły się po około pół roku, a większe, z których mogłam utrzymać się bez konieczności pracy na etacie, rok później.

Dla twórczyni Prostych Finansów najbardziej dochodową formą zarobkowania jest zdecydowanie afiliacja, choć tworzy również treści dla marek w ramach współpracy reklamowych.

Afiliacja lub sprzedaż produktów elektronicznych mają wysoki potencjał zarobkowy, ponieważ raz przygotowany materiał jest wykorzystywany przez wiele osób i może być sprzedawany wielokrotnie – wyjaśnia Justyna Kik. – Osobiście celowo nie skupiam się na tworzeniu własnych produktów, platform subskrypcyjnych ani kursów, ale wiem, że inni twórcy z powodzeniem generują dochody właśnie na takich produktach.

Warto dbać o swoją wiarygodność

Jej zdaniem, zarabianie w Internecie jest możliwe i opłacalne. Co więcej, obecnie jest to łatwiejsze niż kilka lat temu.

– Praktycznie każdy może założyć profil w mediach społecznościowych i dzielić się swoją wiedzą, poczuciem humoru czy codziennymi doświadczeniami, a odbiorcy się znajdą. Oczywiście, trzeba umieć monetyzować swoje zasięgi, być atrakcyjnym dla reklamodawców lub budować silną więź ze swoją społecznością, aby byli skłonni kupić nasze produkty. Jednak trzeba mieć świadomość, że wymaga to czasu i wysiłku. Jest też druga strona medalu – trudno przebić się przez mnogość profili – mówi Justyna Kik. – Zdarzają się również propozycje współpracy sprzeczne z moimi wartościami. Otrzymałam propozycję reklamowania płatności odroczonych, a przecież wielokrotnie podkreślałam, że nie jestem fanką tego rozwiązania. Inna dotyczyła promowania podejrzanych serwisów finansowych. Zdecydowanie nie poleciłabym żadnej takiej platformy moim odbiorcom. Wizerunek twórcy internetowego oraz zaufanie odbiorców to potężne aktywa i nie warto poświęcać kilku lat budowania relacji z odbiorcami dla reklamy produktu lub usługi, za którą nie chcemy ręczyć.

Jedni zarabiają już po kilku miesiącach, a inni nigdy

Z kolei w przypadku Karoliny Nowickiej, twórczyni internetowej prowadzącej profil na Instagramie pod nazwą @pani_od_oszczedzania, obecnie największe przychody generuje jej afiliacja oraz współprace reklamowe, choć jeszcze na przykład dwa lata temu były to produkty cyfrowe.
– W moim przypadku zarobki zaczęły pojawiać się po około 8 miesiącach działalności i nie przyszły same. To ja nawiązywałam kontakt z firmami, z którymi chciałam współpracować, aby przyspieszyć monetyzację mojego profilu na Instagramie – mówi Bankier.pl Karolina Nowicka.

Jej zdaniem, jedna osoba może zacząć generować dochód w internecie bardzo szybko, a inna nawet po latach może nie osiągnąć żadnych zysków.

– To kwestia bardzo indywidualna. Poświęcony czas jest jednym z czynników, jednak na sukces finansowy w działalności internetowej wpływa również wiele innych aspektów, m.in. poruszana tematyka, charyzma, jakość tworzonych materiałów, przedsiębiorczość, szczęście, umiejętność wykorzystania nadarzających się okazji czy kreatywność – dodaje twórczyni.

No votes yet.
Please wait...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *